Od pasji do pracowni
Mała Akademia Plastyczna ART, prowadzona przez Monikę Artiuch, powstała 26 czerwca 2014 roku. Jej początki były skromne, ale oparte na dużej determinacji i wyraźnym zainteresowaniu mieszkańców. Po wystawie w Galerii Muzeum Brama w styczniu 2014 roku zaczęli zgłaszać się rodzice i młodzież, którzy chcieli rozwijać swoje umiejętności plastyczne. Pierwsze zajęcia odbywały się w domu, w formie indywidualnych korepetycji i kameralnych spotkań.
Przełomem okazało się dofinansowanie uzyskane za pośrednictwem Urzędu Pracy w Gryficach i środków z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Dzięki temu można było stworzyć profesjonalną pracownię i kupić pierwsze materiały. To właśnie wtedy pasja zaczęła przekształcać się w trwałą, sformalizowaną działalność, która z roku na rok przyciągała coraz więcej uczestników.
Na początku akademia była skierowana głównie do dzieci i młodzieży. Inspiracją stała się między innymi technika suchych pasteli, z którą Monika Artiuch była już wcześniej kojarzona podczas własnych wernisaży. Z czasem pracownia zaczęła jednak odpowiadać na potrzeby coraz szerszego grona odbiorców.
Miejsce dla dzieci, młodzieży i dorosłych
Dziś Mała Akademia Plastyczna ART to przestrzeń otwarta dla osób niemal w każdym wieku. W zajęciach uczestniczą dzieci, młodzież, dorośli i seniorzy, a wiek podopiecznych waha się od 5 do nawet 80 plus. Aktualnie akademia liczy 54 uczestników, choć bywały lata, gdy przez pracownię przewijało się nawet 80 osób. Zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku, często w dwóch grupach dziennie, a każda grupa spotyka się raz w tygodniu.
Najmłodsi pracują przede wszystkim w duchu malarstwa intuicyjnego. Prowadząca nie narzuca im sztywnych rozwiązań, lecz daje temat i pozostawia przestrzeń dla wyobraźni. Celem jest rozwijanie swobody twórczej i budowanie pewności siebie. Starsza młodzież uczy się już zasad rysunku, malarstwa, perspektywy i teorii koloru, często z myślą o egzaminach do liceów plastycznych czy dalszej edukacji artystycznej.
To właśnie tu rodzą się konkretne sukcesy. W minionym roku cała zaawansowana grupa Moniki Artiuch dostała się do liceum plastycznego. Byli uczniowie kontynuują naukę nie tylko w regionie, ale także w innych miastach, a nawet za granicą. Jedna z uczestniczek studiuje już w Holandii, inni rozwijają się między innymi w Szczecinie czy Pile. Dla prowadzącej to powód do dumy, a dla młodszych uczestników czytelny sygnał, że systematyczna praca naprawdę przynosi efekty.
Siła wspólnoty i twórczej swobody
Wyjątkowość akademii nie polega jednak wyłącznie na nauce warsztatu. To również miejsce spotkania, rozmowy i budowania relacji. Szczególne znaczenie ma grupa 50 plus oraz grupa hobby dla dorosłych, która powstała cztery lata temu. Jej rozwój był związany także z zajęciami prowadzonymi wcześniej na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Po pandemicznej przerwie potrzeba wspólnego działania okazała się jeszcze silniejsza.
Uczestniczki podkreślają, że przychodzą tu nie tylko po wiedzę, ale również po inspirację i odpoczynek. Dla jednych to spełnienie marzeń z dzieciństwa, dla innych odkrycie zupełnie nowej pasji po latach pracy zawodowej. W pracowni nie ma presji realizowania sztywnego programu. Jest za to swoboda wyboru tematów, miejsce na własne fascynacje, rozmowy o historii sztuki i wzajemne wsparcie.
Jedna z uczestniczek mówi wprost, że nigdy nie podejrzewała, iż potrafi malować. Inna podkreśla, że najważniejsze było przełamanie wewnętrznej oceny i pozwolenie sobie na tworzenie z radością. Ktoś inny odkrył w sobie zamiłowanie do architektury, jeszcze ktoś przyszedł po naukę rysunku z myślą o studiach architektonicznych. To pokazuje, że akademia stała się miejscem, w którym sztuka łączy pokolenia i otwiera nowe drogi.
Jesteśmy w pracowni w trakcie twórczej pracy. To okazja zapytać artystów przy pracy co ich tutaj najbardziej inspiruje:
- Pani Wanda, co panią inspiruje tutaj, w działalności, tej szkoły czy takie spotkania z koleżankami? „Można sobie posiedzieć, porozmawiać, a przy tym jeszcze coś zrobić, pomalować. Nie powiem, żebyśmy byli nie wiadomo jakimi artystkami, ale staramy się, że tak powiem. Monika nas ciągle inspiruje i ciągle nas chwali, że my jesteśmy takie super, że my zaczynamy to wierzyć pomału” - No i tak trzymać.
- Pani Dorota. Dzień dobry. Co tutaj panią sprowadziło no i co pani wynosi z tych spotkań, tutaj, w tej szkole. „Zawsze marzyłam, żeby malować. To było u mnie od zawsze, od dzieciństwa. W zasadzie coś tam sobie bazgrałam i doszłam do takiego momentu, że dlaczego tego, co we mnie siedzi, nie zacząć rozwijać. No i pomyślałam sobie o Monice, że ona ma tutaj takie fajne zajęcia i że tą wiedzę ma taką, że po prostu przyjdę do niej i się zacznę uczyć rozwijać swoje talenty ukryte głęboko gdzieś. Najtrudniej jest chyba się właśnie dać tak ponieść, że tak powiem, przestać się oceniać i dać sobie taki luz, żeby tworzyć po prostu z radością i swobodą. Jak długo to trwa? Ja tu jestem od września. Od września? Tak, dosyć długo. Tak, Jestem zadowolona”.
- Pani Karina. „Ja tu jestem drugi rok. Zainspirowała mnie moja praca zawodowa. Pracuję w Dziennym Domu Seniora i Monika przychodzi do nas na zajęcia do seniorów jako wolontariat. Raz w miesiącu są cykliczne zajęcia już od czerwca 2024 roku. I mnie bardzo zainspirowała właśnie ta praca z seniorami. Ja widziałam, jak oni tę pracę tworzą, jak malują. Ja po prostu się pracując tam otworzyłam na no na sztukę, na tworzenie, na stawianie pierwszych kroków w tej dziedzinie, bo ja nigdy nie malowałam. Monikę pamiętam ze szkoły podstawowej prawie równy rocznik jesteśmy i wiedziałam, że ona zawsze ma talent. I zapisałam się do Moniki na te zajęcia i chodzę. I tak się po prostu uczę tych zajęć i podoba mi się, chodzę. Mam też koleżanki, z którymi się miło spotkać, nauczyć się posłuchać o sztuce. Beata właśnie tam często opowiada książki, podsyła. To jest takie moje nowe zajęcie. Nigdy nie myślałam, że będę malować.
- Nasz solenizant, Kuba: już dziś mówiliśmy o twoich planach w dziedzinie architektury. „Tak i to wymaga również umiejętności takich plastycznych. Ten kierunek sztuki się sprowadził mnie właśnie tutaj. Chciałem na pewno opanować rysunek. Zawsze chciałem mieć rysować, ale nie miałem nigdy takiej możliwości nauczenia się. Próbowałem samemu, ale wyszło to i tak tylko w Polsce. Na początku roku tak zebrałem się w sobie, żeby się nauczyć. Szukałem różnie różnych nauczycieli. No i znalazłem. Właśnie testuję malowanie. Jak spełnia oczekiwania? Uważam, że tak. Pani Monika jest strasznie pomocna. Jeśli czegoś nie wiem, to mówi mi, tłumaczy. Tutaj obok pani Renia strasznie pomaga wszystkim. Tutaj wszyscy sobie pomagamy. Nie wiem czy możliwe staje się, bo nie jestem zadowolony z tego. Jest szansa, że te Twoje marzenia o architekturze również się spełnią. Dziękuję.
- Pani Renia: „uczestniczę w tej Akademii 3 lata od momentu, kiedy przeszłam na emeryturę. Wcześniej tak coś tam rysowałam, ale brakowało mi techniki Takich niuansów. Umiejętności. Takich warsztatowych. Tak. Warsztatów. Właśnie rysunku. Malunku. Malowanie zaczęłam tutaj. Nigdy wcześniej nie malowałam więcej. Rysowałam lub suchą pastelą lub ołówkiem, a malowanie tutaj. I widzę sama, że z roku na rok. To powstaje. Coś, co tworzę jest z roku na rok coraz bardziej lepsze w moim mniemaniu. Tak jak już Monika mówiła uwielbiam architekturę. Gdzie tylko mogę wcisnąć tą architekturę, więc ją rysuję, bo po prostu lubię tak a nie inaczej.
Na tej wystawie, tej mini wystawie to będzie też architektura. Będą. Będzie jeden, jeden obraz, ten będzie drugi obraz. Trochę będzie szkicu ołówkiem i suchej pasteli. Czyli taki trochę przegląd. Przegląd. Dziękuję bardzo. Ale się stało. Ja w życiu nie podejrzewałam, że ja w ogóle umiem malować.”
Pani Beata. „Ostatni raz chyba miałam pędzel w podstawówce. I pewnego pewnej nocy właściwie przyszło mi do głowy a może ja bym malowała? Sama nie wiem, skąd ta myśl przyszła i myślałam, że to będzie kolejne takie, nie wiem, szalone marzenie, niezrealizowane, Ale tak się złożyło, że we wrześniu, dwa lata temu drogi mi zaprowadziły przypadkowo tutaj do Moniki i razem z Karoliną przyszłyśmy na pierwsze zajęcia. I ja myślałam, że dostanę sobie gdzieś kartkę i będę mogła coś malować z boku, bo przecież ja nic nie potrafię. A Monika od razu powiedziała, że mamy malować obraz. To w ogóle dla mnie było to niemożliwe. I ona mówi zobaczy, zobaczysz, jak ci powiem, jaki namalujesz i jak ten pierwszy mi w miarę wyszedł i było widać, co namalowałam. Nawet taki jesienny jesienny pejzaż, to zaczęłam w to wierzyć, że ja jednak podmalować. No i tak nadal wierzę i próbuję i próbuję i nawet mam jakiś samochód sama w domu coś próbuję namalować. Jakieś pomysły mi chodzą po głowie. I to jest taka rzecz, której bym się po sobie nigdy w życiu nie spodziewała. Da się? Da się”
Wystawa, która podsumowuje rok pracy
Stałym i ważnym elementem działalności Małej Akademii Plastycznej ART są doroczne wystawy organizowane w Miejskiej Bibliotece Publicznej. To tam uczestnicy mogą zaprezentować rodzinom, znajomym i mieszkańcom efekty wielu miesięcy pracy. Dla dzieci i młodzieży to często pierwszy publiczny kontakt z własną twórczością, dla dorosłych i seniorów zaś potwierdzenie, że ich wysiłek i rozwój mają realny wymiar.
Najbliższa wystawa została zaplanowana na wtorek, 16 czerwca. Jak co roku największym wyzwaniem pozostaje wybór prac. Powierzchnia ekspozycyjna jest ograniczona, a chętnych wielu. Trzeba więc wybrać z dziesiątek, a czasem nawet ze stu interesujących propozycji takie dzieła, które najlepiej pokażą różnorodność stylów, technik i tematów obecnych w pracowni.
To wydarzenie ma znaczenie większe niż zwykły wernisaż. Jest podsumowaniem sezonu, świętem wspólnej pracy i dowodem na to, że niewielka z nazwy akademia stała się dużym, ważnym i rozpoznawalnym przedsięwzięciem. W Gryficach i szerzej w regionie zachodniopomorskim Mała Akademia Plastyczna ART od lat pokazuje, że sztuka może być dostępna, wspólnotowa i naprawdę zmieniająca życie.

Napisz komentarz
Komentarze