Niektóre lampy po prostu oświetlają wnętrze. Inne z czasem zaczynają opowiadać własną historię i stają się symbolem epoki, określonego stylu życia, technologicznej zmiany albo kultury, która wykracza daleko poza świat projektowania. Trzy modele – Emeralite, Anglepoise i Akari – pokazują, jak pozornie zwyczajny przedmiot może stać się ikoną. Każdy z nich powstał z zupełnie innej potrzeby, każdy ma za sobą nieoczywistą historię, a wszystkie trzy na trwałe zapisały się w popkulturze.
Dziś światło traktujemy jako jeden z podstawowych instrumentów projektowania przestrzeni: potrafi budować atmosferę, wydobywać faktury, wyznaczać strefy funkcjonalne i zmieniać sposób, w jaki odbieramy pomieszczenie. Na początku XX wieku problem wyglądał jednak zupełnie inaczej. Pojawienie się nowych źródeł światła oznaczało również konieczność nauczenia się, jak z nich korzystać.
Dobrym przykładem jest Emeralite, znana dziś jako lampa bankierska. Jej charakterystyczna sylwetka jest niemal natychmiast rozpoznawalna: masywny, szmaragdowozielony klosz, mosiężna podstawa oraz łańcuszek służący do włączania i wyłączania światła. Kojarzy się z bibliotekami uniwersyteckimi, gabinetami i klasycznymi wnętrzami, ale również z filmowym obrazem bankiera czy detektywa z kina noir. Za tym rozpoznawalnym wyglądem kryje się jednak bardzo praktyczny powód jej powstania.
Emeralite: ikona, która miała chronić przed światłem
Lampa bankierska powstała na początku XX wieku. W 1909 roku zaprojektował ją Harrison McFaddin jako odpowiedź na problem, który pojawił się wraz z upowszechnieniem gazowego oświetlenia i pierwszych żarówek. Światło było ostre, skoncentrowane i dla użytkowników przyzwyczajonych do wcześniejszych warunków po prostu niekomfortowe.
- Lampa biurkowa musiała więc zrobić coś więcej niż tylko zapewnić odpowiednią ilość światła do pracy. Powinna je jednocześnie zmiękczyć i skierować tam, gdzie było najbardziej potrzebne. Właśnie na tym polegał pomysł stojący za Emeralite. Sama nazwa łączy słowa „emerald”, czyli szmaragd, oraz „light” – światło. Najbardziej charakterystyczny element konstrukcji, czyli zielony klosz, nie był wyłącznie dekoracyjnym zabiegiem. Jego budowa została przemyślana pod kątem sposobu, w jaki użytkownik odbiera światło. Zewnętrzna warstwa szkła była zielona, natomiast wewnętrzna – mlecznobiała. Ten pozornie prosty zabieg pozwalał osiągnąć dwa efekty jednocześnie. Zielona powierzchnia łagodziła wizualny charakter lampy i wpływała na odbiór przestrzeni, podczas gdy mlecznobiałe szkło kierowało jasność w stronę blatu roboczego – mówi Aldona Mioduszewska, wykładowczyni oraz Dyrektor Marketingu Galerii Wnętrz DOMAR.
Można powiedzieć, że był to rodzaj wczesnego UX – zaprojektowania doświadczenia użytkownika na długo przed tym, zanim takie pojęcia na dobre zadomowiły się w języku projektowania. Forma wynikała bowiem bezpośrednio z potrzeby człowieka: pracować przy odpowiednim świetle, ale nie być narażonym na jego nieprzyjemną intensywność.
Szmaragdowy symbol amerykańskiego prestiżu
Emeralite szybko wyszła poza rolę funkcjonalnego wyposażenia biurka. Stała się jednym z symboli amerykańskiej prosperity. Pojawiała się w bankach i w filmowych przedstawieniach świata finansów, a jej charakterystyczny wygląd zaczął być kojarzony z określonym stylem instytucjonalnego prestiżu.
- Co ciekawe, klosze do tych lamp produkowano na Morawach, na terenie dzisiejszych Czech. To właśnie tam powstawały słynne szmaragdowe odcienie, które z czasem stały się najbardziej rozpoznawalnym elementem całej konstrukcji – dodaje Aldona Mioduszewska z Galerii Wnętrz DOMAR.
Anglepoise: lampa, która przyszła z przemysłu
Historia drugiej ikony jest jeszcze bardziej nieoczywista. Anglepoise również zaczynała jako lampa biurkowa, ale jej korzenie nie prowadzą do świata wnętrz ani designu. Prowadzą prosto do przemysłu samochodowego.
- Jej twórcą był George Carwardine, inżynier pracujący w fabryce samochodów, który zajmował się zawieszeniem i amortyzacją. W swojej pracy wykorzystywał sprężyny o stałym napięciu. I właśnie rozwiązanie zaczerpnięte z inżynierii samochodowej stało się punktem wyjścia dla konstrukcji lampy. To przykład projektowania, w którym technologia nie została ukryta za dekoracyjną formą, lecz stała się samą istotą projektu – wskazuje Aldona Mioduszewska i dodaje:
- Anglepoise składa się z prostego klosza, dwóch podwójnych ramion połączonych zawiasami oraz sprężyn o stałym napięciu. Dzięki takiej konstrukcji użytkownik może z wyjątkową łatwością zmieniać położenie źródła światła. Regulacja jest niemal intuicyjna – kąt można modelować praktycznie jednym palcem. Sama nazwa dobrze oddaje tę ideę. „Angle” oznacza kąt, natomiast „poise” odnosi się do równowagi i stabilności. Cała konstrukcja jest właśnie grą pomiędzy ruchem, kątem i utrzymaniem równowagi.
Mechanizm Anglepoise pozwala bardzo precyzyjnie wpływać na sposób oświetlania przestrzeni. Gdy lampę opuszczamy, zwiększając kąt jej ustawienia, staje się ona bardziej skupionym źródłem światła. Podniesienie ramienia powoduje natomiast większe rozproszenie światła. To rozwiązanie brzmi dziś oczywiście, ale jego siła tkwi właśnie w prostocie. Zamiast skomplikowanego systemu użytkownik otrzymuje konstrukcję, którą można intuicyjnie ustawić dokładnie tak, jak wymaga tego chwila.
Zakazana przez BBC za… nieczyste myśli
W 1949 roku w historii Anglepoise pojawił się zaskakujący epizod. Kierownictwo BBC stworzyło wówczas wytyczne dotyczące zachowania pracowników, mające ograniczać rozwiązłość, niemoralne zachowania i – jak można to dziś ująć – również niepożądane skojarzenia.
- Jedno z ówczesnych stanowisk głosiło, że samotne siedzenie w półmroku w towarzystwie lampy typu Anglepoise może sprzyjać „nieczystym myślom”, a także – co szczególnie interesujące z perspektywy projektowania – pobudzać wenę. W konsekwencji Anglepoise przez pewien czas była w BBC zakazana. Największy jednak zwrot w historii tej lampy miał jednak dopiero nadejść. W latach 80. jej charakterystyczna forma otrzymała zupełnie nowe życie dzięki grafice generowanej komputerowo. W Pixarze poszukiwano przedmiotu, który byłby jednocześnie techniczny i emocjonalny – takiego, który mógłby dobrze funkcjonować w świecie nowych technologii, ale jednocześnie miał w sobie coś wyrazistego i sympatycznego. Inspiracją stała się późniejsza wersja konstrukcji, czyli Luxo. Stworzona przez Skandynawów lampa zachowała najważniejsze cechy pierwowzoru: prosty klosz oraz podwójne, ruchome ramię. W animacji konstrukcja otrzymała jednak zupełnie nową osobowość – przytacza Aldona Mioduszewska z Galerii Wnętrz DOMAR.
Lampka zaczyna poruszać się na swoim ramieniu i podstawie, stając się pełnoprawnym bohaterem. To właśnie Luxo znamy dziś z charakterystycznego logotypu Pixara – lampka wędruje, a następnie kieruje w nas światło. Jej znaczenie dla historii animacji jest równie istotne. „Luxo Jr.” był pierwszym filmem, w którym zastosowano animację generowaną komputerowo, a sama produkcja została nawet nominowana do Oscara w kategorii animacji.
Akari: kiedy lampa staje się rzeźbą
Trzecia historia prowadzi nas zupełnie gdzie indziej – do Japonii i świata tradycyjnego rzemiosła. Tym razem nie chodzi już przede wszystkim o inżynierię czy funkcjonalność biurka. Chodzi o światło jako materiał artystyczny. W latach 50. słynny designer i rzeźbiarz Isamu Noguchi stworzył serię lamp-rzeźb na specjalne zlecenie burmistrza japońskiego miasta Gifu. Słynęło ono z bardzo starej i wyjątkowej techniki tworzenia papierowych lampionów. Wykorzystywano do tego papier washi, wytwarzany z włókien morwy. Problem polegał na tym, że powojenna elektryfikacja, rosnące wpływy amerykańskie i związana z nimi modernizacja zaczynały wypierać tradycyjne metody.
- Miastu zależało więc na tym, aby własne dziedzictwo zachować. Zaproszenie Noguchiego było próbą połączenia tradycji z nowoczesnością. Zamiast odrzucać dawną technikę na rzecz nowych rozwiązań, projektant miał nadać jej nowy język. Tak narodziły się Akari – seria lamp, których sama nazwa po japońsku oznacza lekkość i światło. Proces ich powstawania jest niezwykle charakterystyczny. Najpierw pręty bambusowe przytwierdza się do odpowiednio przygotowanej formy. Następnie na bambusową konstrukcję nakładany jest delikatny papier washi, który zostaje przyklejony do prętów. Po wyschnięciu papieru forma jest usuwana. Pozostaje lekka, subtelna konstrukcja, która po rozświetleniu zmienia się w miękkie źródło światła – mówi Aldona Mioduszewska z Galerii Wnętrz DOMAR.
To właśnie ta delikatność jest jednym z najważniejszych elementów języka Akari. Nie są to lampy, które próbują dominować nad przestrzenią. Ich rolą jest raczej stworzenie ciepłego, rozproszonego światła i obecności przypominającej bardziej rzeźbę niż klasyczny element wyposażenia.
- Skala projektu Noguchiego była imponująca – stworzył ponad 200 modeli lamp Akari. Do dziś funkcjonują one jako klasyczne rzeźby świetlne, a ich forma pozostaje przykładem tego, jak tradycyjne rzemiosło może zostać przekształcone w nowoczesny język designu bez utraty własnej tożsamości – dodaje ekspertka Galerii Wnętrz DOMAR.
Isamu Noguchi i spotkanie dwóch światów
W historii Akari szczególne znaczenie ma również sam Isamu Noguchi. Był dzieckiem Japonki i Amerykanina, a jego tożsamość sytuowała go pomiędzy dwiema kulturami. Nie był do końca postrzegany jako Amerykanin w Ameryce, ale również nie mieścił się jednoznacznie w kategorii Japończyka w Japonii. Akari stały się więc czymś więcej niż serią pięknych lamp.
- Były materialnym spotkaniem Wschodu i Zachodu, tradycji i nowoczesności, japońskiego rzemiosła i amerykańskiego modernizmu. W ich prostocie spotykają się dwie pozornie odległe potrzeby: zachowanie dziedzictwa i poszukiwanie nowoczesnej formy – wyjaśnia Aldona Mioduszewska.
Trzy lampy – trzy różne historie designu
Emeralite, Anglepoise i Akari dzielą niemal wszystko: pochodzenie, materiały, konstrukcję, estetykę i kontekst kulturowy. Łączy je natomiast coś znacznie ważniejszego – żadna z nich nie powstała wyłącznie po to, aby dobrze wyglądać. Być może właśnie dlatego te trzy projekty pozostają tak interesujące.
Więcej o trzech lampach, które zmieniły historię designu – ich pochodzeniu, konstrukcji, kulturowym znaczeniu i niezwykłych drogach do statusu ikon – można usłyszeć w podcaście przygotowanym przez Galerię Wnętrz DOMAR. A jeśli szukamy lampy, która nie tylko dobrze oświetli wnętrze, ale również nada mu charakter, warto zajrzeć do Galerii Wnętrz DOMAR – gdzie można rozpocząć poszukiwania swojego własnego świetlnego „klasyka”.
https://www.youtube.com/watch?v=N7Y67yBT5Dk
O Galerii Wnętrz DOMAR:
Wrocławska Galeria Wnętrz DOMAR to jedna z największych galerii wyposażenia wnętrz w Polsce. Na 24 000 m² swoje stoiska ma ponad 100 najemców, którzy mają w swojej ofercie produkty wyposażenia wnętrz i materiałów wykończeniowych - począwszy od mebli, poprzez dekoracje, wyposażenie kuchni, podłogi, dywany, firany, zasłony, tapety, oświetlenie, kominki, drzwi, schody czy okna a nawet systemy do inteligentnych domów. Ponadto w Galerii Wnętrz DOMAR znajdują się: market Biedronka i drogeria Rossmann a także restauracja, klub fitness, szkoła tańca, bank i apteka.

Napisz komentarz
Komentarze