20 kwietnia 2026 r. Rada Uniwersytetu Śląskiego przyjęła uchwałę nr 38, której załącznik: Plan równoważenia budżetu Uniwersytetu Śląskiego określa 2-letni projekt cięcia kosztów i zwiększania przychodów uczelni. Plan przyjęto, ze względu na zaskakująco fatalny wynik finansowy za rok 2025. UŚ skończył rok ze stratą 33 milionów złotych.
Społeczność uczelni jednogłośnie uznała treść dokumentu za skandaliczną.
Planowana optymalizacja w drastyczny sposób wpłynie na osoby pracujące i studiujące na uczelni.
Władze uniwersytetu planują:
- Wyprzedawanie nieruchomości (sprzedawany jest np. budynek na Żytniej 10 w Sosnowcu, mimo iż jest używany przez pobliski wydział humanistyczny, który już teraz ma kłopot z przepełnieniem)
- Wymuszanie na doktorantach realizacji bezpłatnych praktyk zawodowych
- Obniżenie pensji części pracowników
- Wyrzucanie z pracy pracownic, które osiągnęły wiek emerytalny
- Podwyższenie opłat w akademikach i zwiększenie przychodów z najmu przestrzeni uniwersytetu (co, w obliczu braku publicznych stołówek, poskutkuje wzrostem i tak już horrendalnie wysokich cen posiłków w prywatnych lokalach na terenie UŚ)
W związku z tym, komisja środowiskowa Inicjatywy Pracowniczej: Śląska Inicjatywa Studencka "Żbik" rozpoczęła kampanię protestu pod hasłem „NIE dla polityki głodzenia uczelni”.
Zbierane są podpisy pod petycją z żądaniem zupełnego wycofania się z planów oszczędności kosztem osób studiujących i pracujących. 7 maja zebrałyśmy się na spontaniczną demonstrację pod rektoratem. Grupka osób informowała przez megafony o skandalicznym planie rektora, skandowano hasła: „Rektor do roboty za dwa tysiące złotych”, „Zamiast głodówki, tanie stołówki”, „Nie dla zwolnień, nie dla zwolnień".
„Naprawdę nie spodziewałam się, że rektor wezwie do nas ochronę i policję. Dobrze wiemy, że mamy prawo protestować i nie damy się uciszyć. Uzbrojona grupa interwencyjna próbowała nas wylegitymować, no przecież nie mają do tego prawa! I sorry, ale muszę to powiedzieć: Jakim kurwa prawem policja wjeżdża na uczelnie jak do siebie, kiedyś autonomia uniwersytetu to była świętość, a teraz nie można nawet krzyknąć na rektora, bo ten już dzwoni po pały” ~ Mówi Kalina, jedna z czwartkowych protestujących
„Ale nie tylko nas to oburza, gdy przyjechała do nas grupa interwencyjna, ludzie na kampusie zaczęli nam klaskać, to było piękne” ~ dodaje.
18 05 o 13:00 planowana jest kolejna demonstracja. Tym razem wcześniej zorganizowana i ogłoszona, każda studentka i pracowniczka będą mogły wziąć w niej udział. Rektor wie o naszych planach i próbuje nas powstrzymać. 08.05 otrzymałyśmy mejl od rzecznika prasowego UŚ, jest to rzekome zaproszenie do rozmowy.
Tak o tej sytuacji wypowiedziało się Zori, członkiszcze naszej komisji „Nie zamierzamy rozmawiać z Rektorem za plecami społeczności akademickiej. Nie jesteśmy politykami, by bawić się w takie gierki. Tak, chcemy tej rozmowy i uważamy, że jest potrzebna, ale musi się odbyć demokratycznie, pora by to studentki i pracowniczki decydowały o swoim uniwersytecie".
Upubliczniłyśmy mejla, wraz z naszymi wstępnymi warunkami, po ich spełnieniu przystąpimy do rozmowy:
- rozmowy mają być otwarte dla każdej osoby studiującej oraz pracującej na Uniwersytecie; każda osoba powinna mieć możliwość wzięcia w nich czynnego udziału,
- Rektor UŚ publicznie przeprosi za kłamstwa na temat planu oszczędnościowego, wygłoszone w rozmowie z dnia 07.05 w Radiu Katowice oraz je sprostuje — chcemy by uczciwie przyznał, że obecny plan odbije się negatywnie na osobach pracujących i studiujących,
- udostępnione zostanie pełne sprawozdanie finansowe Uniwersytetu Śląskiego za rok 2025,
- udostępnione zostaną porozumienia z policją, na mocy których łamie ona autonomię Uniwersytetu, oraz umowy z firmą ochroniarską, którą Rektor wykorzystuje do tłumienia wyrazów niezadowolenia studentek.
Niezadowolonych głosów jest coraz więcej, również od kadry akademickiej, taką opinią podzielił się z nami zaprzyjaźniony profesor, który chciałby pozostać anonimowy:
„Naprawdę nie wierzę, że my się mamy godzić na takie głodzenie nauki, ceny wszystkiego rosną, a moja pensja stoi w miejscu. Niedługo będę musiał sobie szukać jakiejś pracy na boku, żeby utrzymać rodzinę. Uniwersytet historycznie był miejscem buntu, kontestowania rzeczywistości i walki o ideały. Ja wierze w moje współpracowniczki i moich współpracowników, musimy protestować tak jak przeciwko reformie Gowina.”
„Doktoranci nie widzą perspektyw na zatrudnienie. Najlepsze, co mamy na horyzoncie, to pół etatu, ale w tym zawodzie nie da się tego połączyć z inną pracą. Nie mamy więc stabilności. Nie mamy żadnego zabezpieczenia, które motywowałoby nas do pozostania w tym zawodzie."
„Wydawnictwo UŚ jest praktycznie sparaliżowane cięciami, anuluje się zlecenia dla korektorów i redaktorów, co nie tylko przysporzy regularnym pracownikom więcej pracy, ale utrudni wielu osobom autorskim publikowanie – a to na podstawie publikacji ocenia się naszą pracę naukową."
„Nie dość, że wypchnięto sprzątanie i ochronę na outsourcing (który znowu wypycha te osoby na fikcyjne samozatrudnienie), to teraz jeszcze będą cięte nakłady na te usługi. Czeka nas uczelnia zaniedbanych i źle chronionych budynków z przepracowanym personelem."
„Na niektórych kierunkach już obcina się nakłady na dydaktykę, a przez to spada liczba godzin, z których możemy zarobić i spada jakość naszych kierunków. Tymczasem rektor nazywa to propagandowo »optymalizacją na wzór światowych uczelni«” ~ a to w mejlu do nas napisał jeden z doktorantów.
Z dnia na dzień widzimy, że niezadowolonych osób jest coraz więcej, jeśli będzie trzeba, to będziemy kontynuować nasze demonstracje do skutku, do współpracy i kontaktu z nami zapraszamy wszystkie chętne osoby studenckie i pracujące. Jesteśmy dostępne pod: [email protected]












Napisz komentarz
Komentarze