Blogerka podkreśla, że od pewnego czasu znacząco zmieniła swoje podejście do mody. Zamiast ślepo podążać za trendami, teraz woli kreatywnie wykorzystywać to, co przez lata zgromadziła w swojej szafie. Tamara Gonzalez Perea nadaje ubraniom nowe życie dzięki innym zestawieniom, dodatkom czy zmianie sposobu ich noszenia. Jak zapewnia, gdy już wybiera się na zakupy, to nie omija second handów i butików vintage.
– Nie mam skłonności do dużych zakupów. Przez 10 lat mojej pracy w modzie moja garderoba wypełniła się po brzegi i teraz głównie recyklinguję większość swoich kreacji – mówi agencji Newseria Tamara Gonzalez Perea.
Autorka bloga Macademian Girl zaznacza, że ma w szafie dużo modowych perełek, które zestawia ze sobą w różnych konfiguracjach. W ten sposób może tworzyć oryginalne stylizacje bez konieczności kupowania kolejnych rzeczy.
– Dla mnie moda nigdy nie była o fast fashion, o tym, żeby było szybko i dużo, tylko żeby coś wyrażała. Zawsze byłam fanką vintage i mam bardzo dużo rzeczy w tym stylu. Na świecie jest już wystarczająco dużo ubrań, że mamy się w co ubierać i nie musimy kupować nic nowego – mówi.
Tamara Gonzalez Perea nie tylko lubi kreatywnie wykorzystywać to, co już ma w swojej garderobie, ale też dba o ubrania, bo chce, by służyły jej jak najdłużej i wciąż wyglądały jak nowe.
– Ja się przywiązuję do rzeczy, najgorsze, co dla mnie może być, to kreacja, którą założę jeden raz i ona się niszczy, pruje albo jest wykonana tak, że moje ciało nie czuje się w niej dobrze, a to jest dla mnie bardzo ważne. Im więcej szanujemy rzeczy, tym lepiej – mówi.
Blogerka dostrzega, że branża odzieżowa produkuje dużo więcej ubrań, niż faktycznie potrzeba i nie pozostaje to bez wpływu na środowisko.
– Rzadko chodzę teraz na zakupy. W tej chwili mam tak, że jak czegoś potrzebuję, to wtedy szukam jednej konkretnej rzeczy, ale rzadko wybieram się po prostu na zakupy ubraniowe – mówi.
Zdarza jej się również wybierać odzież z drugiej ręki, ale jak zaznacza – nie wynika to wyłącznie z chęci oszczędzania, tylko z rosnącej świadomości ekologicznej.
– Kiedy kupiłam dom na wsi, to okazało się, że mam mnóstwo pięknych sukienek i różnych garsonek, ale totalnie nie mam ubrań, które są do chodzenia na wsi, do pracy w ogrodzie. I á propos recyklingu oraz ekologii, to napadłam wtedy na lokalne wyszkowskie i ostrowskie second handy i tam uzupełniłam swoją garderobę. Skorzystałam więc z tego, co już jest, bo uważam, że tam, gdzie nie musimy, to nie warto przykładać cegiełki do przemiału, który jest w modzie – dodaje.

Napisz komentarz
Komentarze