Projekt podwyżki akcyzy na alkohol przedstawiony przez Polskę 2050 powiela rozwiązania, które nie odzwierciedlają realiów rynku i które były już przedmiotem prezydenckiego veta. Branża napojów spirytusowych podkreśla, że ponowne forsowanie zwiększonych stawek akcyzy, pomimo obowiązującej mapy akcyzowej, jest działaniem oderwanym od trendów rynkowych i danych fiskalnych. Legalna sprzedaż napojów spirytusowych od kilku lat spada, wpływy budżetowe są niższe niż zakładano, a szara strefa rośnie. W tej sytuacji kolejna podwyżka akcyzy powyżej stawki założonej w mapie nie rozwiąże problemów budżetu państwa, a jedynie pogłębi nierówności na rynku alkoholowym.
Podwyżki akcyzy nie przyniosły zakładanych efektów
Dotychczasowe podwyżki akcyzy, wprowadzone w ramach obowiązującej mapy akcyzowej, nie przełożyły się na wzrost wpływów budżetowych z napojów spirytusowych. Według danych Ministerstwa Finansów za 2025 r. wpływy z akcyzy od napojów spirytusowych były niższe niż zakładał rząd o 350 mln zł. Od momentu wejścia w życie mapy akcyzowej wpływy z akcyzy od napojów spirytusowych są w każdym kolejnym roku niższe niż w 2022 r., mimo corocznych podwyżek tego podatku. Wynika to wprost ze spadku legalnej sprzedaży i przesuwania konsumpcji do szarej strefy, a także spadającego spożycia napojów alkoholowych wśród Polaków. Oznacza to, że proponowane w projekcie podwyżki akcyzy na napoje spirytusowe nie zrealizują założonych celów fiskalnych ani zdrowotnych, bo nie będzie nadwyżki z akcyzy od napojów spirytusowych do przekazania na NFZ, skoro już teraz wpływy z akcyzy spadają, bo maleje sprzedaż.
Legalny rynek kurczy się od kilku lat, a szara strefa rośnie
Dane rynkowe pokazują trwały spadek sprzedaży legalnych wyrobów spirytusowych. Według GUS w latach 2021-2024 sprzedaż wyrobów spirytusowych w Polsce spadła o 15 proc., w ubiegłym roku skurczyła się o kolejne 3 proc. Kolejna podwyżka akcyzy zwiększy atrakcyjność nielegalnego obrotu alkoholem. Wysoki udział podatku akcyzowego w cenie napojów spirytusowych, sięgający 50-60 proc., powoduje, że różnica między alkoholem legalnym a nielegalnym jest znacząca. Im wyższa akcyza, tym silniejsza zachęta do działania dla nielegalnych producentów i sprzedawców.
IPAG (Instytut Prognoz i Analiz Gospodarczych) szacuje, że w 2025 r. wpływy z akcyzy utracone wskutek nielegalnej sprzedaży wyrobów alkoholowych mogły wynieść 1,8 mld zł. To pieniądze, które nie trafiły do budżetu państwa, ochrony zdrowia, NFZ ani samorządów.
Biorąc pod uwagę, że rejestrowana sprzedaż wyniosła 128 mln litrów alkoholu 100 proc. w 2024 r. i 125 mln litrów w 2025 r., szacuje się, że pozostałe około 40 mln litrów alkoholu 100 proc. mogło zostać zakupione w szarej strefie: około 17 mln litrów w 2024 r. i około 23 mln litrów w 2025 r.
„To pokazuje, że konsumenci nie znikają z rynku. Część popytu przenosi się poza legalny kanał sprzedaży. Traci na tym budżet państwa i zdrowie Polaków. To są efekty, które kompletnie rozmijają się z celami projektodawców ustawy akcyzowej” – mówi Karol Stec, Prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy.
Kolejne podwyżki pogłębią nierówności na rynku alkoholowym. Piwo dominuje w konsumpcji alkoholu, ale akcyzy płaci najmniej
Propozycja kolejnej podwyżki akcyzy pogłębia istniejące nierówności w systemie opodatkowania alkoholu. Obecnie opodatkowanie alkoholu w Polsce w przeliczeniu na jednostkę czystego alkoholu pozostaje w proporcji około 3:1 na korzyść piwa względem napojów spirytusowych.
Oznacza to, że 1 gram etanolu w piwie jest znacząco tańszy niż 1 gram tego samego etanolu w napoju spirytusowym. W praktyce puszka piwa 0,5 l o zawartości alkoholu 5 proc. jest trzykrotnie niżej opodatkowana akcyzą niż puszka gotowego drinka typu „rum z colą” 0,5 l o tej samej zawartości alkoholu.
Dysproporcję widać także w cenie detalicznej. 72 proc. ceny napoju spirytusowego stanowią podatki – akcyza i VAT. W przypadku butelki piwa podatki stanowią łącznie jedynie 36 proc. jego ceny.
Nie ma żadnego uzasadnienia, aby państwo dalej pogłębiało tę nierówność. Alkohol to alkohol. Etanol działa na organizm tak samo, niezależnie od tego, czy znajduje się w piwie, winie, gotowym drinku czy napoju spirytusowym. Jeżeli celem polityki publicznej jest ograniczanie szkód zdrowotnych, system podatkowy powinien odnosić się do zawartości czystego alkoholu, a nie preferować jedną kategorię produktów kosztem drugiej. Szczególnie, że uprzywilejowane w tym wypadku piwo odpowiada za 54% konsumowanego przez Polaków czystego alkoholu, a generuje tylko 25 proc. wpływów akcyzowych. Dla porównania, napoje spirytusowe odpowiadają za 38 proc. konsumpcji czystego alkoholu, ale generują aż 71 proc. wpływów z akcyzy alkoholowej.
Wyższa akcyza nie oznacza wyższych wpływów
„Mechanizm jest prosty: jeżeli legalna sprzedaż spada szybciej niż rośnie stawka podatku, budżet państwa nie otrzymuje zakładanych wpływów. W przypadku napojów spirytusowych Polska przekroczyła już punkt, w którym dalsze podnoszenie podatku zwiększa dochody. Z ekonomicznego punktu widzenia oznacza to wejście poza maksimum krzywej Laffera: kolejne podwyżki mogą prowadzić nie do wyższych, lecz do niższych wpływów budżetowych” – Jaromir Ćwikła, dyrektor ds prawnych Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.
Obecna stawka akcyzy na napoje spirytusowe w Polsce należy do jednej z najwyższych w Europie. W krajach o wyższej sile nabywczej jak np. Niemcy, akcyza jest niższa od polskiej o ok. 30 proc. (13,03 vs 18,61 EUR za 1 litr 100% alkoholu).
Większość krajów Europy nalicza akcyzę w jednolity sposób dla wszystkich rodzajów napojów alkoholowych – od zawartości czystego alkoholu w produkcie. To transparentny i sprawiedliwy system, który odzwierciedla strukturę konsumpcji alkoholu na rynku. Wprowadzenie ujednolicenia pozwoliłoby uzyskać o kilka miliardów większe wpływy do budżetu państwa. Tak się stało w Niderlandach, kiedy kilka lat temu zastąpiono akcyzę od piwa opartą na Plato, jednolitą dla wszystkich rodzajów alkoholi metodą opartą na zawartości czystego alkoholu w napoju.
Przemysł spirytusowy opiera się na rolnictwie
Polski przemysł spirytusowy zatrudniał w 2024 r. bezpośrednio 4,5 tys. osób. Na każde jedno miejsce pracy w branży przypada kolejnych 18 miejsc pracy tworzonych w sektorach powiązanych: u rolników, dostawców surowców, w handlu, logistyce, gastronomii i HoReCa. Łącznie dzięki funkcjonowaniu branży spirytusowej istnieje w Polsce 86,8 tys. miejsc pracy. Branża co roku zużywa 1,6 mln ton zbóż, w tym 954 tys. ton kukurydzy i 38 tys. ton ziemniaków. Uderzenie w legalny rynek napojów spirytusowych to nie tylko problem producentów alkoholu. To także ryzyko dla rolników, handlu, logistyki, gastronomii, turystyki i lokalnych firm działających w całym łańcuchu wartości.
Potrzebna jest reforma oparta na analizie skutków dalszych podwyżek, nie kolejna podwyżka
Branża napojów spirytusowych apeluje o odrzucenie propozycji kolejnych podwyżek akcyzy oraz o utrzymanie dotychczasowej mapy akcyzowej. Zapowiedź podwyżek akcyzy na lata 2026 – 2027 to złamanie umowy między państwem a przedsiębiorcami, której warunki były zapisanej w przyjętej w 2022 roku mapie akcyzowej.
Jednocześnie apelujemy o rozpoczęcie dialogu z branżą i ekspertami na temat całościowej reformy systemu akcyzowego tak, aby był on sprawiedliwy dla wszystkich kategorii napojów alkoholowych. Akcyza to podatek od alkoholu i tak powinna być liczona – od zawartości czystego alkoholu w produkcie, bez tworzenia wyjątków dla jednej kategorii.
Polska potrzebuje polityki alkoholowej opartej na faktach, a nie na prostym podnoszeniu podatku tam, gdzie jest on już dziś jednym z najwyższych w Europie. Potrzebuje systemu, który chroni legalny rynek, ogranicza szarą strefę, wzmacnia wpływy budżetowe i traktuje wszystkich producentów napojów alkoholowych według tych samych zasad. I rzecz najważniejsza: sama polityka podatkowa nie wystarczy do ograniczenia szkód alkoholowych i powinna być uzupełniana działaniami edukacyjnymi, egzekucją prawa oraz walką z nielegalnym alkoholem.
Źródło: Związek Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy

Napisz komentarz
Komentarze