Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Polityczne przepychanki zamiast realnej pomocy. Tysiące dzieci wciąż bez bezpiecznego i dostosowanego do ich zdrowotnych potrzeb posiłku w szkołach.

W Sejmie odrzucono projekt, który miał zapewnić bezpieczne posiłki dla dzieci z chorobami dietozależnymi w żłobkach, przedszkolach i szkołach. Decyzja pozbawia systemowego wsparcia setki tysięcy dzieci, w tym 51 tys. z celiakią, przerzuca ciężar na rodziców i wymaga natychmiastowej reakcji.

W Sejmie na łączonym posiedzeniu Komisji do Spraw Dzieci i Młodzieży oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny właśnie odbyło się drugie czytanie poselskiego projektu ustawy, który miał realnie poprawić sytuację dzieci wymagających specjalistycznego żywienia w żłobkach, przedszkolach i szkołach. Projekt – mimo społecznych oczekiwań i jednoznacznych danych – został odrzucony i wrócił do Marszałka Sejmu

Po raz kolejny okazało się, że w sejmowych przepychankach najłatwiej zapomnieć o tych, którzy głosu nie mają – o dzieciach.

Problem dotyczy tysięcy rodzin. Szacuje się, że aż 8% dzieci w Polsce (prawie pół miliona) cierpi na różne schorzenia, w tym choroby dietozależne, które wymagają ścisłego przestrzegania specjalistycznych diet. Nie jest to kwestia mody ani preferencji – to warunek zdrowia, a często wręcz bezpieczeństwa życia. Tymczasem w placówkach oświatowych dzieci te nadal nie mają dostępu do bezpiecznego, ciepłego posiłku i pozostają poza systemowym wsparciem.

W tej grupie znajduje się ponad 51 tysięcy dzieci z celiakią - przewlekłą chorobą autoimmunologiczną, w której dieta bezglutenowa jest jedyną formą leczenia.

System, który nie działa

Sytuację mogłyby poprawić zmiany w Ustawie o opiece nad dziećmi do lat 3 oraz w Ustawie – Prawo Oświatowe, jednak poselski projekt, który miał to zapewnić, ugrzązł w politycznym sporze.

Tymczasem dane zebrane przez Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej są alarmujące. Blisko 90% dzieci z celiakią w polskich placówkach edukacyjnych nie otrzymuje ciepłych posiłków.

- Według ankiety przeprowadzonej wśród rodziców dzieci na diecie bezglutenowej, około 70% dzieci nie ma zapewnionych posiłków w przedszkolach. To rodzice muszą je codziennie dostarczać do placówek – mówi Małgorzata Źródlak, prezeska Stowarzyszenia.

Głód, samotność i wykluczenie

- Dzieci z celiakią często nie jedzą ciepłego posiłku przez wiele godzin, czasem samotnie jedzą swoje kanapki, podczas gdy ich koledzy są na obiedzie w stołówce. To nie tylko problem żywieniowy - to wykluczenie społeczne, stres, poczucie inności i realne zagrożenie zdrowia – mówi Małgorzata Źródlak.

- Na prośbę o zapewnienie synowi posiłków pani dyrektor nie chciała nas nawet wysłuchać. Mimo zgody prezydenta miasta szkoła odmówiła. Syn bardzo chce chodzić 

na obiady z klasą. To nie jest lot w kosmos - to kwestia dobrej woli – mówi jedna z mam.

 

- Brak możliwości zapewnienia bezglutenowego wyżywienia na obozie językowym wyeliminował mojego syna z wyjazdu, który był nagrodą za wygrany konkurs – dodaje 

druga. 

 

Dzieci uczą się w praktyce, że są „problemem organizacyjnym”, że zapewnienie im posiłku, który będzie odpowiedni i bezpieczny w związku z ich chorobą jest za drogie lub zbyt skomplikowane. Muszą przynosić własne jedzenie, tłumaczyć się rówieśnikom. W wielu placówkach brakuje przeszkolonego personelu, procedur zapobiegających zanieczyszczeniu posiłków glutenem oraz elementarnej wiedzy, że gluten w diecie dziecka z celiakią to nie drobiazg, lecz zagrożenie zdrowia.

Cała odpowiedzialność spada na rodziców

W obecnym systemie to rodzice przejmują pełną odpowiedzialność za żywienie dziecka w placówkach - często kosztem pracy zawodowej, zdrowia psychicznego i stabilności finansowej.

- Muszę zapewnić cztery posiłki dziennie, w tym dwudaniowy obiad, bo kuchnia nie będzie gotować osobno. Mam gotować w czasie pracy i dostarczać jedzenie godzinę 

przed obiadem. Płacę wysokie czesne, a moje dziecko jest traktowane jak odrzutek-żali się jedna z matek. To nie są jednostkowe historie. To systemowa luka, która dotyka tysięcy rodzin.

Odrzucony projekt, realne konsekwencje

Odrzucenie projektu ustawy w drugim czytaniu to nie abstrakcyjna decyzja polityczna. To konkretna informacja dla dzieci i rodziców: musicie radzić sobie sami. Kolejne miesiące - a być może lata - oznaczają brak zmian, brak standardów i brak bezpieczeństwa.

- Dzieci z celiakią i innymi chorobami dietozależnymi nie domagają się przywilejów. Domagają się równego traktowania i możliwości zjedzenia bezpiecznego dla nich ciepłego posiłku razem z rówieśnikami – apeluje Małgorzata Źródlak. - Niechęci do zajęcia się potrzebami tej grupy dzieci nie można tłumaczyć brakiem pieniędzy. Mamy świetne przykłady placówek, w których dzieci z celiakią są bezpiecznie żywione, szkolimy kuchnie szkolne i przedszkolne od lat. I wiemy, że kluczem do bezpiecznej kuchni wcale nie są milionowe nakłady, ale chęci, otwarta głowa oraz empatia, czego czasem brakuje rządzącym.

Na końcu zawsze są dzieci

Każdy dzień zwłoki w pracach nad ustawą, to kolejny dzień, w którym dziecko na diecie z powodów zdrowotnych jest dyskryminowane   i uczy się, że jego potrzeby są mniej ważne od potrzeb innych dzieci i potrzeb dorosłych. 

Polityczne spory mijają. Kadencje się kończą.

Tymczasem skutki tych decyzji dzieci będą nosić przez całe życie. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

zachmurzenie duże

Temperatura: -1°C Miasto: Gryfice

Ciśnienie: 1002 hPa
Wiatr: 11 km/h

Reklama
Reklama
test