Blogerka przyznaje, że jej sportowe preferencje, a także motywacje stojące za aktywnością fizyczną od jakiegoś czasu się zmieniły. Kiedyś bardzo lubiła jeździć na rowerze, natomiast dziś stawia na bieganie. Ale nie jest to taki rodzaj wysiłku, który ma służyć spalaniu nadmiaru kalorii i walce o szczupłą sylwetkę. Bardziej traktuje to jako sposób na zachowanie równowagi, wyciszenie i budowanie uważności.
Prezenterka była gościem finału drugiej edycji projektu „Sport kocha recykling”. Jest to projekt adresowany do dzieci i młodzieży, miłośników różnych dyscyplin sportowych, którym bliski jest zdrowy tryb życia, zgodny z zasadami ekologii i recyklingu. Święta takie jak Światowy Dzień Roweru mogą być pretekstem do zwrócenia uwagi na problem prawidłowego postępowania z elektroodpadami, które są jednymi z najbardziej niebezpiecznych dla środowiska.
– Kiedyś często jeździłam na rowerze, jest fantastyczny, ale teraz przerzuciłam się trochę na bieganie. Natomiast bardzo rowerowa jest moja mama. To jest jej totalnie ulubiony sport i od dzieciaka mnie tym zarażała. Mój ukochany rower to był fioletowy BMX, pamiętam wycieczki rowerowe z rodziną, z moimi kuzynami, z ciociami, zwłaszcza na wsi, kiedy jeździłam do dziadków. Teraz, gdy mieszkam w otulinie Puszczy Białej, to jednak stawiam na bieganie – mówi agencji Newseria Tamara Gonzalez Perea.
Aktywność fizyczna jest dla niej nie tylko treningiem, ale również formą dbania o dobrostan psychiczny. Daje jej przestrzeń do uporządkowania myśli.
– Uwielbiam biegać, lubię czuć, kiedy biegnę po powierzchni, lubię też ten rodzaj decyzyjności w moim ciele, że to ja decyduję, gdzie skręcam. Oczywiście jadąc na rowerze, też to robimy, ale jest to po prostu inna dynamika. Bieganie pozwala mi też medytować w spokoju, to jest dla mnie trochę rodzaj medytacji w ruchu. Daje mi to dużo spokoju, poczucia kontaktu z moim ciałem, wydolności. Ćwiczę też krav magę, więc mi to pomaga w sparingach i w utrzymaniu kondycji – mówi.
Promotorka holistycznego podejścia do zdrowia zaznacza, że dystans i intensywność biegania dostosowuje do aktualnych potrzeb organizmu, a nie do narzuconych celów. Nie zależy jej na ciągłym przekraczaniu własnych granic, bardziej chodzi o codzienną troskę o siebie i zdrowy styl życia.
– Biegam różnie, około 30–40 minut co drugi dzień, czasami kilka razy w tygodniu. Trasy różnie, 3 km, 5 km, 6 km, tyle, ile czuję. Kiedyś miałam taki okres w swoim życiu, że przez sześć miesięcy biegałam codziennie po godzinę i to było prawie 10 km, natomiast w tej chwili to jest zupełnie inny rodzaj biegania. Nie biegam już, żeby wycisnąć i spalić kalorie, w tej chwili to nie ma dla mnie znaczenia. Bardziej chodzi o to, że potrzebuję ruchu i kontaktu ze sobą – dodaje.

Napisz komentarz
Komentarze