Ponad 520 tys. interakcji, czyli reakcji, komentarzy i udostępnień, wygenerowały w mediach społecznościowych treści o serialu „Lalka” Netfliksa w ciągu trzech dni od premiery – wynika z analizy Instytutu Monitorowania Mediów. To o ponad 40% więcej niż w analogicznym okresie zebrał trzeci sezon „1670”. Największe zaangażowanie widoczne było na TikToku, ale zaskakująco dużą aktywnością wykazali się także użytkownicy platformy X. Spore emocje widać również na Filmwebie.
O premierze „Lalki” Netfliksa mówiło się od wielu miesięcy. Już w sierpniowym badaniu najbardziej angażujących polskich seriali 2026 roku realizowanym przez Instytut Monitorowania Mediów eksperci sugerowali, że to właśnie serialowa adaptacja powieści Bolesława Prusa ma potencjał, by wybić się w tym zestawieniu na pozycję lidera.
Po premierze „Lalki” analitycy IMM zbadali zaangażowanie wokół serialu i ich przewidywania się potwierdziły. W dniu premiery oraz w dwóch kolejnych dobach „Lalka” zebrała w social mediach 520,2 tys. interakcji. To o ponad 40% więcej niż w analogicznym okresie uzyskał trzeci sezon serialu „1670”, który w sierpniowym badaniu znalazł się na pierwszym miejscu (366,8 tys. interakcji).
TikTok angażuje, Facebook komentuje
Jak wynika z danych IMM, TikTok odpowiadał za 265,2 tys. interakcji, czyli 51% ogółu. To więcej niż pozostałe platformy razem wzięte. Komentarzy było tam jednak tylko 2,2 tys. – mniej niż jeden na sto interakcji.
Najbardziej intensywna dyskusja toczyła się na Facebooku. Platforma, choć wygenerowała tylko 7% wszystkich interakcji dotyczących serialu, to odpowiada aż za 32% komentarzy – 6,7 tys. Pod postami pojawiały się m.in. długie wpisy użytkowników dotyczące porównań z literackim oryginałem czy z poprzednimi ekranizacjami.
Łącznie pojawiło się 20,9 tys. komentarzy na temat serialu. To o ponad 70% więcej niż w analogicznym okresie w przypadku „Ołowianych dzieci”, które w sierpniowym badaniu IMM wygrały pod tym względem.

X nowym miejscem na dyskusje o kulturze?
Drugą platformą pod względem liczby interakcji był X (d. Twitter), gdzie ukazało się 19% wszystkich reakcji, komentarzy i udostępnień (101,1 tys.). To nietypowe zjawisko jak na platformę, na której dyskusje dotyczące dzieł kultury nie są prowadzone na dużą skalę. Dla porównania X odpowiadał za 7% komentarzy dotyczących ostatniego sezonu „1670” i 3% tych dotyczących „Ołowianych dzieci”.
„Lalka” Netfliksa stała się jednak na platformie X argumentem w sporze światopoglądowym. Dla części komentujących serial był nie tyle nieudaną adaptacją, ile atakiem wymierzonym w dziedzictwo narodowe. Zarzuty o profanację polskiej literatury mieszały się z obraźliwymi epitetami pod adresem twórców. Nie brakowało jednak obrońców: jedni krótko polecali serial jako dobrą rozrywkę, inni chwalili poszczególne role lub przypominali krytykom, że to autorska wizja reżysera Pawła Maślony z czołówką polskich aktorów. Głos w sprawie serialowej ekranizacji powieści zabrali też na X czołowi politycy, m.in. premier Donald Tusk.

Źródło: x.com/donaldtusk
Reinterpretacja Prusa – odwaga czy brak szacunku?
W dyskusji w social mediach najczęściej powracała myśl, że Netflix nie tyle zekranizował Prusa, ile napisał go od nowa. Dla krytyków był to akt oskarżenia. Porównywali serial do odgrzewanego dania z mikrofali i wytykali, że Wokulski mówi wyłącznie o pieniądzach i przeklina, a arystokracja przypomina podchmielonych gości weselnych. Za tymi zarzutami często stała szersza obawa, że serial jest zwierciadłem kondycji współczesnego społeczeństwa i przejawem braku szacunku dla narodowego dziedzictwa literackiego.
Zwolennicy chwalili z kolei odwagę reinterpretacji i doceniali fakt, że dzięki temu klasyka trafia do młodszych widzów. Komplementowali również grę aktorską (zarówno kreacje głównych i drugoplanowych postaci), a także dynamikę i nowoczesny charakter produkcji. Wielu podkreślało, że serial po prostu dobrze się ogląda i zapewnia on świetną rozrywkę.
Pomiędzy tymi skrajnymi obozami byli ci, którzy sprawdzali, ile w serialu zostało z Prusa. Nawet jeśli dochodzili do wniosku, że z pierwowzoru ocalał głównie tytuł i nazwiska bohaterów, często przyznawali, że marketingowo twórcy odnieśli sukces.
Co więcej, jak podaje sam Netflix, premiera serialu w reżyserii Pawła Maślony stała się impulsem do zwiększenia czytelnictwa w Polsce – aż 46% widzów współczesnej reinterpretacji deklaruje chęć ponownego przeczytania powieści Bolesława Prusa (badanie agencji K+ Research, wrzesień 2026).
Co ósmy oceniający chwyta za klawiaturę
Skalę emocji widać również na portalu Filmweb.pl. Serial odnotował tam 20,5 tys. ocen i 2,9 tys. komentarzy. Blisko 13% wszystkich oceniających (co 8 osoba) pozostawiło więc wpis na temat „Lalki”. Dla porównania w przypadku „1670” analogicznie zrobiło 5,6% użytkowników Filmwebu (co 18 osoba), a przy „Ołowianych dzieciach” i „Heweliuszu” komentarz zostawiło ok. 4,5% wszystkich oceniających (co 22 osoba). To kolejne potwierdzenie tego, jak ogromne emocje wzbudza w odbiorcach serialowa interpretacja powieści Prusa.
Analizując oceny przyznawane „Lalce” przez użytkowników serwisu Filmweb.pl, eksperci IMM zauważają, że widzowie są mocno podzieleni. W komentarzach jedni piszą o „profanacji” i o tym, że „Prus w grobie się przewraca”. Drudzy odpowiadają: „spodziewałem się zupy pomidorowej, dostałem Red Bulla z wódką”. Niektórzy z kolei otwarcie przyznają się do ocen „taktycznych”: „dałbym 7, ale przez jedynki daję 9”.
Fabułę „1670” czy „Ołowianych dzieci” widzowie poznawali od zera. „Lalkę” każdy zna ze szkoły i ma o niej własne zdanie, jeszcze zanim obejrzy pierwszy odcinek. To w dużej mierze tłumaczy, dlaczego internauci nie poprzestawali na szybkiej reakcji, lecz chcieli się także wypowiedzieć. Dyskusja była bardziej intensywna niż przy innych tegorocznych premierach, zarówno w social mediach, jak i na Filmwebie. Gdy adaptacja dotyka narodowego dziedzictwa, odbiorcy oceniają nie tylko samą produkcję, ale też to, na ile interpretacja zgadza się z ich wyobrażeniem o lekturze – komentuje Tomasz Lubieniecki, kierownik Działu Raportów Medialnych, Instytut Monitorowania Mediów.
Metodologia:
Analiza obejmuje publikacje w mediach społecznościowych (TikTok, X, Instagram, Facebook, platformy wideo i inne) z dnia premiery i dwóch kolejnych dób, czyli od 16 do 18 września 2026 r. Interakcje to suma reakcji, komentarzy i udostępnień. Uzupełnieniem jest analiza opinii użytkowników serwisu Filmweb według stanu na 7.10.2026 r.
Instytut Monitorowania Mediów wyraża zgodę na pełną lub częściową publikację materiałów pod warunkiem podania źródła (pełna nazwa: Instytut Monitorowania Mediów). W przypadku wykorzystania grafik należy wskazać źródło (nazwę Instytut Monitorowania Mediów lub logotyp) przy każdej grafice.
O Instytucie Monitorowania Mediów:
Instytut Monitorowania Mediów S.A. (IMM) to w 100% polska firma technologiczna, która od ponad 26 lat rozwija autorskie rozwiązania w zakresie monitoringu i analiz danych z mediów. Mierzy i raportuje efekty działań promocyjnych z obszarów marketingu, digital marketingu oraz public relations. W narzędziu IMMgeo.com monitoruje widoczność marek w odpowiedziach najbardziej popularnych modeli AI. IMM w trybie ciągłym analizuje także widoczność marek oraz wartość ich ekspozycji w mediach klasycznych i społecznościowych w panelu badawczym IMMrank.com. Wyniki tego badania oraz raporty branżowe są dostępne bezpłatnie. Na podstawie danych z szerokiej bazy źródeł medialnych zespół ekspertów IMM opracowuje pogłębione analizy jakościowo-statystyczne oraz raporty sponsoringowe. Opracował także publicznie dostępny “Indeks strachu przed wojną w Europie”: imm.com.pl/indeksy. Ponadto prowadzi badania i wspiera szereg inicjatyw prospołecznych z obszaru walki z dezinformacją oraz budowania odporności cyfrowej polskiego społeczeństwa. Jest także autorem badania “Najbardziej opiniotwórcze media w Polsce”, wyniki którego są publikowane co miesiąc, nieprzerwanie od 2003 roku.
W Polsce IMM jest jedyną firmą na rynku łączącą wyniki monitoringu informacji oraz reklam z wszystkich typów mediów w jednym narzędziu. Dane pozyskuje z ponad 1800 tytułów prasowych, blisko 400 stacji RTV, 420 tys. portali internetowych, ponad 16 mln publicznych profili w social mediach, a także pełnej treści podcastów oraz treści materiałów video, w tym z YouTube’a i TikToka. Od 2008 roku oferuje swoje usługi również w Rumunii pod marką mediaTRUST.

Napisz komentarz
Komentarze