Choć narzekamy na zalew cyfrowych bodźców w pracy, nawet na urlopie odruchowo sięgamy po telefon i wracamy myślami do projektów. W stanie permanentnego przeciążenia tradycyjny wypoczynek przestaje działać. Aby naprawdę się odciąć, potrzebujemy aktywności, która zaangażuje naszą uwagę w zupełnie inny sposób. Ekspertka Fluentbe – czołowej polskiej platformy do nauki angielskiego – opowiada o trendzie z zachodu.
Darecation to urlop oparty na celowym wychodzeniu ze strefy komfortu. Nazwa to połączenie dwóch angielskich wyrazów: dare (wyzwanie) i vacation (wakacje). Samo wyzwanie jest jednak pojęciem względnym – dla jednej osoby będzie nim samotny trekking, dla innej kilkudniowy spływ czy start w biegu górskim, a dla kolejnej podróż bez planu lub weekend spędzony całkowicie offline. Istotą darecation nie jest bowiem intensywność doświadczenia, lecz realne odcięcie od rutyny.
Pinterest uznał darecation za jeden z kluczowych trendów 2026 roku, notując 75-procentowy wzrost wyszukiwań związanych z turystyką przygodową – napędzany głównie przez pokolenie Z i milenialsów. BBC prezentuje dane wskazujące na skalę zjawiska: jeden z ubezpieczycieli odnotował w ciągu ostatnich dwóch lat 182-procentowy wzrost liczby sportowych polis podróżnych, przede wszystkim na trekking, wspinaczkę i wyjazdy biegowe, a liczba uczestników górskich ultramaratonów UTMB potroiła się od 2022 roku – i w większości nie są to zawodowcy, lecz amatorzy. W Polsce liczba ultramaratonów, obejmujących biegi górskie czy trailowe powyżej 42 km, często 100 km, wzrosła w ciągu dekady nawet o 150 procent, a rowerowych o ok. 400 procent.
Co pcha zwykłych pracowników do tak wymagających wyzwań? Odpowiedź tkwi w mechanizmie regeneracji. Jej kluczem jest psychological detachment – mentalne odcięcie się od pracy, którego sam urlop nie gwarantuje. Jeśli myśli wciąż krążą wokół spraw służbowych, umysł nie odbudowuje zasobów. Dopiero wyzwanie wymuszające pełną koncentrację na „tu i teraz” wyłącza zawodowy szum w głowie.
Niestety, trend ten doczekał się wypaczenia w postaci trophy travel (wycieczek-trofeów). To zjawisko, w którym ekstremalna podróż służy głównie budowaniu wizerunku. Zdobycie szczytu czy bieg survivalowy stają się materiałem do social mediów. Prywatne przeżycia na siłę ubiera się w biznesowy żargon, pisząc o „lekcjach przywództwa” i „zarządzaniu kryzysowym”. W efekcie nawet urlop zaczyna przypominać kolejny projekt do zaliczenia i zaprezentowania. Ten trend zdecydowanie dotarł do Polski, widzę go przede wszystkim na portalu LinkedIn.
– Z perspektywy HR wniosek jest jeden: odpoczynek działa tylko wtedy, gdy nie staje się kolejnym zadaniem do wykonania ani powodem do licytacji – twierdzi Agnieszka Czarnołęcka, HR Manager we Fluentbe. – Rolą liderów nie jest organizowanie pracownikom przygód, lecz tworzenie kultury, w której pracownik nie czuje presji pozostawania stale dostępnym ani udowadniania, że nawet urlop wykorzystał „produktywnie”. Prawdziwy reset rzadko bywa spektakularny i nie potrzebuje publiczności – jego miarą nie jest zdobyty szczyt, lecz energia, z jaką wracamy do codziennego życia. Dbajmy więc o to, by nasza wewnętrzna Lara Croft budziła się z autentycznej potrzeby przygody, a nie z chęci zdobycia poklasku w sieci – mówi ekspertka z platformy edukacyjnej Fluentbe.

Napisz komentarz
Komentarze