<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/">
    <channel>
        <atom:link href="https://www.echomedia.info/rss/articles/pl/185/nauka-i-technologie" rel="self" type="application/rss+xml" />
        <title><![CDATA[ Artykuły - NAUKA I TECHNOLOGIE - ECHOmedia.info ]]></title>
        <link>https://www.echomedia.info/artykuly/185/nauka-i-technologie</link>
        <description><![CDATA[Czytaj najnowsze artykuły w naszym portalu.]]></description>
        <language>pl</language>
        <copyright><![CDATA[ECHOmedia.info]]></copyright>
        <lastBuildDate>Thu, 10 Sep 2026 22:02:00 +0200</lastBuildDate><item>
            <title><![CDATA[Roboty humanoidalne mogą pojawić się w polskich sklepach już w ciągu roku]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15438,roboty-humanoidalne-moga-pojawic-sie-w-polskich-sklepach-juz-w-ciagu-roku</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15438,roboty-humanoidalne-moga-pojawic-sie-w-polskich-sklepach-juz-w-ciagu-roku</guid>
            <pubDate>Thu, 10 Sep 2026 22:02:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-roboty-humanoidalne-moga-pojawic-sie-w-polskich-sklepach-juz-w-ciagu-roku-1789070635.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Roboty humanoidalne mogą trafić do polskich sklepów już w ciągu roku, ale eksperci ostrzegają: o sukcesie zdecyduje nie sam zakup urządzeń, lecz dobór procesów i realna wartość biznesowa. Konsumenci najchętniej widzą je przy informacji o produktach, lokalizacji towaru i wykładaniu półek.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>Roboty humanoidalne mogą pojawić się w polskim handlu szybciej, niż wielu retailerów zakłada. Eksperci z branży technologicznej szacują, że to może nastąpić nawet w ciągu roku. Natomiast rynek potrzebuje do tego mieć pewną wiedzę i opracowany model wdrożeniowy. Pierwsze kroki powinny zaczynać się od wskazania procesu, w którym technologia poprawi dostępność towaru, obsługę lub produktywność. Przewagę zdobędą nie ci retailerzy, którzy jako pierwsi pokażą robota u siebie, tylko te podmioty, które najwcześniej uzyskają rzeczywistą wartość biznesową.</strong></p><p style="text-align:justify;">Jak wynika z niedawno opublikowanego raportu branżowego pt. „Co Polacy myślą o robotach humanoidalnych w handlu?”, opartego na specjalnym badaniu opinii publicznej, tylko 11% konsumentów w Polsce nie zaakceptowałoby wykonywania przez robota pracy w sklepie. Najwięcej wskazań uzyskały takie czynności, jak przekazywanie informacji o produktach, podawanie ich lokalizacji oraz wykładanie towaru – po ok. 32%. Raport pokazuje więc, gdzie klienci najłatwiej dostrzegają praktyczną użyteczność technologii, ale nie daje gotowej kolejności wdrożeń.</p><p style="text-align:justify;">– Dla handlu nie oznacza to jeszcze, że klienci oczekują robotów w placówkach. To raczej swego rodzaju społeczny kredyt zaufania. Ciekawość może przekształcić się w trwałą akceptację, jeśli pierwsze wdrożenia będą użyteczne – będą rozwiązywać konkretny problem, a nie stanowić wyłącznie efektownej atrakcji – podkreśla Arkadiusz Cybulski z Brave Mind Fighters.</p><p style="text-align:justify;">Znaczenie ma również układ odpowiedzi. Konsumenci chętniej widzą robota jako źródło informacji niż doradcę wpływającego na zakup. Jeszcze ostrożniej podchodzą do powierzania mu płatności, zwrotów i reklamacji. Jak komentują to rynkowi eksperci, widać wyraźnie, że humanoid powinien usuwać rozpoznany problem klienta, a nie zastępować rozwiązania, które już działają.</p><p style="text-align:justify;">– Najlepiej oceniane funkcje odpowiadają na realne potrzeby. Klient nie może znaleźć produktu albo pracownika, który mógłby mu pomóc, bądź widzi brak towaru na półce. Robot jest więc najlepiej postrzegany tam, gdzie pomaga znaleźć produkt lub zwiększyć jego dostępność. Nie oznacza to jednak, że każde z tych zadań jest już równie łatwe do realizacji przez inżynierów – zaznacza Piotr Gerke z zespołu Brave Mind Fighters.</p><p style="text-align:justify;">W opinii ekspertów, sieci handlowe powinny w pierwszej kolejności rozpocząć działanie od mapy procesów, a nie od przeglądu modeli robotów. Trzeba ustalić, gdzie powtarzają się braki kadrowe, przestoje, proste pytania klientów lub problemy z dostępnością produktów. Dopiero później można ocenić, czy dany proces nadaje się do robotyzacji i czy humanoid będzie lepszy od prostszej automatyzacji.</p><p style="text-align:justify;">– Nie należy zaczynać wyłącznie od zadań, które uzyskały najwyższą akceptację konsumentów. Trzeba przede wszystkim uwzględnić trzy czynniki, tj. potrzeby klientów, rachunek ekonomiczny oraz rzeczywiste możliwości technologiczne robotów. Naturalnym początkiem w sklepie są funkcje informacyjne. Natomiast z perspektywy całej organizacji wcześniej mogą jednak dojrzeć zastosowania w magazynach, centrach dystrybucyjnych lub logistyce – wyjaśnia Piotr Gerke.</p><p style="text-align:justify;">Do tego eksperci z UCE Research dodają, że w sklepie polem do testów może być informacja produktowa, nawigacja lub zgłaszanie zagrożeń. Magazyn zapewnia bardziej uporządkowane środowisko i standaryzowane ładunki. Ma to znaczenie, ponieważ manipulowanie produktami o różnej masie, sztywności i sposobie chwytania nadal jest jednym z trudniejszych zadań humanoidalnej robotyki.</p><p style="text-align:justify;">– Tego typu wdrożenie bezwzględnie powinno być poprzedzone analizą potencjału robotyzacji w całej organizacji, zdefiniowaniem i wyborem konkretnych pilotaży. Nie tylko chodzi o miejsce, w jakim można po prostu postawić robota, lecz o sam proces, w którym humanoid stworzy realną wartość biznesową – uzupełnia Arkadiusz Cybulski.</p><p style="text-align:justify;">Pilotaż powinien objąć jedną placówkę, strefę lub proces i mieć jasno określony cel. Dla funkcji informacyjnej miernikami mogą być czas znalezienia produktu, liczba skutecznie obsłużonych zapytań i odsetek spraw przekazanych pracownikowi. Z kolei w logistyce ważniejsza będzie liczba poprawnie wykonanych operacji, dostępność robota i czas pracy bez awarii.</p><p style="text-align:justify;">– Robot udzielający informacji jest tylko fizycznym interfejsem. Bez aktualnych cen, danych o dostępności, planogramów i mapy obiektu nie rozwiąże żadnego realnego problemu klienta. Jakość danych i integracja z systemami muszą więc wejść do pilotażu od początku – dodają eksperci z UCE Research.</p><p style="text-align:justify;">Opłacalności nie można sprowadzać do porównania stawki pracownika z kosztem godziny operacji robota. Trzeba w tej skali uwzględnić integrację, serwis, energię, szkolenia, nadzór, przestoje i utratę wartości technologii. Korzyści to nie tylko zaoszczędzone roboczogodziny, ale też ograniczenie liczby wakatów, poprawa dostępności towaru, krótsza obsługa i przesunięcie pracowników do zadań wymagających wiedzy lub odpowiedzialności.</p><p style="text-align:justify;">– Zależnie od zastosowania pierwsze pilotażowe wdrożenia humanoidów w polskim handlu mogą pojawić się nawet w ciągu najbliższego roku lub dwóch lat. Największą przewagę uzyskają jednak nie firmy, które pierwsze kupią dużą liczbę urządzeń, ale te, które najwcześniej zdobędą doświadczenie, dane i kompetencje pozwalające ustalić, gdzie robot rzeczywiście się opłaca – ocenia Arkadiusz Cybulski.</p><p style="text-align:justify;">Wartość biznesowa nie może być osiągana kosztem zaufania klientów i zespołu. W zadaniach związanych z monitoringiem, płatnościami lub reklamacjami zakres działania robota musi być bardzo jasny, a odpowiedzialność pozostać po stronie człowieka. Klient powinien wiedzieć, jakie dane są przetwarzane, a personel – znać podział zadań i zasady przejęcia procesu.</p><p style="text-align:justify;">– Robot od samego początku powinien być komunikowany jako wsparcie pracowników i klientów, a nie ich zastępca. Przy funkcjach związanych z bezpieczeństwem potrzebna jest również przejrzystość co do zakresu działania samego urządzenia i przetwarzania danych – dodaje Piotr Gerke.</p><p style="text-align:justify;">Przewaga nie powstanie zatem w dniu ustawienia humanoida w sklepie. Zbudują ją wyniki pilotaży, poprawione procesy, integracje i kompetencje zespołów. Jak podkreślą znawcy tematu, wyścig o tego typu technologię i płynące z tego korzyści, wygrają tylko ci retailerzy i zarządcy obiektów, którzy potrafią oddzielić procesy rzeczywiście warte robotyzacji od tych, w których humanoid pozostaje tylko kosztowną demonstracją technologii.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Deska bez KOT-a? To może być problem]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15430,deska-bez-kot-a-to-moze-byc-problem</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15430,deska-bez-kot-a-to-moze-byc-problem</guid>
            <pubDate>Wed, 09 Sep 2026 21:42:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-deska-bez-kot-a-to-moze-byc-problem-1788983038.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Kupując deskę kompozytową, nie kieruj się wyłącznie wyglądem i ceną. Sprawdź, czy ma KOT i jest prawnie dopuszczona do obrotu, bo to dokumenty potwierdzają jej trwałość, bezpieczeństwo i jakość na lata.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><strong>Deska kompozytowa może dobrze wyglądać, mieć atrakcyjną cenę i efektowną strukturę. Tylko co tak naprawdę o niej wiesz? Jednym z najważniejszych pytań przed zakupem powinno być: czy ta deska została przebadana i jest prawnie dopuszczona do obrotu?</strong></p><p>Taras kupujemy przede wszystkim oczami. Porównujemy kolory, faktury, szerokości desek i sposoby wykończenia powierzchni. To naturalne i wiedzą o tym doskonale producenci. Problem w tym, że wielu istotnych różnic pomiędzy deskami kompozytowymi nie da się zobaczyć gołym okiem.</p><p><img src="file:////Users/strlist.pl/Library/Group%20Containers/UBF8T346G9.Office/TemporaryItems/msohtmlclip/clip_image001.jpg">W przypadku materiału, który przez lata będzie narażony na słońce, deszcz, mróz i codzienne użytkowanie, należy patrzeć nie tylko na walory wizualne, ale i… dokumenty. WPC (Wood Plastic Composite) jest materiałem powstającym z połączenia włókien lub mączki drzewnej, tworzywa sztucznego oraz dodatków wpływających na właściwości gotowego produktu. Dwie deski mogą więc na pierwszy rzut oka wyglądać bardzo podobnie, a jednocześnie znacząco różnić się składem, technologią produkcji i parametrami. Niekoniecznie na plus.</p><p>- <i>Kupując deskę kompozytową, klient nie jest w stanie samodzielnie zweryfikować, co dokładnie znajduje się w jej składzie i jak będzie zachowywała się po kilku latach użytkowania</i> – wyjaśnia Wojciech Mogilnicki, ekspert DLH Polska.</p><p><strong>Deska tarasowa to wyrób budowlany</strong></p><p><img src="file:////Users/strlist.pl/Library/Group%20Containers/UBF8T346G9.Office/TemporaryItems/msohtmlclip/clip_image002.jpg">Nie wystarczy wyprodukować deski w Polsce lub sprowadzić jej z dalekiego kraju, nadać własną nazwę i rozpocząć sprzedaż. Deski kompozytowe stosowane na tarasach są wyrobami budowlanymi. Ich wprowadzenie do obrotu podlega więc określonym wymaganiom, a na producencie spoczywa odpowiedzialność za ich spełnienie. Jednym z najważniejszych dokumentów jest&nbsp;KOT, czyli Krajowa Ocena Techniczna. Określa ona właściwości użytkowe wyrobu na podstawie odpowiednich badań i stanowi podstawę do oznakowania produktu&nbsp;znakiem budowlanym B.</p><p>W przypadku desek oferowanych przez DLH Polska oceny techniczne wydaje&nbsp;Instytut Techniki Budowlanej (ITB). ITB to akredytowana i notyfikowana jednostka certyfikująca. Nie chodzi przy tym o kolejną formalność, która ma znaczenie wyłącznie dla producenta, projektanta czy inspektora. Za dokumentami stoją rzeczywiste badania właściwości deski, a więc parametrów, które później mają wpływ na bezpieczeństwo, trwałość i komfort korzystania z własnego tarasu. &nbsp;</p><p>Dlatego badaniu podlega cały system tarasowy: nie tylko deska, ale przykładowo również listwa wykończeniowa, legar i klipsy, czyli elementy tworzące kompletny system montażowy tarasu. &nbsp;Warto zatem&nbsp;konsekwentnie trzymać się rozwiązań zalecanych przez producenta i objętych badaniami. Wybierz sprawdzony taras, a nie tylko ładną deskę.</p><p><strong>Czego nie widać na pierwszy rzut oka</strong></p><p>Deski poddawane są badaniom pozwalającym określić ich istotne właściwości użytkowe. Sprawdzane są parametry związane z&nbsp;wytrzymałością, trwałością użytkowania czy właściwościami powierzchni (np. antypoślizgowymi, co wpływa na bezpieczeństwo). Ocenia się również, jak materiał zachowuje się pod wpływem czynników, z którymi będzie miał do czynienia już po zamontowaniu.</p><p>- <i>Patrząc na deskę, możemy ocenić jej kolor czy strukturę, ale nie sprawdzimy jej wytrzymałości ani tego, jak będzie się starzeć. Dlatego tak ważne są wiarygodne badania i aktualna dokumentacja</i> – mówi Wojciech Mogilnicki z DLH Polska.</p><p>Ma to szczególne znaczenie na rynku kompozytów, na którym duża część produktów pochodzi z importu. Sama informacja o kraju produkcji nie przesądza o jakości deski. Ważne, czy produkt został zweryfikowany zgodnie z wymaganiami obowiązującymi na rynku, na którym jest sprzedawany.</p><p><strong>KOT to nie żarty</strong></p><p><img src="file:////Users/strlist.pl/Library/Group%20Containers/UBF8T346G9.Office/TemporaryItems/msohtmlclip/clip_image003.jpg">Dlaczego nie każdy to robi? Uzyskanie Krajowej Oceny Technicznej wymaga od producenta czasu, badań i niemałych nakładów finansowych. Wybierając deski WPC warto szukać nie tylko najlepszej ceny, ale przede wszystkim dokumentacji. Niższa cena może wynikać pośrednio z jej braku.</p><p>KOT precyzyjnie określa wyrób, którego dotyczy, m.in. jego profil, rozmiar czy skład. Firma wprowadzająca wyrób na rynek deklaruje następnie, że sprzedawany produkt posiada właściwości określone w odpowiedniej dokumentacji. Nie można później dowolnie zmieniać składu czy technologii produkcji dla już przebadanego i dopuszczonego do sprzedaży wyrobu.</p><p>Nie można też przebadać tylko jednego wybranego produktu, a następnie powoływać się na te wyniki przy sprzedaży innych desek, tak jak robią niektóre firmy w naszym kraju.&nbsp;</p><p><strong>Woody, Solid, VERA czy Luna? Zasada jest ta sama</strong></p><p>W DLH Polska ta zasada dotyczy całego asortymentu desek kompozytowych:</p><p>- <i>Niezależnie od tego, czy wybierasz deski z kolekcji ideck Woody, Solid, VERA czy Luna, możesz mieć pewność, że zostały przebadane i są prawnie dopuszczone do obrotu&nbsp;</i>– podkreśla ekspert DLH.</p><p>Nikt nie powinien być zmuszony do ryzykowania w tak ważnych kwestiach jak bezpieczeństwo oraz trwałość przydomowego tarasu.</p><p><strong>Zanim kupisz, zadaj dwa proste pytania sprzedawcy</strong></p><p>Zawsze zapytaj:</p><ul><li data-list-item-id="e01aa8c58655f6b71d9619e6707317e22">Czy dla tej deski została wydana Krajowa Ocena Techniczna?&nbsp;</li><li data-list-item-id="ee0861872231636eac412968d06cff8a6">Czy produkt jest oznakowany znakiem budowlanym B?</li></ul><p><img src="file:////Users/strlist.pl/Library/Group%20Containers/UBF8T346G9.Office/TemporaryItems/msohtmlclip/clip_image004.jpg">Znaku nie musisz szukać na powierzchni każdej deski. Może znajdować się na opakowaniu zbiorczym (np. palecie z deskami). To sprzedawca powinien być w stanie wskazać dokumentację dotyczącą oferowanego produktu. Oto prosty i łatwy sposób, żeby oddzielić marketingowe zapewnienia od parametrów, za którymi stoją rzeczywiste badania.</p><p>Uwaga: KOT nie jest dożywotni – tak jak przegląd techniczny ma swój termin ważności. Sprawdzając dokumenty interesującej nas deski, sprawdźmy termin obowiązywania przedstawionego badania.</p><p>- Klient ma prawo wiedzieć, że kupuje pełnoprawny wyrób budowlany o określonych właściwościach, a nie produkt, którego jakość opiera się wyłącznie na ustnej deklaracji – podsumowuje Wojciech z DLH.</p><p>W końcu taras ma Ci służyć przez długie lata, więc&nbsp;nie kupuj KOT-a w worku.</p><p>&nbsp;</p><p><span style="color:black;">DLH Polska to firma o duńskich korzeniach sięgających 1908 roku, która przez ponad sto lat stała się jednym z największych graczy w globalnym handlu drewnem. Swoją działalność w Polsce rozpoczęła w 1990 roku i od tego czasu skoncentrowana jest na obsłudze dwóch segmentów rynku: przemysłu oraz rynku profesjonalnych wykonawców. W tym czasie stworzyła wielopunktową sieć sprzedaży, która wraz z własnymi magazynami oraz zespołem kompetentnych handlowców sprawiły, że DLH jest liderem w imporcie i dystrybucji drewna egzotycznego.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Acer na IFA 2026: powrót Packard Bell, nowa mobilna konsola Predator Atlas 7 i komputery gotowe na erę AI]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15418,acer-na-ifa-2026-powrot-packard-bell-nowa-mobilna-konsola-predator-atlas-7-i-komputery-gotowe-na-ere-ai</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15418,acer-na-ifa-2026-powrot-packard-bell-nowa-mobilna-konsola-predator-atlas-7-i-komputery-gotowe-na-ere-ai</guid>
            <pubDate>Mon, 07 Sep 2026 22:20:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-acer-na-ifa-2026-powrot-packard-bell-nowa-mobilna-konsola-predator-atlas-7-i-komputery-gotowe-na-e-1788812581.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Acer na IFA 2026 w Berlinie pokazał szeroką ofensywę nowości: od powrotu Packard Bell po mobilną konsolę Predator Atlas 7, laptop z obrazem 3D bez okularów i sprzęt gotowy na lokalną sztuczną inteligencję. W portfolio znalazły się też hulajnoga, monitory i lekkie komputery do pracy w podróży.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#555555;"><strong>Sto lat Packard Bell, laptop z&nbsp;ekranem 3D widocznym gołym okiem, przenośna konsola Predator Atlas 7, hulajnoga Predator ES Thunder Pro i&nbsp;komputery stworzone z&nbsp;myślą o&nbsp;lokalnej sztucznej inteligencji. Podczas targów IFA 2026 w&nbsp;Berlinie Acer pokazał szerokie portfolio nowości, łącząc wydajność z&nbsp;mobilnością, prostotą obsługi i&nbsp;nowymi scenariuszami wykorzystania technologii.</strong></span></p><p><span style="color:#555555;"><strong>IFA 2026 w&nbsp;Berlinie stała się dla&nbsp;Grupy Acer okazją do zaprezentowania kolejnej fali urządzeń, które mają odpowiedzieć na zmieniające się potrzeby użytkowników. Wśród premier znalazły się produkty przeznaczone do pracy kreatywnej, grania, domowej rozrywki i&nbsp;mobilności, ale także rozwiązania rozwijające wykorzystanie sztucznej inteligencji. Jednocześnie ważnym wydarzeniem było odświeżenie marki Packard Bell, która w&nbsp;2026 roku świętuje 100-lecie istnienia.</strong></span></p><p><span style="color:#555555;"><strong>Packard Bell wraca z&nbsp;hasłem „Tech it easy”</strong></span></p><p><span style="color:#555555;">Sto lat po założeniu w&nbsp;Los Angeles Packard Bell powraca z&nbsp;nową identyfikacją wizualną i&nbsp;prostą obietnicą: „Tech it easy”. Marka chce skoncentrować się na technologii łatwej do zrozumienia, przystępnej cenowo i&nbsp;dopasowanej do codziennych potrzeb. Nowa identyfikacja wykorzystuje motyw kropki, a charakterystyczna paleta pomarańczu, fioletu, zieleni i&nbsp;żółci ma pojawić się zarówno w&nbsp;komunikacji, jak i&nbsp;na produktach.</span></p><p><span style="color:#555555;">Pierwszą turę nowości otwiera 14,5-calowy DotBook, przeznaczony do przeglądania internetu, streamingu i&nbsp;codziennej pracy. Obok niego Packard Bell zaprezentował gramofon DotLoop, głośnik DotTune, telefon komórkowy DotLine, okulary audio DotLook, lampę pierścieniową DotShine, zestaw klawiatury i&nbsp;myszy DotCombo oraz&nbsp;słuchawki DotBass. Marka rozpoczyna także współpracę ze start-upem Steasy, której efektem będzie podłączony do sieci mini-parowar. Pierwsze produkty nowej kolekcji mają trafiać na rynek europejski od IV kwartału 2026 roku.</span></p><p><span style="color:#555555;"><strong>Komputery gotowe na epokę lokalnego AI</strong></span></p><p><span style="color:#555555;">Jednym z&nbsp;ważnych kierunków rozwoju Acera pozostaje sztuczna inteligencja działająca lokalnie. Projekt Acer SFF RTX Spark wykorzystuje superchip NVIDIA RTX Spark z&nbsp;architekturą Blackwell, do 128 GB zunifikowanej pamięci i&nbsp;wydajnością sięgającą 1 petaflopa w&nbsp;obliczeniach AI. Kompaktowa konstrukcja ma umożliwiać uruchamianie zaawansowanych modeli bez konieczności przesyłania danych do chmury.</span></p><p><span style="color:#555555;">Podobny kierunek reprezentuje Veriton RI110 AI Mini Workstation. Kompaktowa stacja robocza korzysta z&nbsp;procesora Intel Core Ultra X7 358H, grafiki Intel Arc B390 oraz&nbsp;do 96 GB pamięci LPDDR5X i&nbsp;4 TB SSD. Urządzenie obsługuje lokalne modele AI i&nbsp;środowiska sandbox do pracy z&nbsp;agentami. Dodatkowo złącze OCuLink pozwala podłączać zewnętrzną kartę graficzną lub szybki nośnik NVMe.</span></p><p><span style="color:#555555;">Acer rozwija również własnego agenta Qubi Claw, przygotowanego do automatyzacji codziennych zadań. Ma on działać w&nbsp;odizolowanym środowisku i&nbsp;wykonywać zadania związane między innymi z&nbsp;wyszukiwaniem informacji, planowaniem czy tworzeniem notatek.</span></p><p><span style="color:#555555;"><strong>Mobilne cuda od Predatora</strong></span></p><p><span style="color:#555555;">Gamingowa część portfolio Acera została podczas IFA uzupełniona między innymi o&nbsp;Predator Atlas 7. Przenośna konsola ma 7-calowy ekran Full HD 120 Hz, układ Intel Arc G3 Extreme i&nbsp;kartę Intel Arc B390. Za chłodzenie odpowiadają dwa wentylatory, w&nbsp;tym metalowy Predator AeroBlade, a akumulator może mieć pojemność do 80 Wh.</span></p><p><span style="color:#555555;">Atlas 7 został zaprojektowany z&nbsp;myślą o&nbsp;dłuższych sesjach. Profilowane uchwyty, większa powierzchnia podparcia dłoni i&nbsp;antypoślizgowa faktura mają poprawić ergonomię, natomiast opcjonalne joysticki TMR i&nbsp;analogowe triggery z&nbsp;efektem Halla zwiększają precyzję sterowania. Za łączność odpowiadają Wi-Fi 7 i&nbsp;Bluetooth 5.4, a konfigurację urządzenia można kontrolować w&nbsp;aplikacji PredatorSense.</span></p><p><span style="color:#555555;">Acer pokazał także koncepcyjny Project DualPlay Mini – 8-calowe urządzenie łączące funkcje przenośnej konsoli i&nbsp;mobilnego komputera. Obracana konstrukcja ekranu pozwala przechodzić między trybem handhelda i&nbsp;minilaptopa z&nbsp;wbudowaną klawiaturą. Po podłączeniu zewnętrznego monitora urządzenie może pełnić rolę mobilnego stanowiska pracy.</span></p><p><span style="color:#555555;"><strong>3D w&nbsp;notebooku, bez okularów</strong></span></p><p><span style="color:#555555;">Jedną z&nbsp;bardziej nietypowych premier Acera jest Aspire G 3D 16. 16-calowy laptop wykorzystuje technologię SpatialLabs, która pozwala oglądać obraz 3D bez specjalnych okularów. Zastosowany system śledzenia ruchu gałek ocznych może przekształcać standardowe treści 2D w&nbsp;bardziej przestrzenny obraz, dzięki czemu technologia może znaleźć zastosowanie zarówno w&nbsp;pracy kreatywnej, jak i&nbsp;rozrywce.</span></p><p><span style="color:#555555;">Za wydajność odpowiada procesor AMD Ryzen AI Max+ 395 oraz&nbsp;układ graficzny AMD Radeon 8060S. Konfiguracja może obejmować do 128 GB pamięci RAM i&nbsp;2 TB na SSD. Ekran 3D IPS oferuje rozdzielczość WQXGA+ 3840 × 2400, która w&nbsp;trybie 3D przechodzi na 1920 × 2400, 100 proc. pokrycia DCI-P3 i&nbsp;odświeżanie 120 Hz. Laptop ma także baterię 99,9 Wh, Wi-Fi 7 i&nbsp;dwa porty USB 4.0 typu C.</span></p><p><span style="color:#555555;"><strong>Monitory dla&nbsp;e-sportu i&nbsp;twórców</strong></span></p><p><span style="color:#555555;">Tegoroczna oferta monitorów obejmuje zarówno konstrukcje dla&nbsp;zawodowych graczy, jak i&nbsp;rozwiązania dla&nbsp;twórców. Predator XB253Q U1 to pierwszy monitor Acera osiągający odświeżanie 1000 Hz. 24,5-calowy panel Full HD został wyposażony w&nbsp;technologię Visual Response Boost Pro, AMD FreeSync Premium i&nbsp;zgodność z&nbsp;NVIDIA G-SYNC.</span></p><p><span style="color:#555555;">Z kolei Predator X32 V3 łączy 31,5-calowy ekran QD-OLED z&nbsp;rozdzielczością UHD i&nbsp;odświeżaniem 180 Hz. Dla użytkowników potrzebujących jednocześnie wysokiej rozdzielczości i&nbsp;szybkiego obrazu przygotowano Predator XB273K V7 z&nbsp;technologią Dynamic Frequency and Resolution, pozwalającą przełączać się między UHD przy 160 Hz a Full HD przy 500 Hz.</span></p><p><span style="color:#555555;">Wśród propozycji dla&nbsp;bardziej uniwersalnych zastosowań znalazł się Acer Nitro XV275X P z&nbsp;rozdzielczością 5K i&nbsp;podświetleniem Mini LED z&nbsp;2304 strefami. Natomiast ProDesigner PE270X P skierowano do profesjonalistów pracujących z&nbsp;grafiką, fotografią i&nbsp;wideo. 27-calowy monitor oferuje 5K, fabryczną kalibrację do Delta E&lt;1 i&nbsp;99-procentowe pokrycie przestrzeni Adobe RGB, sRGB i&nbsp;DCI-P3.</span></p><p><span style="color:#555555;"><strong>Smukłość, mobilność i&nbsp;praca w&nbsp;podróży</strong></span></p><p><span style="color:#555555;">Acer nie&nbsp;zapomniał także o&nbsp;użytkownikach, którzy oczekują dużej mobilności bez rezygnowania z&nbsp;wydajności. Swift Blade 14 waży zaledwie 799 g przy grubości 12,9 mm, a dzięki procesorowi Intel Core 7 350, ekranowi OLED do 3K i&nbsp;pamięci masowej do 1 TB może pełnić funkcję pełnoprawnego, ultrasmukłego komputera do pracy poza&nbsp;biurem. Swift Air 16 stawia z&nbsp;kolei na większy ekran i&nbsp;nadal mobilną konstrukcję: ma 13,3 mm grubości, waży 1,5 kg i&nbsp;oferuje do 16 GB pamięci, dysk do 512 GB oraz&nbsp;baterię 70 Wh. Oba modele mają trafić do regionu EMEA w&nbsp;grudniu 2026 roku.</span></p><p><span style="color:#555555;">Acer uzupełnił portfolio także o&nbsp;router Connect X6ES z&nbsp;5G i&nbsp;Wi-Fi 6E oraz&nbsp;modem Connect D5P 5G, przeznaczone dla&nbsp;domu, firmy i&nbsp;pracy w&nbsp;podróży. Router ma łączyć 5G i&nbsp;WAN z&nbsp;automatycznym przełączaniem awaryjnym, natomiast modem oferuje łączność plug-and-play oraz&nbsp;obsługę eSIM, nano SIM i&nbsp;vSIM.</span></p><p><span style="color:#555555;"><strong>Technologia bliżej codziennego życia</strong></span></p><p><span style="color:#555555;">Acer rozwija także urządzenia, które uzupełniają tradycyjne portfolio komputerów. Monitor ePaper Acer EP130K ma zapewniać wrażenia przypominające papier, ograniczać odblaski i&nbsp;wspierać długotrwałą pracę oraz&nbsp;czytanie. Panel może działać w&nbsp;trybie kolorowym lub czarno-białym, oferuje dotyk oraz&nbsp;obsługę rysika, a rozdzielczość sięga 3200 × 2400.</span></p><p><span style="color:#555555;">Osoby potrzebujące wielu ekranów mogą z&nbsp;kolei zainteresować się Acer PD163Q P3. Potrójny zestaw 15,6-calowych paneli Full HD IPS składa się do transportu i&nbsp;pozwala korzystać z&nbsp;maksymalnie czterech wyświetlaczy razem z&nbsp;ekranem laptopa. Jedno połączenie USB-C upraszcza instalację, a wszystkie trzy panele mogą być sterowane pod kątem jasności.</span></p><p><span style="color:#555555;">Nowe tablety Iconia X16, X14, A16 i&nbsp;A14 mają odpowiadać na potrzeby edukacyjne i&nbsp;rozrywkowe. Modele z&nbsp;serii X otrzymały ekrany OLED, metalową obudowę i&nbsp;system Android 16, a oba segmenty korzystają z&nbsp;procesora MediaTek Helio G80 i&nbsp;dwóch portów USB-C. Opcjonalna klawiatura i&nbsp;rysik mają ułatwić zmianę tabletów w&nbsp;bardziej wszechstronne narzędzia do nauki i&nbsp;pracy.</span></p><p><span style="color:#555555;"><strong>Mobilność nie&nbsp;tylko na dwóch nogach</strong></span></p><p><span style="color:#555555;">Jedną z&nbsp;bardziej niecodziennych premier Acera jest Predator ES Thunder Pro. Najmocniejsza hulajnoga elektryczna w&nbsp;ofercie marki otrzymała silnik o&nbsp;mocy znamionowej 500 W, mocy szczytowej 1600 W i&nbsp;momencie obrotowym 32 Nm. Producent deklaruje możliwość pokonywania wzniesień o&nbsp;nachyleniu do 28 proc., a system kontroli trakcji ma pomagać utrzymywać przyczepność na mokrej lub śliskiej nawierzchni.</span></p><p><span style="color:#555555;">Hulajnoga wykorzystuje 10-calowe, bezdętkowe opony terenowe, ma klasę wodoodporności IPX6 i&nbsp;oświetlenie RGB. Zasięg ma sięgać 70 km na jednym ładowaniu. Za funkcje inteligentne odpowiada aplikacja Acer eMobility, oferująca między innymi śledzenie lokalizacji, kontrolę ustawień oraz&nbsp;sterowanie głosowe. Predator ES Thunder Pro ma trafić do Europy w&nbsp;I kwartale 2027 roku.</span></p><p><span style="color:#555555;"><strong>Nowe podejście do trwałości</strong></span></p><p><span style="color:#555555;">Wśród premier znalazł się też Acer Vero 16, który rozwija koncepcję projektowania sprzętu z&nbsp;myślą o&nbsp;łatwiejszej naprawie i&nbsp;modernizacji. Laptop wykorzystuje materiały pochodzące z&nbsp;recyklingu, a konstrukcja ułatwia dostęp do baterii i&nbsp;SSD. Zastosowano także odłączany zawias oraz&nbsp;zdejmowane osłony portów, a producent rozszerzył wcześniejsze podejście 3R o&nbsp;zasadę repairability.</span></p><p><span style="color:#555555;">Vero 16 otrzyma procesor Intel Core Ultra X9 388H, do 32 GB pamięci LPDDR5x i&nbsp;16-calowy ekran OLED 3K. Jako komputer Copilot+ PC ma również korzystać z&nbsp;funkcji AI systemu Windows 11 oraz&nbsp;autorskich rozwiązań Acer, takich jak PurifiedView i&nbsp;PurifiedVoice.</span></p><p><span style="color:#555555;"><strong>Acer łamie bariery</strong></span></p><p><span style="color:#555555;">IFA 2026 pokazała więc, że portfolio Acera rozwija się w&nbsp;kilku kierunkach jednocześnie. Obok coraz mocniejszych komputerów i&nbsp;monitorów pojawiają się urządzenia wyspecjalizowane, mobilne oraz&nbsp;projektowane z&nbsp;myślą o&nbsp;lokalnym wykorzystaniu sztucznej inteligencji. W centrum pozostają jednak scenariusze użytkowe: praca, tworzenie, granie, komunikacja i&nbsp;codzienna mobilność.</span></p><p><span style="color:#555555;">Packard Bell, który po stu latach wraca z&nbsp;nową identyfikacją, czy koncepcyjny DualPlay Mini pokazują z&nbsp;kolei, że technologia może być nie&nbsp;tylko coraz wydajniejsza, ale również prostsza, bardziej elastyczna i&nbsp;lepiej dopasowana do stylu życia użytkownika.</span></p><p><span style="color:#555555;">Źródło informacji: Acer</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Polacy stworzyli okulary wyświetlające obraz za pomocą podczerwieni. To pierwszy taki prototyp na świecie]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15397,polacy-stworzyli-okulary-wyswietlajace-obraz-za-pomoca-podczerwieni-to-pierwszy-taki-prototyp-na-swiecie</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15397,polacy-stworzyli-okulary-wyswietlajace-obraz-za-pomoca-podczerwieni-to-pierwszy-taki-prototyp-na-swiecie</guid>
            <pubDate>Fri, 04 Sep 2026 11:18:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-polacy-stworzyli-okulary-wyswietlajace-obraz-za-pomoca-podczerwieni-to-pierwszy-taki-prototyp-na-sw-1788513671.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Polscy naukowcy stworzyli pierwszy na świecie prototyp okularów AR wykorzystujących widzenie dwufotonowe. Dzięki impulsom podczerwieni obraz ma być ostrzejszy i mniej zniekształcać otoczenie, a technologia może znaleźć zastosowanie w medycynie, lotnictwie i wojsku.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#555555;"><strong>Polscy naukowcy stworzyli pierwszy na świecie prototyp okularów rozszerzonej rzeczywistości wykorzystujących widzenie dwufotonowe. Technologia pozwala wyświetlać za pomocą impulsów podczerwieni treści, które mają zachować ostrość przy przenoszeniu wzroku między różnymi planami. Ma również ograniczyć przyciemnienie i&nbsp;zniekształcenie obrazu otoczenia. Trwają prace nad mobilną wersją urządzenia przeznaczoną m.in. dla&nbsp;medycyny, lotnictwa i&nbsp;wojska.</strong></span></p><p><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Widzenie dwufotonowe, najprościej mówiąc, polega na tym, że człowiek widzi podczerwień, przy czym długość fali 950 nanometrów wydaje się nam niebieska, 1000 nanometrów zielona, a 1100 nanometrów żółta, czyli kolory odpowiadają z&nbsp;grubsza takim kolorom, jakie ma dla&nbsp;nas światło widzialne, które ma połowę długości fali</i>&nbsp;– wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Innowacje dr hab. inż. Katarzyna Komar, prof. UMK, badaczka Międzynarodowego Centrum Badań Oka ICTER działającego w&nbsp;Instytucie Chemii Fizycznej PAN.</span></p><p><span style="color:#555555;">Zjawisko widzenia dwufotonowego zostało opisane w&nbsp;2014 roku przez&nbsp;międzynarodowy zespół naukowców, w&nbsp;którym uczestniczyła Katarzyna Komar. Badacze wykazali, że człowiek może zobaczyć krótkie impulsy bliskiej podczerwieni, choć ten zakres promieniowania jest zwykle niewidoczny dla&nbsp;oka. Dzieje się tak, gdy pigment wzrokowy niemal jednocześnie pochłonie dwa fotony podczerwieni. Ich łączna energia wystarcza do pobudzenia fotoreceptorów, a mózg odbiera powstały bodziec jako światło widzialne.</span></p><p><span style="color:#555555;">W okularach rozszerzonej rzeczywistości cyfrowy obraz musi być nałożony na widok otoczenia. Stosowane obecnie układy optyczne mogą jednak powodować straty światła, przyciemnienie lub zniekształcenie obrazu świata zewnętrznego. Trudnością jest również utrzymanie ostrości dodatkowych treści, gdy użytkownik przenosi wzrok między obiektami znajdującymi się w&nbsp;różnych odległościach. Widzenie dwufotonowe może ograniczyć te problemy, ponieważ wykorzystuje inny zakres promieniowania niż światło docierające z&nbsp;otoczenia. Dzięki temu oba tory optyczne można połączyć za pomocą zwierciadła dichroicznego, które przepuszcza światło widzialne, a odbija podczerwień. W prototypie przepuszcza ono 96 proc. światła widzialnego i&nbsp;odbija 98 proc. bodźca podczerwonego.</span></p><p><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Widzenie dwufotonowe jest procesem nieliniowym optycznie, co oznacza, że jasność bodźca kwadratowo zależy od mocy wiązki pobudzającej, w&nbsp;związku z&nbsp;czym o&nbsp;wiele łatwiej będzie osiągnąć sytuację, że widzimy bodziec ostro i&nbsp;wyraźnie zarówno w&nbsp;warunkach jasnego dnia, jak i&nbsp;w ciemniejszym oświetleniu. Dodatkowo bodziec dwufotonowy, z&nbsp;tego powodu, że wywołuje go proces nieliniowy, jest zawsze ostry</i>&nbsp;– mówi prof. UMK.</span></p><p><span style="color:#555555;">Większą tolerancję obrazu dwufotonowego na rozogniskowanie potwierdzają wyniki badania zespołu prof. Katarzyny Komar, opublikowanego w&nbsp;sierpniu 2026 roku w&nbsp;czasopiśmie „Optics Letters”. Naukowcy wyświetlali uczestnikom zieloną literę za pomocą światła widzialnego oraz&nbsp;impulsów podczerwieni, a następnie stopniowo zwiększali rozogniskowanie obrazu. U osób z&nbsp;większą zdolnością akomodacji średnia tolerancja wyniosła 6,6 dioptrii dla&nbsp;widzenia dwufotonowego i&nbsp;4,3 dioptrii dla&nbsp;tradycyjnego obrazu. Podobną przewagę odnotowano również u osób z&nbsp;prezbiopią.</span></p><p><span style="color:#555555;">Ma to znaczenie w&nbsp;urządzeniach AR, ponieważ odległość, w&nbsp;której użytkownik widzi wirtualny obiekt, nie&nbsp;zawsze odpowiada płaszczyźnie, na której oko musi ustawić ostrość. Taka rozbieżność – konflikt akomodacji i&nbsp;konwergencji – może powodować dyskomfort podczas dłuższego korzystania z&nbsp;okularów. Autorzy badania wskazują, że większa tolerancja na rozogniskowanie może poprawić jakość obrazu w&nbsp;przyszłych wyświetlaczach AR. To, czy przełoży się również na mniejsze zmęczenie wzroku podczas długiego korzystania z&nbsp;urządzenia, wymaga dalszych badań.</span></p><p><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Idea stworzenia okularów opartych na widzeniu dwufotonowym zakłada, że na głowie użytkownika umieścimy układ optyczny, który normalnie zajmuje sporą część stołu optycznego. Ludzie mają różną anatomię i&nbsp;musimy tak dostosować sposób zakładania tego układu optycznego, żeby pasowało do osób o&nbsp;różnej anatomii. Pomógł nam pomysł, żeby użyć optometrycznej ramy, na której umocowaliśmy elementy, które służą do wyświetlania bodźców dwufotonowych. Dodatkowo musimy szukać jak najmniejszych i&nbsp;jak najlżejszych wersji urządzeń, żeby wyświetlać dwufotonowe bodźce&nbsp;</i>– mówi prof. Katarzyna Komar.</span></p><p><span style="color:#555555;">W ciągu roku naukowcy zbudowali prototyp łączący skaner MEMS, regulowane elementy optyczne, światłowodowy tor laserowy i&nbsp;oprogramowanie, które synchronizuje pracę całego układu w&nbsp;czasie rzeczywistym. Elementy umieszczono na lekkiej oprawie optometrycznej, która utrzymuje je w&nbsp;odpowiedniej odległości i&nbsp;pozycji względem oka. Urządzenie wykorzystuje femtosekundowy laser światłowodowy domieszkowany erbem, opracowany przez&nbsp;dr inż. Dorotę Stachowiak i&nbsp;jej współpracowników z&nbsp;Politechniki Wrocławskiej. Laser można przestrajać w&nbsp;zakresie od 872 do 1075 nm, co odpowiada potrzebom badań nad widzeniem dwufotonowym.</span></p><p><span style="color:#555555;"><i>– Przy wsparciu projektu Proof of Concept powstał prototyp, który jest w&nbsp;pełni możliwy do użycia i&nbsp;który już założyliśmy kilkudziesięciu osobom i&nbsp;pokazaliśmy im widzenie dwufotonowe jako element rozszerzonej rzeczywistości. Natomiast wymaga on nadal udoskonaleń, obecnie założenie go trwa kilka minut i&nbsp;wymaga pomocy operatora. Prototyp jest przypięty do lasera, który zajmuje trochę miejsca w&nbsp;laboratorium optycznym –</i>&nbsp;wskazuje ekspertka.</span></p><p><span style="color:#555555;">Prototyp powstał w&nbsp;ramach projektu „Wyświetlacz siatkówkowy oparty na widzeniu dwufotonowym dla&nbsp;potrzeb rozszerzonej rzeczywistości”, który otrzymał dofinansowanie w&nbsp;programie Proof of Concept Fundacji na rzecz Nauki Polskiej ze środków Funduszy Europejskich dla&nbsp;Nowoczesnej Gospodarki 2021–2027. Kolejnym etapem prac będzie zmniejszenie źródła laserowego i&nbsp;zastąpienie pozostałych elementów układu rozwiązaniami światłowodowymi, aby z&nbsp;okularów można było korzystać poza&nbsp;laboratorium.</span></p><p><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Chcielibyśmy użyć mniejszego lasera i&nbsp;zastąpić wszystkie elementy elementami światłowodowymi, żeby całość można było założyć na siebie i&nbsp;żeby można było wyjść w&nbsp;tych okularach poza&nbsp;laboratorium. Chcemy to zrealizować już w&nbsp;ramach spółki spin-off, która teraz powstaje w&nbsp;Instytucie Chemii Fizycznej PAN. Mamy nadzieję, że jak stworzymy mobilną wersję prototypu, to będziemy mogli zainteresować nim użytkowników końcowych</i>&nbsp;– zapowiada badaczka.</span></p><p><span style="color:#555555;">W pierwszej kolejności naukowcy chcą rozwijać technologię z&nbsp;myślą o&nbsp;zastosowaniach specjalistycznych. Okulary mogłyby wyświetlać dodatkowe informacje pilotom i&nbsp;żołnierzom, wspierać realizację programów kosmicznych, a w&nbsp;medycynie dostarczać dane chirurgom bezpośrednio podczas operacji. Samo zjawisko widzenia dwufotonowego jest również badane pod kątem diagnostyki okulistycznej, m.in. w&nbsp;mikroperymetrii służącej do oceny czułości siatkówki.</span></p><p><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Na razie przede wszystkim celujemy w&nbsp;zastosowania ściśle specjalistyczne, jak na przykład lotnictwo, wojskowość, być może programy kosmiczne, ale również chirurgia i&nbsp;wyposażenie sal operacyjnych. Aby takie okulary mogły być szerzej dostępne dla&nbsp;zwykłych użytkowników, musimy jednak poczekać, aż&nbsp;te krótkoimpulsowe lasery się jeszcze bardziej zminiaturyzują&nbsp;</i>– tłumaczy dr hab. inż. Katarzyna Komar.</span></p><p><span style="color:#555555;">Miniaturyzację może przyspieszyć rozwój femtosekundowych laserów na chipach. Zdaniem ekspertki w&nbsp;ciągu kilku lat takie źródła światła mogą trafić do produkcji, co otworzyłoby drogę do powstania okularów przeznaczonych także dla&nbsp;zwykłych użytkowników.</span></p><p><span style="color:#555555;">&nbsp;</span></p><p>&nbsp;</p><p><span style="color:#555555;"><i>Projekt jest realizowany z&nbsp;działania Proof of Concept prowadzonego przez&nbsp;Fundację na rzecz Nauki Polskiej i&nbsp;finansowanego ze środków pochodzących z&nbsp;Funduszy Europejskich dla&nbsp;Nowoczesnej Gospodarki.&nbsp;</i></span></p><p><span style="color:#555555;">&nbsp;</span></p><p><span style="color:#555555;"><img class="image_resized" style="aspect-ratio:454/44;width:100%;" src="https://static2.echomedia.info/data/wysiwig/2026/09/04/image.png" alt=" " width="454" height="44"></span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Od danych do decyzji. Jak analityka pomaga ograniczać straty w produkcji?]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15376,od-danych-do-decyzji-jak-analityka-pomaga-ograniczac-straty-w-produkcji</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15376,od-danych-do-decyzji-jak-analityka-pomaga-ograniczac-straty-w-produkcji</guid>
            <pubDate>Wed, 02 Sep 2026 09:42:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-od-danych-do-decyzji-jak-analityka-pomaga-ograniczac-straty-w-produkcji-1788338672.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Zakłady produkcyjne gromadzą dziś ogrom danych, ale same raporty nie ograniczają strat. W Cedo pokazano, że kluczowe są szybka reakcja, wspólna baza faktów i jasna odpowiedzialność — dzięki temu koszty odpadu spadły o 2,5 mln zł.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>Zakłady produkcyjne gromadzą dziś ogromne ilości informacji dotyczących wydajności, jakości, przestojów czy poziomu odpadu. Sama dostępność danych nie gwarantuje jednak poprawy wyników. Dopiero powiązanie ich z szybką reakcją, jasno określoną odpowiedzialnością i konkretnym działaniem pozwala ograniczać straty. W Cedo zmiana sposobu wykorzystania danych przełożyła się na koszty odpadu niższe o 2,5 mln zł niż przed wdrożeniem rozwiązania. Jak przejść od raportowania wyników do zarządzania produkcją na podstawie danych? Opowiada dr inż. Marcin Terelak, Site Director w Cedo.</strong></p><p style="text-align:justify;">O wartości danych w produkcji w dużej mierze decyduje moment, w którym zostaną wykorzystane. Odchylenie wykryte po godzinie przyniesie inne konsekwencje niż nieprawidłowość zauważona dopiero po zakończeniu zmiany, zwłaszcza przy wysokim wolumenie. Im większa skala i złożoność procesu, tym szybciej nawet niewielkie, powtarzające się odchylenia mogą generować znaczące koszty. Dlatego czas od pojawienia się sygnału do podjęcia decyzji należy traktować nie tylko jako parametr operacyjny, lecz również biznesowy.</p><p style="text-align:justify;">– <i>W Cedo produkujemy artykuły gospodarstwa domowego, a nasze portfolio obejmuje ponad 700 SKU. W procesie produkcji wykorzystujemy różne technologie, wytwarzając produkty w wielu formatach. Stosujemy również PCR, czyli tworzywo pochodzące z recyklingu, które ma duże znaczenie z perspektywy gospodarki cyrkularnej, ale może charakteryzować się większą zmiennością niż surowiec pierwotny. W tak złożonym środowisku doświadczenie pracowników pozostaje niezwykle ważne, jednak przy dużej liczbie zmiennych potrzebujemy danych, które pomagają tę wiedzę uporządkować, porównywać wyniki i przekładać obserwacje najlepszych specjalistów na powtarzalny sposób zarządzania procesem. Dane nie zastępują ludzi, lecz pozwalają skuteczniej wykorzystywać ich doświadczenie w całej organizacji</i> – mówi Marcin Terelak, Site Director w Cedo.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Od raportowania do działania</strong></p><p style="text-align:justify;">W wielu zakładach wyzwaniem nie jest brak danych, lecz sposób i moment ich wykorzystania. Informacje produkcyjne, jakościowe i procesowe trafiają do raportów, które pozwalają ocenić zakończoną zmianę, wskazać przyczyny odchyleń i obliczyć ich konsekwencje. Taka analiza jest potrzebna, ale służy przede wszystkim opisaniu przeszłości. Aby dane wspierały bieżące zarządzanie, muszą zostać przełożone na czytelny sygnał operacyjny – z określonym odbiorcą, czasem reakcji i ścieżką eskalacji. Dopiero wtedy można skrócić drogę od zaobserwowania nieprawidłowości do decyzji.</p><p style="text-align:justify;">– <i>Sam dashboard nie poprawi efektywności, raport nie ograniczy ilości odpadu, a system nie skróci przestoju. Narzędzia dostarczają informacji, ale ich rzeczywista wartość pojawia się dopiero wtedy, gdy dane uruchamiają konkretną reakcję. Dlatego trzeba jasno określić, kto odpowiada za analizę sygnału, kto podejmuje decyzję i w którym momencie problem powinien zostać eskalowany. Z perspektywy osoby zarządzającej zakładem dane pokazują nie tylko stan procesu, ale również jakość zarządzania – to, czy organizacja potrafi dostrzec odchylenie, przypisać odpowiedzialność i odpowiednio szybko przejść do działania</i> – podkreśla Marcin Terelak.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Od reakcji na odchylenia do predykcji</strong></p><p style="text-align:justify;">Przykładem wykorzystania danych w bieżącym zarządzaniu jest kontrola poziomu odpadu produkcyjnego. W raporcie podsumowującym informacja o jego wysokości pokazuje, ile firma już straciła. Dostępna w czasie trwania procesu staje się natomiast sygnałem operacyjnym, który pozwala zareagować, zanim koszt zacznie narastać.</p><p style="text-align:justify;">– <i>W Cedo rozwiązanie oparliśmy na prostym ciągu: linia, sygnał, operator, eskalacja i działanie. Zamiast pytać ogólnie, dlaczego poziom odpadu jest wysoki, ustalamy, na której linii pojawiło się odchylenie, z wykorzystaniem jakiego materiału, od kiedy trwa, kto otrzymał informację i jaka decyzja została podjęta. W efekcie koszty odpadu były o 2,5 mln zł niższe niż przed wdrożeniem rozwiązania. Nie był to rezultat działania jednego systemu, lecz połączenia lepszej widoczności danych, szybszej reakcji, jasno określonej odpowiedzialności i konsekwentnej pracy operacyjnej</i> – wyjaśnia Marcin Terelak.</p><p style="text-align:justify;">Bieżąca reakcja na odchylenia jest pierwszym etapem wykorzystania analityki. Kolejnym jest rozpoznawanie sygnałów, które mogą zapowiadać problem. Wzrost liczby mikroprzestojów, niestabilność procesu, zmiana poboru energii czy częstsze interwencje utrzymania ruchu mogą poprzedzać awarię, wzrost odpadu lub spadek OEE. Dane te często są już dostępne, ale pozostają rozproszone. Ich zestawienie pozwala dostrzec trend i podjąć działanie, zanim skutki nieprawidłowości znajdą odzwierciedlenie w wynikach produkcyjnych.</p><p style="text-align:justify;">– <i>Predykcja pozwala przejść od analizowania przyczyn poniesionej straty do rozpoznawania sygnałów, które mogą ją zapowiadać. Nie każdy problem da się przewidzieć, ale wcześniejsze wykrycie nawet części odchyleń zwiększa kontrolę nad kosztami, jakością i stabilnością procesu. Sam sygnał ostrzegawczy nie wystarczy – organizacja musi wiedzieć, jak na niego zareagować: czy zatrzymać proces, zmienić parametr, sprawdzić maszynę, czy zaangażować wsparcie techniczne. Wartość predykcji polega na tym, że pozwala podjąć decyzję, zanim problem stanie się kosztem</i> – zaznacza Site Director w Cedo.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Jedna wersja danych, różne perspektywy</strong></p><p style="text-align:justify;">Szybkie podejmowanie decyzji wymaga nie tylko dostępu do informacji, ale również ich spójności. Jeżeli produkcja, utrzymanie ruchu, jakość i zarząd korzystają z odmiennych definicji lub sposobów obliczania wskaźników, część czasu przeznaczonego na analizę problemu pochłania wyjaśnianie rozbieżności. Poszczególne funkcje mogą oceniać sytuację z własnej perspektywy, ale powinny opierać się na wspólnych zasadach obliczania przestojów, odpadu, OEE czy kosztów.</p><p style="text-align:justify;">– <i>Wspólna baza faktów pozwala skoncentrować rozmowę na tym, jakie działania należy podjąć. Produkcja, utrzymanie ruchu, jakość i zarząd pełnią różne role i analizują proces z odmiennych perspektyw, jednak powinny opierać decyzje na tych samych informacjach. Spójne i transparentne dane skracają czas reakcji, ułatwiają współpracę między funkcjami oraz wzmacniają odpowiedzialność za wynik całego procesu</i> – tłumaczy Marcin Terelak.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Najpierw decyzja, później technologia</strong></p><p style="text-align:justify;">Rozwój analityki warto prowadzić etapami, zaczynając od konkretnego problemu operacyjnego, a nie od wyboru narzędzia. W przeciwnym razie może powstać rozwiązanie, które dostarcza wielu informacji, ale nie wpływa na sposób działania organizacji.</p><p style="text-align:justify;">– <i>Nie zaczynałbym od pytania, jaki system kupić lub jaki dashboard zbudować. Najpierw należy ustalić, gdzie tracimy najwięcej pieniędzy, czasu lub stabilności procesu, które odchylenia zauważamy zbyt późno, kto powinien na nie reagować i jaką decyzję chcemy dzięki danym przyspieszyć. Dopiero na tej podstawie można właściwie dobrać technologię. Dane mają wartość nie wtedy, gdy zostają zebrane i przedstawione na wykresie, ale wtedy, gdy prowadzą do zmiany sposobu działania</i> – podsumowuje Marcin Terelak.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><i>Cedo sp. z o.o. to firma z ponad 30-letnim doświadczeniem na rynku polskim. Siedziba spółki oraz dwa zakłady produkcyjne znajdują się w Kątach Wrocławskich. W portfolio produktowym znajdują się artykuły codziennego użytku dla gospodarstw domowych – w tym worki na odpady, ściereczki bawełniane, papier do pieczenia oraz folia aluminiowa.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>W swojej działalności firma uwzględnia aspekty środowiskowe, m.in. poprzez wykorzystywanie w wybranych produktach materiałów pochodzących z recyklingu oraz rozwijanie rozwiązań wspierających efektywne gospodarowanie odpadami.</i></p><p style="text-align:justify;"><i>Produkty oferowane są zarówno w modelu „private label” dla sieci handlowych, jak i pod marką własną Paclan.</i></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Technologie podwójnego zastosowania mogą się stać polską przewagą. Potrzebne są jasne priorytety finansowania]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15285,technologie-podwojnego-zastosowania-moga-sie-stac-polska-przewaga-potrzebne-sa-jasne-priorytety-finansowania</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15285,technologie-podwojnego-zastosowania-moga-sie-stac-polska-przewaga-potrzebne-sa-jasne-priorytety-finansowania</guid>
            <pubDate>Mon, 24 Aug 2026 10:41:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-technologie-podwojnego-zastosowania-moga-sie-stac-polska-przewaga-potrzebne-sa-jasne-priorytety-fin-1787561068.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Polskie firmy mogą zyskać przewagę w technologiach dual-use, ale pod warunkiem, że państwo jasno wskaże priorytety finansowania. Eksperci alarmują, że pieniędzy nie brakuje — kluczowe będą koordynacja wydatków, local content i realne zamówienia dla krajowych podmiotów.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Polskie firmy mają duży potencjał, by rozwijać technologie i&nbsp;infrastrukturę podwójnego zastosowania – oceniają przedstawiciele Polskiej Izby Dual Use. Nie brakuje również źródeł finansowania, które będą wspierać takie inwestycje w&nbsp;kolejnych latach. Zdaniem ekspertów potrzebne są jednak koordynacja wydatków oraz&nbsp;priorytetyzacja celów. Kluczowe jest także zwiększanie udziału krajowych podmiotów w&nbsp;zamówieniach, co pozwoli wzmocnić ich konkurencyjność.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Podczas szczytu NATO w&nbsp;Hadze w&nbsp;2025 roku sojusznicy przyjęli standard wydatków na poziomie 5 proc. PKB, z&nbsp;czego 3,5 proc. ma trafiać na podstawowe potrzeby obronne, a&nbsp;1,5 proc. na bezpieczeństwo i&nbsp;odporność cywilną. Według raportu PIDU i&nbsp;Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego „Budowa odporności Polski w&nbsp;ramach nowych celów wydatkowych NATO” drugi komponent to strumień rzędu 50–60 mld zł rocznie i&nbsp;można go potraktować jako program budowy odporności państwa. Autorzy wskazują jednak, że warunkiem jego skuteczności i&nbsp;trwałości jest logika podwójnego zastosowania.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Polski przemysł i&nbsp;biznes są całkiem zaawansowane na tle innych krajów, jeżeli chodzi o&nbsp;rozwiązania podwójnego zastosowania, niezależnie od tego, czy mówimy o&nbsp;technologiach cyfrowych, kosmicznych, dronach, czy też infrastrukturze odpornościowej. Biznes jest gotowy i&nbsp;nie ma się czego wstydzić, jeżeli mówimy o&nbsp;konkurencji międzynarodowej. To, czego potrzeba, to przede wszystkim synchronizacji i&nbsp;koordynacji z&nbsp;poziomu państwowego –</i>&nbsp;podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Łukasz Czajkowski, dyrektor generalny Polskiej Izby Dual Use (PIDU). –&nbsp;<i>Jest bardzo dużo zamówień ze strony administracji państwowej. Koordynacja w&nbsp;zakresie informowania, co będzie dofinansowane, jakie inwestycje i&nbsp;zamówienia będą realizowane, a także lepsze zgranie się ministerstw oraz&nbsp;instytucji powiązanych są kluczowymi tematami, jeżeli mamy mówić o&nbsp;dużym przyspieszeniu i&nbsp;rozwoju podwójnego zastosowania w&nbsp;Polsce.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Polska dysponuje już dziś portfelem instrumentów wspierania niemilitarnych wydatków z&nbsp;obszaru bezpieczeństwa i&nbsp;odporności o&nbsp;łącznym potencjale przekraczającym 300 mld zł na lata 2025–2030, obejmującym środki krajowe, unijne i&nbsp;sojusznicze. Problemem nie&nbsp;jest więc sama dostępność finansowania, ale koordynacja źródeł. Autorzy raportu wskazują także na potrzebę stymulowania krajowych innowacji. Ich zdaniem dostępne środki muszą sfinansować rodzimy przemysł, a nie&nbsp;import gotowych rozwiązań z&nbsp;zagranicy.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Drugą rzeczą są realne zamówienia, nie&nbsp;tylko pilotaże i&nbsp;demonstratory, kierowane do polskich firm pod hasłem local content, konkretne zamówienia na realizację inwestycji, chociażby w&nbsp;technologiach cyfrowych, satelitarnych i&nbsp;dronowych. Musimy sprawić, aby gospodarka i&nbsp;pieniądze zaczęły realnie pracować, a polskie firmy wytwarzać produkty, usługi, oprogramowanie dla&nbsp;odbiorców zarówno publicznych, jak i&nbsp;prywatnych&nbsp;</i>– uważa dyrektor generalny Polskiej Izby Dual Use. –<i>&nbsp;W przypadku zamówień zarówno obronnych, jak i&nbsp;podwójnego zastosowania to państwo gospodarz danego środowiska biznesowego, czyli w&nbsp;tym wypadku Polski, musi być pierwszym zamawiającym. Chodzi o&nbsp;to, aby pokazać także zagranicy, że my sami wierzymy w&nbsp;to rozwiązanie i&nbsp;je kupujemy.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Ekspert podkreśla, że podwójne zastosowanie dotyczy zarówno technologii, jak i&nbsp;infrastruktury. Jako przykłady w&nbsp;tej pierwszej grupie wymienia technologie kosmiczne, lotnicze i&nbsp;dronowe, ale także systemy komunikacji cyfrowej, platformy analizy danych czy układy zasilania rozproszonego (np. agregaty, mikrosieci inteligentne), które komercjalizują się na rynkach cywilnych, a w&nbsp;stanie wyższej konieczności są płynnie&nbsp;włączane&nbsp;w&nbsp;obieg wojskowy i&nbsp;zarządczy. Do tej kategorii zalicza się także technologie integrujące sensorykę, telemetrię, analizę danych, lokalne przetwarzanie informacji, sztuczną inteligencję oraz&nbsp;bezpieczną komunikację na potrzeby zarządzania kryzysowego. Z kolei przykładem infrastruktury dual-use są schrony czy szpitale, które na co dzień mają służyć zastosowaniom cywilnym, a w&nbsp;razie kryzysu umożliwić zarządzanie kryzysowe i&nbsp;wzmocnić odporność państwa.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Naszym zdaniem kluczowe dzisiaj jest określenie priorytetów państwa, jeżeli chodzi o&nbsp;finansowanie rozwiązań podwójnego zastosowania. Obecnie podstawowym dokumentem, który jest traktowany jako dokument referencyjny, jest rozporządzenie 821/2021, ale ono mówi o&nbsp;mechanizmach kontroli eksportu. Lista powinna być zawężona w&nbsp;odniesieniu do strategicznych interesów i&nbsp;projektów rozwojowych&nbsp;polskiego&nbsp;państwa. Powinniśmy zdefiniować, jakie rozwiązania, produkty i&nbsp;usługi będą najbardziej i&nbsp;najszybciej wzmacniać naszą obronność i&nbsp;odporność, chociażby właśnie technologie satelitarne, cyfrowe, dronowe czy też związane z&nbsp;odpornością gospodarki i&nbsp;ludności cywilnej, a także z&nbsp;codziennym&nbsp;funkcjonowanie naszego społeczeństwa, czyli chociażby reagowaniem kryzysowym&nbsp;</i>– ocenia Łukasz Czajkowski.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Izba postuluje utworzenie kompasu dual-use, który służyłby hierarchizacji celów i&nbsp;obszarów finansowania. &nbsp;Sama pracuje nad stworzeniem takiej strategii.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Podwójne zastosowanie jest bardzo szerokim pojęciem i&nbsp;tych branż jest wiele: poprzez rolnictwo, medycynę, chemię i&nbsp;budownictwo po technologie dronowe, lotnicze, satelitarne i&nbsp;cyfrowe. Jeżeli więc te pieniądze zostaną rozprowadzone po całości gospodarki, to musimy się liczyć z&nbsp;tym, że w&nbsp;żadnej z&nbsp;tych pojedynczych dziedzin nie&nbsp;będziemy w&nbsp;stanie osiągnąć przewagi konkurencyjnej&nbsp;</i>– wskazuje dyrektor PIDU.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Przedstawiciele izby podkreślają, że harmonogram funduszy europejskich i&nbsp;trwających prac legislacyjnych wyznacza okno, które nie&nbsp;powtórzy się w&nbsp;tej skali. Dlatego też budowanie dzisiaj przewag np. w&nbsp;budownictwie ochronnym, cyberbezpieczeństwie przemysłowym czy technologiach satelitarnych umożliwi krajowym firmom udział w&nbsp;rynku wartym setki miliardów dolarów rocznie w&nbsp;skali całego NATO, i&nbsp;to w&nbsp;dodatku z&nbsp;pozycji dostawcy, a nie&nbsp;importera.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– W tej chwili finansowanie na projekty podwójnego zastosowania wkracza w&nbsp;fazę realizacji. Uruchamiane są projekty dofinansowujące zarówno na poziomie poszczególnych województw, jak i&nbsp;krajowym. Inwestycje w&nbsp;dual-use mogą liczyć na preferencyjne traktowanie w&nbsp;odniesieniu do innych branż. Są dostępne środki publiczne w&nbsp;ramach Banku Gospodarstwa Krajowego. Jeżeli chodzi o&nbsp;kapitał inwestycyjny, będą dostępne środki w&nbsp;ramach Funduszu Chrobry. Ponadto jest cała gama możliwych środków z&nbsp;funduszy i&nbsp;mechanizmów Unii Europejskiej, począwszy od EDF-u, poprzez EUDIS, po EDIP –&nbsp;</i>wymienia Łukasz Czajkowski.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Według raportu PIDU i&nbsp;Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego skala dual-use w&nbsp;Polsce najpełniej się&nbsp;rozwinie, jeśli będzie oparta na modelu łączącym kapitał publiczny i&nbsp;prywatny. Punktowe dotacje mogą być jego uzupełnieniem, ale to trwały mechanizm finansowania nadaje całości skalę.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Kapitał prywatny, zarówno inwestycyjny, jak i&nbsp;bankowy, jest zainteresowany uruchamianiem finansowania na projekty podwójnego zastosowania. Można powiedzieć, że obecnie banki uczą się jeszcze mechanizmów udzielania pożyczek na tego typu projekty. To będzie&nbsp;się&nbsp;z&nbsp;czasem coraz bardziej profesjonalizować i&nbsp;rozwijać, niemniej jednak jestem przekonany, że w&nbsp;perspektywie najbliższych lat to nie&nbsp;będzie problemem. Ewentualnym problemem będzie szybkość i&nbsp;skalowalność zamówień&nbsp;</i>–&nbsp;ocenia dyrektor Izby.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Polski sektor kosmiczny rośnie, ale potrzebuje nowych zleceń. Firmy chcą przejść od roli poddostawców do tworzenia własnych systemów]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15270,polski-sektor-kosmiczny-rosnie-ale-potrzebuje-nowych-zlecen-firmy-chca-przejsc-od-roli-poddostawcow-do-tworzenia-wlasnyc</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15270,polski-sektor-kosmiczny-rosnie-ale-potrzebuje-nowych-zlecen-firmy-chca-przejsc-od-roli-poddostawcow-do-tworzenia-wlasnyc</guid>
            <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 21:49:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-polski-sektor-kosmiczny-rosnie-ale-potrzebuje-nowych-zlecen-firmy-chca-przejsc-od-roli-poddostawco-1787342004.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Polski sektor kosmiczny rośnie szybko, ale wciąż potrzebuje odważniejszych zleceń i większego finansowania, by przejść od roli poddostawcy do twórcy własnych systemów. Jak wynika z raportu POLSA, kluczowe będą inwestycje w polskie rozwiązania, rozwój technologii i wejście firm takich jak Thorium Space na NewConnect.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>W Polsce coraz większe znaczenie mają praktyczne zastosowania technologii kosmicznych, a zwłaszcza danych satelitarnych oraz&nbsp;usług nawigacji, pozycjonowania i&nbsp;synchronizacji czasu – wynika z&nbsp;raportu Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) podsumowującego stan rozwoju badań i&nbsp;wykorzystania przestrzeni kosmicznej w&nbsp;Polsce w&nbsp;2025 roku. Aby jednak zwiększyć rolę sektora kosmicznego w&nbsp;gospodarce, jego przedstawiciele zwracają uwagę na konieczność podjęcia większego ryzyka w&nbsp;finansowaniu projektów badawczych i&nbsp;zamawiania polskich rozwiązań.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Sektor kosmiczny daje gospodarce nowe miejsca pracy i&nbsp;rozwój technologii. W przypadku Polski buduje się nowy sektor gospodarczy. To też tłumaczy w&nbsp;dużej mierze zainteresowanie inwestorów, ponieważ jest takie poczucie, że finansujemy rozwój przyszłości, finansujemy coś, co może dziś jest małe, ale dynamicznie się rozwija i&nbsp;będzie bardzo ważne w&nbsp;przyszłości, będzie istotną częścią gospodarki, więc warto tu być. To jest dobra percepcja –</i>&nbsp;ocenia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Piotr Mierzejewski, prezes Thorium Space, polskiej spółki deep-tech rozwijającej technologie komunikacji satelitarnej. –&nbsp;<i>Przed tym sektorem jest szereg wyzwań kosztowych, organizacyjnych, związanych z&nbsp;dostępem do surowców i&nbsp;technologii. Natomiast wyzwania są po to, żeby je przezwyciężać.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jak wynika z&nbsp;danych przytoczonych w&nbsp;analizie Narodowego Centrum Badań i&nbsp;Rozwoju, wartość globalnego rynku kosmicznego w&nbsp;2024 roku była szacowana&nbsp;na 418–613 mld dol., a do 2035 roku może osiągnąć nawet 1,7 bln dol. Światowy sektor przechodzi transformację napędzaną nowymi modelami biznesowymi, która wynika m.in. z&nbsp;większej obecności na rynku podmiotów prywatnych, które świadczą usługi na rzecz sektora publicznego. Globalna zmiana sposobu funkcjonowania sektora otworzyła nowe możliwości przed podmiotami krajowymi. NCBR wskazuje, że wartość krajowego rynku sięgnęła w&nbsp;2024 roku ok. 2 mld zł, a w&nbsp;sektorze działa już ponad 400 firm i&nbsp;15 tys. specjalistów. W Polsce rozwijają się nie&nbsp;tylko firmy technologiczne, ale także potencjał naukowy. Około 50 jednostek badawczych zajmuje się tą tematyką regularnie, a 30 sporadycznie.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W Polsce wciąż środki publiczne odgrywają ważną rolę w&nbsp;finansowaniu badań. Są to zarówno środki zagraniczne, jak i&nbsp;krajowe. Te pierwsze pochodzą przede wszystkim z&nbsp;Komisji Europejskiej i&nbsp;Europejskiej Agencji Kosmicznej.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Obecność w&nbsp;ESA jest bardzo pozytywnym elementem, pomocnym dla&nbsp;rozwoju sektora. To organizacja, która przenosi doświadczenia, wspiera w&nbsp;projektach, zwłaszcza firmy, które wchodzą na rynek, nie&nbsp;mają długoletnich doświadczeń albo chcą otworzyć nowy kierunek działania. To nie&nbsp;jest tylko finansowanie czy sposób prowadzenia projektów, ale też możliwość kontaktu z&nbsp;ekspertami, z&nbsp;osobami, które wiele lat przepracowały w&nbsp;danej dziedzinie i&nbsp;bardzo chętnie dzielą się tą wiedzą, pomagają rozwiązywać problemy, dają cenny feedback na temat rozwiązań, które my dostarczamy</i>&nbsp;– mówi Piotr Mierzejewski.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Z raportu POLSA wynika, że polskie przedsiębiorstwa i&nbsp;jednostki naukowe realizowały w&nbsp;2025 roku łącznie 133 kontrakty ESA. Ich wartość wyniosła 83,8 mln euro, z&nbsp;czego 41,3 mln euro przypadało na programy obowiązkowe. W obszarze obserwacji Ziemi realizowano 21 kontraktów, w&nbsp;które zaangażowanych było 15 podmiotów. Projekty obejmowały m.in. tworzenie algorytmów służących do przetwarzania obrazów czy wsparcie misji satelitarnych.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Raport wskazuje, że Polska dysponuje już faktyczną i&nbsp;rosnącą bazą organizacyjną oraz&nbsp;technologiczną zdolną do włączania się w&nbsp;międzynarodowe łańcuchy dostaw i&nbsp;aktywnego uczestnictwa w&nbsp;programach ESA, jednak dalszy rozwój sektora będzie zależał od zdolności do przechodzenia z&nbsp;poziomu uczestnictwa projektowego do poziomu integracji systemowej i&nbsp;przywództwa technologicznego. Kluczowe znaczenie będzie miało zatem wspieranie podmiotów zdolnych do realizacji projektów o&nbsp;dużej skali oraz&nbsp;rozwój specjalizacji w&nbsp;segmentach o&nbsp;największym potencjale strategicznym i&nbsp;gospodarczym.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Aby zwiększyć rolę sektora kosmicznego w&nbsp;gospodarce, trzeba ponieść ryzyko jego finansowania. Mówię tu nie&nbsp;tylko o&nbsp;projektach badawczych, rozwojowych, związanych z&nbsp;rozwojem produktu, ale też o&nbsp;ryzyku zamawiania polskich rozwiązań w&nbsp;tym sektorze&nbsp;</i>– mówi prezes Thorium Space. –&nbsp;<i>Niestety bardzo popularnym kierunkiem działania jest pomoc polskim firmom we wchodzeniu w&nbsp;łańcuchy dostaw firm zachodnich. Jest to droga bardzo trudna do przejścia. Te łańcuchy dostaw są często od kilkudziesięciu lat niezmienne, bazują na zaufaniu partnerów. W sytuacji, w&nbsp;której któryś element nie&nbsp;zadziała, konsekwencje mogą bardzo dużo kosztować, dlatego jest duża niechęć do zmian tych łańcuchów.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jak podkreśla ekspert, globalne przedsiębiorstwa wymagają od swoich partnerów tzw. flying heritage, czyli udokumentowanego doświadczenia technologii w&nbsp;rzeczywistych misjach kosmicznych. Szereg polskich firm nie&nbsp;jest jeszcze na takim poziomie rozwoju, co prowadzi do ich wykluczenia z&nbsp;wyścigu po zlecenia.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Ta sfera – jak od firm kupować i&nbsp;umożliwiać im rozwój produktów, ale też zdobywać doświadczenia – jest moim zdaniem obszarem, który wymaga bardzo dużej troski i&nbsp;zaplanowania systemu, który by ten rozwój wspierał. Z tym wiąże się ryzyko, że jeżeli będziemy wtłaczani w&nbsp;cykle produkcyjne&nbsp;zachodnich&nbsp;firm, zawsze będziemy poddostawcami elementów, a dzisiaj naprawdę mamy potencjał, żebyśmy&nbsp;sami&nbsp;tworzyli całe systemy. Byłoby to dużo większą wartością dla&nbsp;kraju i&nbsp;gospodarki, wytworzyłoby więcej nowych miejsc pracy i&nbsp;pozwoliło osadzić tutaj większą część marży&nbsp;</i>– uważa ekspert.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Zapotrzebowanie na technologie kosmiczne rośnie wraz z&nbsp;potrzebami w&nbsp;zakresie łączności, obserwacji Ziemi, meteorologii czy geolokalizacji. Te obszary mają ogromne znaczenie nie&nbsp;tylko dla&nbsp;gospodarki, ale także bezpieczeństwa kraju, co pokazały doświadczenia z&nbsp;wojny w&nbsp;Ukrainie. W ostatnich latach szybko rośnie również liczba satelitów wykorzystywanych do tych celów.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Popatrzmy na rozwój sieci satelitarnej Starlink&nbsp;– w&nbsp;2022 roku składała się z&nbsp;ok. 4 tys. satelitów, dzisiaj jest ich ok. 12 tys. To pokazuje pewien potencjał i&nbsp;potrzeby, a z&nbsp;drugiej strony są firmy, które chcą te potrzeby polskie i&nbsp;europejskie zaspokajać. Część z&nbsp;nich odnosi już spore sukcesy, co budzi nadzieję, że mogą być one powielane, a dzięki temu stworzymy nową gałąź gospodarki, która będzie musiała rosnąć i&nbsp;w którą warto inwestować</i>&nbsp;<i>–</i>&nbsp;mówi Piotr Mierzejewski, tłumacząc rosnące zainteresowanie inwestorów sektorem kosmicznym.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Spółka Thorium Space chce wykorzystać ten moment i&nbsp;planuje debiut na rynku NewConnect. W ostatnich miesiącach pozyskała od inwestorów blisko 34 mln zł z&nbsp;emisji akcji serii H i&nbsp;I, a dodatkowo wzmocniła bilans poprzez konwersję 9,1 mln zł pożyczek na akcje. Pozyskany kapitał ma wesprzeć realizację kluczowych projektów i&nbsp;przygotować technologie do komercjalizacji.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Po pierwsze, obecność na NewConnect daje nam możliwość zapewnienia płynności obrotu akcjami, co było oczekiwaniem naszych inwestorów. Po drugie, nasza firma cały czas się rozwija, więc potrzebujemy i&nbsp;będziemy potrzebować nowego finansowania. Mamy dużo pomysłów, widzimy jasną ścieżkę rozwojową i&nbsp;wierzymy, że uda się ją zrealizować. To nas napędza w&nbsp;drodze na NewConnect. Robimy to z&nbsp;wiarą, że pomoże nam to uzyskać w&nbsp;przyszłości środki na realizację kolejnych pomysłów –</i>&nbsp;mówi prezes Thorium Space.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Naukowcy opracowali silniki molekularne napędzane światłem słonecznym. W przyszłości posłużą do stworzenia inteligentnych materiałów]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15268,naukowcy-opracowali-silniki-molekularne-napedzane-swiatlem-slonecznym-w-przyszlosci-posluza-do-stworzenia-inteligentnych</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15268,naukowcy-opracowali-silniki-molekularne-napedzane-swiatlem-slonecznym-w-przyszlosci-posluza-do-stworzenia-inteligentnych</guid>
            <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 21:34:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-naukowcy-opracowali-silniki-molekularne-napedzane-swiatlem-slonecznym-w-przyszlosci-posluza-do-stwo-1787341032.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Naukowcy, m.in. z Uniwersytetu Warszawskiego, opracowali silniki molekularne napędzane światłem słonecznym. W przyszłości mogą stać się podstawą inteligentnych materiałów, które będą wychwytywać i uwalniać wodę, gazy czy leki.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Naukowcy opracowali silniki molekularne, które mogą być napędzane światłem słonecznym zamiast intensywnym światłem ze źródeł laboratoryjnych. Takie mikroskopijne maszyny zamieniają energię świetlną w&nbsp;ukierunkowany ruch jednej części cząsteczki względem drugiej. W przyszłości mogą znaleźć zastosowanie m.in. w&nbsp;inteligentnych materiałach wychwytujących i&nbsp;uwalniających wodę, a także w&nbsp;precyzyjnym dostarczaniu leków.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Badania nad silnikami molekularnymi napędzanymi światłem słonecznym przeprowadził międzynarodowy zespół naukowców z&nbsp;udziałem dr. inż. Wojciecha Danowskiego z&nbsp;Uniwersytetu Warszawskiego. Wyniki zostały opublikowane w&nbsp;2026 roku w&nbsp;„Journal of the American Chemical Society”.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Silnik to maszyna, która zamienia energię chemiczną zawartą w&nbsp;mieszance paliwowo-powietrznej na jednokierunkowy, ciągły obrót wału korbowego. Silniki molekularne działają w&nbsp;sposób analogiczny – zamieniają jakąś formę energii na jednokierunkowy obrót jednej części cząsteczki względem drugiej&nbsp;</i>– mówi agencji Newseria dr inż. Wojciech Danowski, adiunkt na Wydziale Chemii UW.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Chemicy tworzą syntetyczne odpowiedniki biologicznych maszyn molekularnych występujących w&nbsp;komórkach żywych organizmów. To wielkobiałkowe kompleksy lub białka, które w&nbsp;komórkach wykonują jakąś określoną pracę. Przykładowo syntaza ATP to kompleks białek, który kręci się tylko w&nbsp;jedną stronę – ta mechaniczna praca zamieniana jest w&nbsp;energię chemiczną. Inny przykład motoru molekularnego to białka kroczące, które transportują ładunki wewnątrz komórek.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W syntetycznych odpowiednikach to światło może wprawiać silniki molekularne w&nbsp;ruch, a ich działanie można precyzyjnie regulować przez&nbsp;odpowiednie zaprojektowanie struktury chemicznej cząsteczki.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;W naszej ostatniej pracy skonstruowaliśmy silnik molekularny, który napędzany jest światłem słonecznym. Zamiast wykorzystywać laboratoryjne źródło światła, czyli np. diodę luminescencyjną albo laser, które charakteryzują się dużą energią i&nbsp;dużą intensywnością światła, a jednocześnie bardzo wąskim zakresem widmowym, tzn. jedną konkretną długością fali, nasz silnik molekularny może wykorzystywać do swojej pracy światło słoneczne, które charakteryzuje się bardzo niską intensywnością, a także bardzo szerokim zakresem długości fal&nbsp;–</i>&nbsp;wyjaśnia dr inż. Wojciech Danowski.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Badania nad syntetycznymi maszynami molekularnymi zostały w&nbsp;2016 roku uhonorowane Nagrodą Nobla w&nbsp;dziedzinie chemii. Otrzymali ją Jean-Pierre Sauvage, Fraser Stoddart i&nbsp;Bernard L. Feringa. Jednym z&nbsp;kierunków rozwoju tej technologii jest wykorzystanie światła widzialnego zamiast stosowanego dotychczas promieniowania UV.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;Wykorzystanie światła widzialnego jest bardzo ważne, ponieważ jest to wszechobecne źródło taniej i&nbsp;dostępnej energii. Tym się różni&nbsp; od światła wykorzystywanego w&nbsp;laboratorium&nbsp;</i>– dodaje badacz.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Silniki opracowane przez&nbsp;zespół z&nbsp;udziałem Wojciecha Danowskiego działają w&nbsp;naturalnym świetle słonecznym, także po umieszczeniu w&nbsp;matrycy polimerowej. Wydajność procesu fotochemicznego odpowiedzialnego za zmianę struktury cząsteczki sięgała ok. 80 proc. i&nbsp;utrzymywała się na podobnym poziomie zarówno w&nbsp;roztworze, jak i&nbsp;w polimerze. Takie cząsteczki mogą w&nbsp;przyszłości wykonywać pracę mechaniczną, np. rozciąganie, kurczenie czy zmianę kształtu.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;To odkrycie ma dość spore potencjalne zastosowania w&nbsp;przyszłości, m.in. w&nbsp;konstrukcji inteligentnych materiałów, które będą zmieniały swoje właściwości pod wpływem światła. Mogą to być np. materiały porowate, które w&nbsp;ciemności będą pochłaniały gaz albo wodę, natomiast pod wpływem światła słonecznego będą je uwalniały&nbsp;</i>– wskazuje badacz.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">To oznacza, że silniki molekularne mogą w&nbsp;przyszłości znaleźć zastosowanie w&nbsp;materiałach reagujących na światło. Przykładowo po wystawieniu na słońce tkaniny mogłyby zmieniać strukturę, aby ułatwić usuwanie zabrudzeń albo odpychać kurz i&nbsp;wodę, a karoseria aut po to, by usuwać niewielkie zarysowania. Szyby mogłyby automatycznie zmieniać przezroczystość lub ilość przepuszczanego ciepła, co pozwalałoby ograniczyć zużycie energii na klimatyzację. Innym kierunkiem jest miękka robotyka: polimerowa folia zawierająca silniki molekularne mogłaby pod wpływem światła się&nbsp;zwijać, wyginać lub przybierać zaprogramowany kształt.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Silniki molekularne mogą znaleźć zastosowanie także w&nbsp;materiałach do wychwytywania gazów, w&nbsp;tym dwutlenku węgla. W takim układzie porowaty materiał pochłaniałby dwutlenek węgla z&nbsp;powietrza, a napędzane światłem silniki molekularne umożliwiałyby jego późniejsze uwolnienie.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Możemy sobie wyobrazić taki materiał porowaty jako gąbkę, w&nbsp;której pory są na tyle małe, że są zdolne do selektywnego wychwytywania określonych gazów z&nbsp;powietrza. Taki materiał wystawiony na światło słoneczne dzięki napędzeniu ruchu wbudowanych w&nbsp;niego motorów molekularnych uwalniałby zmagazynowany gaz w&nbsp;celu jego dalszego zmagazynowania albo wykorzystania w&nbsp;innych procesach chemicznych –</i>&nbsp;mówi dr inż. Wojciech Danowski.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jak podkreśla, dziś głównym wyzwaniem w&nbsp;wychwytywaniu dwutlenku węgla z&nbsp;powietrza jest regeneracja adsorbentu, czyli uwolnienie zgromadzonego gazu i&nbsp;przygotowanie materiału do ponownego użycia. Według naukowca z&nbsp;UW może to pochłaniać ok. 40 proc. energii zużywanej w&nbsp;całym procesie. Wykorzystanie do regeneracji światła słonecznego mogłoby zmniejszyć zapotrzebowanie na energię z&nbsp;innych źródeł.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Naukowcy badają również możliwość wykorzystania maszyn molekularnych do transportu i&nbsp;kontrolowanego uwalniania leków w&nbsp;organizmie.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;Wyobraźmy sobie, że mamy nowotwór w&nbsp;konkretnym miejscu i&nbsp;chcielibyśmy dostarczyć właśnie tam cząsteczkę leku, chemoterapeutyku po to, żeby nie&nbsp;zatruwać całego organizmu, tylko konkretne, chore miejsce. Skoro mamy cząsteczkę, która jest w&nbsp;stanie wykonywać obrót jednokierunkowy jednej cząsteczki względem drugiej, możemy sobie wyobrazić, że taka cząsteczka mogłaby transportować cząsteczkę leku poprzez nasz organizm, skomplikowaną arterię żył i&nbsp;tętnic, w&nbsp;określone miejsce, które możemy wybrać za pomocą światła&nbsp;–</i>&nbsp;wskazuje adiunkt na Wydziale Chemii UW.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Zanim takie rozwiązania będzie można wykorzystać w&nbsp;medycynie, naukowcy muszą m.in. znaleźć sposób na precyzyjne sterowanie maszynami molekularnymi w&nbsp;organizmie, zapewnić ich biokompatybilność i&nbsp;opracować metody produkcji na większą skalę.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;Od praktycznych zastosowań jesteśmy niestety jeszcze dość daleko. Horyzont czasowy, o&nbsp;którym mówimy, to około 10, 15, a nawet 20 lat. Wynika to z&nbsp;faktu, że synteza silników molekularnych jest wciąż dość trudna i&nbsp;wymagająca. Nie jesteśmy też w&nbsp;stanie amplifikować ruchu pojedynczych cząsteczek aż&nbsp;do makroskali, czyli nie&nbsp;jesteśmy w&nbsp;stanie zrobić tego, co robi matka natura, która amplifikuje ruch biologicznych maszyn molekularnych np. w&nbsp;naszych mięśniach albo&nbsp;komórkach&nbsp;–</i>&nbsp;podkreśla dr inż. Wojciech Danowski.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Na razie są to przede wszystkim badania podstawowe. Naukowcy próbują zwiększyć wydajność silników molekularnych, rozszerzyć zakres światła widzialnego, które może je napędzać, i&nbsp;obniżyć koszty ich produkcji.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Głównym elementem ograniczającym zastosowanie tej technologii w&nbsp;przyszłości jest cena wytworzenia takiego silnika molekularnego. Na razie jest bardzo wysoka, ale mamy nadzieję, że w&nbsp;przyszłości uda się opracować lepsze metody pozwalające na wytwarzanie silników w&nbsp;dużej skali. Kolejnym elementem, który ogranicza ich potencjalne zastosowania w&nbsp;rzeczywistym świecie, jest wydajność ich pracy, która jak na razie jest niewielka. Mam jednak nadzieję, że w&nbsp;przyszłości będziemy w&nbsp;stanie osiągnąć większą wydajność konwersji światła na ruch mechaniczny&nbsp;–</i>&nbsp;podkreśla ekspert.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[T. Bocheński (PiS): Europa przegrywa wyścig o najbardziej zaawansowaną AI. Przoduje tylko w regulacjach]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15265,t-bochenski-pis-europa-przegrywa-wyscig-o-najbardziej-zaawansowana-ai-przoduje-tylko-w-regulacjach</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15265,t-bochenski-pis-europa-przegrywa-wyscig-o-najbardziej-zaawansowana-ai-przoduje-tylko-w-regulacjach</guid>
            <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 21:15:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-t-bochenski-pis-europa-przegrywa-wyscig-o-najbardziej-zaawansowana-ai-przoduje-tylko-w-regulacj-1787339905.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Europa inwestuje w AI, ale w najbardziej zaawansowanych technologiach wciąż zostaje w tyle za USA i Chinami. Tobiasz Bocheński ostrzega, że UE przoduje głównie w regulacjach, a nadmiar przepisów hamuje innowacje, bezpieczeństwo i konkurencyjność.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Europa rozwija infrastrukturę, moce obliczeniowe i&nbsp;własne zdolności w&nbsp;zakresie sztucznej inteligencji, ale nadal pozostaje w&nbsp;tyle za USA i&nbsp;Chinami w&nbsp;najbardziej zaawansowanych technologiach. Zdaniem europosła Tobiasza Bocheńskiego UE bryluje w&nbsp;regulacjach, które nie&nbsp;są wystarczające do podniesienia konkurencyjności Europy w&nbsp;tym obszarze i&nbsp;zapewnienia cyberbezpieczeństwa w&nbsp;obliczu nowych zagrożeń wykorzystujących AI.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Wszystkie najnowsze modele AI są rozwijane głównie w&nbsp;Stanach Zjednoczonych, a w&nbsp;drugiej kolejności w&nbsp;dalekiej Azji, głównie w&nbsp;Chinach. W pierwszej dziesiątce największych potentatów w&nbsp;tej branży jest tylko jedna europejska firma i&nbsp;to francuska. Unia Europejska jest bezbronna handlowo i&nbsp;w&nbsp;wymiarze najnowocześniejszych technologii. Żadne akty prawne uchwalane przez&nbsp;Komisję Europejską nic w&nbsp;tym nie&nbsp;pomogą, ponieważ jest wyłącznie biorcą, a nie&nbsp;jest dostawcą technologii&nbsp;</i>– podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Tobiasz Bocheński, poseł do Parlamentu Europejskiego z&nbsp;PiS, członek EKR.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W tegorocznym rankingu najbardziej obiecujących firm rozwijających i&nbsp;wykorzystujących sztuczną inteligencję „Forbes AI 50” znajduje się pięć europejskich: francuski Mistral AI, dwie firmy ze Szwecji – Lovable i&nbsp;Legora, niemiecki Black Forest Labs oraz&nbsp;brytyjska Synthesia. Najwięcej finansowania pozyskał Mistral AI – ponad 3,1 mld dol.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Komisja Europejska lansuje takie przekonanie, że wprowadzając nowe dyrektywy i&nbsp;rozporządzenia, będzie w&nbsp;stanie wymuszać za pomocą decyzji administracyjnych na dużych firmach zagranicznych ochronę pewnych dóbr, które uważa za kluczowe. Tylko że należy w&nbsp;tej sprawie zwrócić uwagę na jedną rzecz: żaden z&nbsp;tych wielkich dostawców nie&nbsp;jest z&nbsp;europejskim kapitałem –</i>&nbsp;podkreśla europoseł.&nbsp;<i>– To jest zawsze działanie w&nbsp;dwie strony, bo może się skończyć tak, że Europejczycy w&nbsp;ogóle będą mieli ograniczony dostęp do usług cyfrowych najwyższej jakości, do których mają dostęp Amerykanie i&nbsp;Chińczycy. Zatem problem polega na tym, że Unia Europejska wydała dziesiątki, jeśli nie&nbsp;setki miliardów euro na cele, które były marnotrawstwem, kiedy trzeba było rozwijać innowacyjność i&nbsp;nowoczesne technologie, i&nbsp;teraz mamy poważny problem, bo w&nbsp;kontekście najnowocześniejszych technologii stajemy się skansenem.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W kwietniu 2025 roku Unia Europejska ogłosiła skoordynowany plan dotyczący sztucznej inteligencji – AI Continent Action Plan, który wyznacza pięć filarów, czyli inwestycje w&nbsp;infrastrukturę, wykorzystanie danych, wdrożenia sektorowe, rozwój kompetencji i&nbsp;uproszczenie regulacji. Celem planu jest jak najskuteczniejsze wykorzystanie możliwości, jakie daje sztuczna inteligencja. W tym roku Komisja Europejska przedstawiła kolejne inicjatywy rozwijające założenia tego planu. To m.in. plan działania w&nbsp;zakresie cyberbezpieczeństwa i&nbsp;sztucznej inteligencji. KE chce stworzyć bardziej uporządkowany system reagowania na zagrożenia związane z&nbsp;wykorzystaniem zaawansowanych modeli AI w&nbsp;cyberatakach. Plan zakłada m.in. utworzenie europejskich zdolności do oceny modeli AI pod kątem cyberbezpieczeństwa, opracowanie z&nbsp;ENISA zasad dostępu do zaawansowanych modeli dla&nbsp;podmiotów zajmujących się cyberbezpieczeństwem oraz&nbsp;stworzenie bezpiecznej platformy do testowania AI w&nbsp;symulowanych środowiskach.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Z kolei w&nbsp;czerwcu opublikowano europejski pakiet na rzecz suwerenności technologicznej, na który składają się m.in. dwa projekty legislacyjne: akt w&nbsp;sprawie czipów 2.0 oraz&nbsp;akt w&nbsp;sprawie rozwoju chmury obliczeniowej i&nbsp;sztucznej inteligencji. Komisja chce w&nbsp;ten sposób zmniejszyć zależność Europy od dostawców spoza UE, ale też wspierać rozwój centrów danych, infrastruktury obliczeniowej oraz&nbsp;wdrażanie AI w&nbsp;Europie. KE zapowiada też dalszy rozwój gigafabryk AI oraz&nbsp;stworzenie europejskiej zdolności kapitałowej do finansowania inwestycji w&nbsp;suwerenność technologiczną.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Nie&nbsp;widzę szansy na to, że dogonimy świat. Jestem tu absolutnym pesymistą, ten pociąg już odjechał. Jeżeli chodzi o&nbsp;firmy, które brylują w&nbsp;produkcji komputerów kwantowych, o&nbsp;najbardziej zaawansowanych modelach AI, cenach energii, która jest niezbędnym ogniwem, żeby tworzyć nowoczesne centra danych, wielkie korporacje i&nbsp;robotykę, Unia Europejska jest daleko za Chinami i&nbsp;Stanami Zjednoczonymi. Jesteśmy w&nbsp;tym momencie podwykonawcami –</i>&nbsp;uważa europoseł EKR.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Chiny są liderem na świecie pod względem liczby publikacji, cytowań i&nbsp;przyznanych patentów, a Stany Zjednoczone zachowują patenty o&nbsp;większym wpływie. W ubiegłym roku&nbsp;USA opracowały 59 znaczących modeli w&nbsp;porównaniu do 35 w&nbsp;Chinach – wynika z&nbsp;„The 2026 AI Index Report” przygotowanego przez&nbsp;Stanford Institute for Human-Centered Artificial Intelligence.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Mam nadzieję, że nowa strategia unijna nie&nbsp;zostanie przyjęta. Unia Europejska powinna się&nbsp;zająć&nbsp;deregulacją. Jesteśmy wyśmiewani na całym świecie z&nbsp;powodu AI Act i&nbsp;innych aktów prawnych. Dochodzą też rozważania, żeby stworzyć podatek cyfrowy – nie&nbsp;ten, o&nbsp;którym się mówi, dotyczący korporacji takich jak Facebook, tylko ten, którym miałyby być obłożone firmy zajmujące się AI, żeby odprowadzać zyski z&nbsp;niego do właścicieli własności intelektualnej. W żadnym kraju, który rozwija AI, nie&nbsp;ma niczego takiego&nbsp;</i>– podkreśla Tobiasz Bocheński.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W raporcie przygotowanym przez&nbsp;unijny AI Office „Enhancing competitiveness, sovereignty and security of the European Union in frontier AI” eksperci sugerują, że Unia powinna dążyć do tego, aby jej udział w&nbsp;globalnych mocach obliczeniowych był proporcjonalny do jej 15-proc. udziału w&nbsp;globalnym PKB, w&nbsp;porównaniu z&nbsp;obecnie szacowanym udziałem na poziomie 5 proc.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Nasz problem polega na tym, że jest za dużo regulacji, hamulców, różnego rodzaju mechanizmów prawnych, które sprawiają, że najzdolniejsi ludzie, najbardziej kreatywne think tanki, najbardziej pomysłowe start-upy uciekają z&nbsp;Europy. To jest zjawisko opisane w&nbsp;raporcie Draghiego, który ukazał się pod koniec 2024 roku. Rozmawiamy w&nbsp;2026 roku i&nbsp;nic się nie&nbsp;zmieniło. To tempo nie&nbsp;odpowiada zmianom, które zachodzą w&nbsp;dzisiejszej&nbsp;rzeczywistości. Jeżeli popatrzymy na plany konsorcjum Elona Muska dotyczące robotyki, autonomicznych pojazdów osobowych, ciężarowych, transportu zbiorowego, próby budowy data center na orbicie i&nbsp;przesyłania stamtąd danych, to to, o&nbsp;czym my dyskutujemy w&nbsp;Europie, jest po prostu śmieszne&nbsp;</i>– uważa europoseł. –&nbsp;<i>Przepaść będzie się powiększała. My się zatrzymaliśmy, a oni rosną.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Według ekspertów cytowanych w&nbsp;raporcie unijnego AI Office najbardziej zaawansowane modele AI rozwinęły się w&nbsp;bezprecedensowym tempie. W ciągu trzech lat przeszły od problemów z&nbsp;podstawowymi zadaniami do poziomu zbliżającego się do granic możliwości obecnych testów. Jednocześnie pozycja Europy w&nbsp;rozwoju tej technologii pozostaje stosunkowo słaba w&nbsp;porównaniu z&nbsp;jej potencjałem gospodarczym.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W raporcie „Enhancing competitiveness, sovereignty and security of the European Union in frontier AI” wskazano, że rozwój najbardziej zaawansowanych modeli AI jest napędzany przede wszystkim przez&nbsp;prywatne inwestycje. Zdaniem ekspertów zwiększenie możliwości Europy w&nbsp;tym obszarze wymaga przede wszystkim usunięcia barier utrudniających inwestycje i&nbsp;dostęp do konkurencyjnych warunków rynkowych. Za najpilniejsze priorytety na najbliższe dwa lata uznano infrastrukturę obliczeniową oraz&nbsp;energię potrzebną do jej zasilania.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Polska rozwija własne modele AI do wyszukiwania informacji. Mają wspierać rozwój systemów agentowych]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15262,polska-rozwija-wlasne-modele-ai-do-wyszukiwania-informacji-maja-wspierac-rozwoj-systemow-agentowych</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15262,polska-rozwija-wlasne-modele-ai-do-wyszukiwania-informacji-maja-wspierac-rozwoj-systemow-agentowych</guid>
            <pubDate>Fri, 21 Aug 2026 09:45:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-polska-rozwija-wlasne-modele-ai-do-wyszukiwania-informacji-maja-wspierac-rozwoj-systemow-agentowych-1787298481.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Polski OPI-PIB udostępnił rodzinę modeli PolDense do wyszukiwania informacji w języku polskim. Mają wspierać systemy RAG i agentowe, działają nawet bez GPU, a najlepszy z nich wyprzedził większe modele zagraniczne w benchmarku PIRB.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Nowe polskie modele AI mogą zwiększyć niezależność technologiczną krajowych podmiotów w&nbsp;obszarze wyszukiwania informacji. Rodzina modeli PolDense, opracowana przez&nbsp;AI Lab w&nbsp;Ośrodku Przetwarzania Informacji, jest przeznaczona do pracy z&nbsp;językiem polskim. Według twórców niektóre z&nbsp;tych modeli osiągają w&nbsp;tej pracy lepsze wyniki niż większe modele wielojęzyczne i&nbsp;mogą działać przy znacznie mniejszych wymaganiach sprzętowych.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Rodzina PolDense, przeznaczona dla&nbsp;języka polskiego, obejmuje sześć modeli opartych na&nbsp;architekturze ModernBERT i&nbsp;technologii ettin-encoders. Mają one od 17 mln do 1 mld parametrów. Zostały opracowane z&nbsp;myślą o&nbsp;systemach pracujących z&nbsp;dużymi wolumenami danych nieustrukturyzowanych, w&nbsp;szczególności w&nbsp;wyszukiwarkach, chatbotach, asystentach AI oraz&nbsp;aplikacjach wykorzystujących architekturę RAG (Retrieval Augmented Generation). Potrafią analizować teksty o&nbsp;długości nawet 8192 tokenów.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Są to specjalistyczne modele językowe, których celem jest wsparcie wyszukiwania informacji. Trzeba być świadomym, że nie&nbsp;są one porównywalne z&nbsp;modelami typu ChatGPT, Claude czy chińskie Qwen i&nbsp;DeepSeek, ponieważ nie&nbsp;są to modele generatywne</i>&nbsp;– mówi agencji Newseria dr inż. Marek Kozłowski, kierownik AI Lab w&nbsp;OPI-PIB. –&nbsp;<i>Modele wyszukiwania informacji są bardzo ważne. To przede wszystkim wsparcie rewolucji agentowej, która obecnie następuje i&nbsp;która będzie oparta na wykorzystaniu własnych zbiorów danych. Żeby duże modele językowe przetwarzały właściwe dane, należy je wyszukać, i&nbsp;po to właśnie są modele PolDense – aby skutecznie wyszukiwać informacje w&nbsp;naszych lokalnych zbiorach danych i&nbsp;potem przekazywać je do dużych modeli językowych.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jak wskazują twórcy PolDense, coraz więcej rozwiązań wykorzystujących duże modele językowe opiera się na&nbsp;podejściu RAG, które pozwala generować odpowiedzi nie&nbsp;tylko&nbsp;na&nbsp;podstawie wiedzy zapisanej w&nbsp;modelu, lecz&nbsp;przede wszystkim na&nbsp;podstawie aktualnych i&nbsp;wyszukanych w&nbsp;czasie rzeczywistym dokumentów typowych dla&nbsp;danej branży. Skuteczność takich systemów zależy w&nbsp;dużym stopniu od&nbsp;jakości mechanizmu wyszukiwania informacji. Jednym z&nbsp;podejść pozwalających zwiększyć skuteczność wyszukiwania są tzw. dense retrievery, czyli modele oparte na&nbsp;głębokich sieciach neuronowych. Potrafią one przekształcać pytania i&nbsp;dokumenty w&nbsp;kompaktowe reprezentacje wektorowe, umożliwiające precyzyjne wyszukiwanie treści na&nbsp;podstawie znaczenia, a&nbsp;nie&nbsp;wyłącznie dopasowania słów kluczowych. Właśnie nad&nbsp;tego typu technologiami wyszukiwania informacji pracuje obecnie AI Lab OPI.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Już teraz widać, jak duże jest zapotrzebowanie na rozwiązania typu RAG. Wierzymy w&nbsp;to, że wraz z&nbsp;rewolucją agentową, która nadejdzie w&nbsp;ciągu najbliższych dwóch–trzech lat, a na Zachodzie już nadchodzi, potrzeba wyszukiwania jak najbardziej wartościowej informacji lokalnej i&nbsp;przekazywanie jej do kolejnych agentów będzie elementem kluczowym dla&nbsp;sukcesu wdrożeń w&nbsp;przemyśle i&nbsp;organach publicznych. Zapotrzebowanie to widać już choćby po liczbie pobrań tych modeli na Hugging Face&nbsp;</i>– mówi dr inż. Marek Kozłowski.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Modele PolDense zostały udostępnione przez&nbsp;OPI-PIB jako open source na platformie Hugging Face. Mogą być wykorzystywane przez&nbsp;naukowców, administrację publiczną i&nbsp;przedsiębiorców do tworzenia własnych mechanizmów wyszukiwania, systemów RAG oraz&nbsp;narzędzi do pracy z&nbsp;bazami dokumentów.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Często wdrożenia, które dotąd polegały na wyszukaniu informacji, opierały się na modelach chińskich lub amerykańskich. Teraz możemy wziąć model polski, który jest lepszy, skuteczniejszy od modeli zagranicznych i&nbsp;do tego&nbsp;jest dziesięciokrotnie mniejszy. Dzięki temu, że ta rodzina modeli jest tak szeroka, to niektóre z&nbsp;nich możemy uruchomić nawet na infrastrukturze bez GPU, czyli najtańszej, na zwykłych procesorach obliczeniowych. Możemy dobrać model w&nbsp;zależności od tego, jakie mamy potrzeby, i&nbsp;infrastrukturę lokalną –</i>&nbsp;podkreśla kierownik AI Lab w&nbsp;OPI-PIB.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Największy z&nbsp;modeli, PolDense 1B, uzyskał 64,11 pkt w&nbsp;benchmarku Polish Information Retrieval Benchmark (PIRB), zajmując pierwsze miejsce w&nbsp;rankingu. Wyprzedził m.in. modele wielojęzyczne mające kilka razy więcej parametrów.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Modele PolDense są porównywalne lub lepsze od modeli wielojęzycznych koncernów zagranicznych, które są 10 razy większe. To jest bardzo ważna informacja, dlatego że jeśli mamy model dziesięciokrotnie mniejszy od modeli międzynarodowych, to jest dziesięciokrotnie tańszy w&nbsp;utrzymaniu, zajmuje mniej pamięci i&nbsp;jest szybszy na naszej infrastrukturze. Daje nam więc dwojakie zyski: wyższą lub porównywalną skuteczność i&nbsp;do tego jeszcze wielokrotnie niższe koszty utrzymania, dodatkowo niezależność technologiczną i&nbsp;suwerenność, która jest kwestią najtrudniej wycenialną&nbsp;</i>– mówi dr inż. Marek Kozłowski.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Polska pozostaje wyraźnie poniżej unijnej średniej pod względem wykorzystania sztucznej inteligencji przez&nbsp;przedsiębiorstwa. Według Eurostatu w&nbsp;2025 roku AI wykorzystywało 8,4 proc. polskich firm, wobec 20 proc. w&nbsp;całej Unii Europejskiej. Ubiegłoroczne badanie PwC „Polskie firmy nie&nbsp;wykorzystują w&nbsp;pełni potencjału AI” pokazuje rosnące zainteresowanie agentami AI wśród dużych przedsiębiorstw. Wśród badanych 187 firm zatrudniających co najmniej 250 pracowników, z&nbsp;17 branż, 44 proc. korzystało z&nbsp;agentów AI, a kolejne 14 proc. planowało ich wdrożenie.&nbsp;</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Eko Cykl: warto rozjaśnić zaćmienie informacyjne wokół PPWR]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15243,eko-cykl-warto-rozjasnic-zacmienie-informacyjne-wokol-ppwr</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15243,eko-cykl-warto-rozjasnic-zacmienie-informacyjne-wokol-ppwr</guid>
            <pubDate>Thu, 20 Aug 2026 06:57:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-eko-cykl-warto-rozjasnic-zacmienie-informacyjne-wokol-ppwr-1787201991.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>12 sierpnia wejście w życie wymogów PPWR zbiegło się z falą dezinformacji wokół opakowań w UE. Eksperci Eko Cyklu ostrzegają firmy, także w Zachodniopomorskiem, że obowiązki trzeba realizować i dokumentować, bo przepisy będą egzekwowane.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#212121;"><strong>12 sierpnia zbiegły się w Europie dwa wydarzenia mające znaczenie dla wielu osób: zaćmienie Słońca i wejście w życie wymogów rozporządzenia PPWR. Zapewne żadne zjawisko astronomiczne nie jest bezpośrednią tego przyczyną, ale wiele nieścisłości i mylących informacji pojawia się w sieci i powoduje zaciemnienie obrazu obowiązków związanych z rozporządzeniem dla firm w UE - wskazują specjaliści z firmy doradztwa środowiskowego Eko Cykl.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>Rewolucja w opakowaniach - wątpliwości wynikające z konieczności zmiany sposobu myślenia</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Eksperci Eko Cyklu od miesięcy sprawdzają firmy w Polsce pod kątem gotowości do spełnienia wymogów rozporządzenia w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych (PPWR). Jak mówi audytor Dyrektor ds. Innowacyjności w Eko Cyklu Błażej Fidziński, wiele przedsiębiorstw dopiero w ostatnim czasie zrozumiało, że opakowanie będzie traktowane jako regulowany produkt wymagający własnej dokumentacji technicznej.</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>„Stanowi to istotną zmianę w stosunku do dotychczasowego podejścia, w którym obowiązki związane z opakowaniami koncentrowały się głównie na rozliczaniu poziomów recyklingu i realizacji obowiązków w zakresie edukacji ekologicznej” - wyjaśnia.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Jak dodaje, w początkowym okresie obowiązywania wymogów PPWR, największym wyzwaniem jest uporządkowanie dokumentacji technicznej dla każdego opakowania wprowadzanego na rynek. W wielu organizacjach wymagane informacje nie są zgromadzone w jednym miejscu, lecz pozostają rozproszone pomiędzy działami zakupów, jakości, produkcji, logistyki i ochrony środowiska. Dodatkowo część danych musi zostać pozyskana od dostawców opakowań i materiałów, którzy dysponują informacjami dotyczącymi składu materiałowego, zawartości recyklatu, substancji chemicznych oraz parametrów związanych z recyklingiem. Stanowi to trudność zwłaszcza w firmach wprowadzających na rynek wiele marek, mające wiele oddziałów czy współpracujące z podmiotami zagranicznymi.</span></p><p><span style="color:#212121;">W związku z wyzwaniami, zgłaszanymi przez przedsiębiorców, pojawiają się głosy, że wymogi PPWR nie będą egzekwowane. Jednak, jak podkreślają specjaliści, takie twierdzenia mogą być bardzo mylące i potencjalnie skutkować poważnymi konsekwencjami dla przedsiębiorców.</span></p><p><span style="color:#212121;">Dowiedz się więcej:&nbsp;</span><a href="https://doradztwoppwr.pl/?utm_source=PAP&amp;utm_medium=mailuc100&amp;utm_campaign=mailuc100"><span style="color:#3F51B5;">Praktyczne stosowanie PPWR</span></a></p><p><span style="color:#212121;"><strong>Z obowiązków trzeba się wywiązywać</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Jak podkreśla ekonomistka środowiskowa, Prezes Zarządu Eko Cyklu Organizacji Odzysku Opakowań S.A. dr Katarzyna Michniewska, nigdzie w przepisach ani w wytycznych Komisji Europejskiej nie jest napisane, że wymogi nie będą egzekwowane lub że można ignorować obowiązki.</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>„Organy państwowe w krajach członkowskich będą egzekwować przepisy według ustalonych indywidualnie przez siebie zasad. Pierwszym krokiem będzie w większości przypadków wezwanie do usunięcia naruszenia przepisów, a dopiero w drugim kroku kara. Jednak trzeba chociażby pamiętać, że dokumentację poświadczającą zgodność opakowań z PPWR należy przechowywać 5 lub nawet 10 lat w zależności od funkcji opakowania. W tym okresie organy nadzoru mogą dokonać kontroli tej dokumentacji. Nie byłoby odpowiedzialne teraz zakładać, że za dwa trzy lata instytucje kontrolne przymkną oko na brak ważnych dokumentów z wymaganego okresu” - tłumaczy dr Michniewska.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Jak mówi, wiele firm zgłaszających się do Eko Cyklu po wsparcie w wykonaniu obowiązków PPWR, stosunkowo szybko radzi sobie z identyfikacją swoich obowiązków i wypracowuje procedury przeprowadzania niezbędnych badań technicznych oraz pozyskiwania dokumentacji od partnerów.</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>„Rzeczywiście przepisy są złożone i początkowo mogą budzić wątpliwości interpretacyjne. Ponadto ze względu na złożoność łańcuchów dostaw oraz możliwość występowania wielu podmiotów pełniących różne role, wymagane informacje i dokumenty są często rozproszone pomiędzy dostawców, producentów, importerów i pozostałych partnerów biznesowych. W efekcie ich pozyskanie, utrzymanie spójności oraz weryfikacja zgodności z wymaganiami PPWR stają się istotnym wyzwaniem organizacyjnym. Dlatego wsparcie doświadczonego doradcy okazuje się dla wielu firm cenne” - wyjaśnia Błażej Fidziński.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Poza tym, jak dodaje, należy uwzględnić fakt, że wielu dostawców, zwłaszcza spoza Unii Europejskiej, nie jest jeszcze przygotowanych do przekazywania danych w zakresie wymaganym przez PPWR. Z tego względu szczególne ryzyko dotyczy przedsiębiorstw importujących towary lub opakowania, ponieważ to na nich często spoczywa obowiązek pozyskania odpowiedniej dokumentacji od zagranicznych producentów.</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>„Wyzwania niewątpliwie istnieją. Ale nie ma żadnych podstaw, aby sądzić, że zwolni to firmy w jakimkolwiek kraju członkowskim z zastosowania się do przepisów” - mówi ekspert Eko Cyklu.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Źródło informacji: Eko Cykl Organizacja Odzysku Opakowań S.A.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Rośnie znaczenie Polski na rynku centrów danych. Możemy przyciągnąć inwestycje liczone w gigawatach]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15219,rosnie-znaczenie-polski-na-rynku-centrow-danych-mozemy-przyciagnac-inwestycje-liczone-w-gigawatach</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15219,rosnie-znaczenie-polski-na-rynku-centrow-danych-mozemy-przyciagnac-inwestycje-liczone-w-gigawatach</guid>
            <pubDate>Tue, 18 Aug 2026 10:48:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-rosnie-znaczenie-polski-na-rynku-centrow-danych-mozemy-przyciagnac-inwestycje-liczone-w-gigawatach-1787043124.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Polska rośnie w siłę na rynku centrów danych i może przyciągnąć inwestycje liczone w gigawatach. Atutami są dostępna energia i chłodniejszy klimat, a barierą pozostają długie procedury administracyjne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Polska wyrasta na lidera wzrostu w&nbsp;Europie Środkowo-Wschodniej pod względem mocy centrów danych. Tylko w&nbsp;2025 roku wygenerowały one 10,6 mld zł wartości dodanej brutto i&nbsp;4,3 mld zł wpływów fiskalnych. Potencjał tego sektora jest jednak znacznie większy – wskazuje raport Polskiego Związku Centrów Danych i&nbsp;PwC Polska. Zdaniem autorów publikacji atutem przyciągającym tego typu inwestycje do kraju może być trwająca rozbudowa infrastruktury energetycznej, z&nbsp;kolei słabą stroną są długie procesy administracyjne.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Gdy popatrzymy na szeroki rynek europejski data center, to Polska niestety ma w&nbsp;nim tylko 2 proc. udziału. Z jednej strony pozycjonuje nas to na dobrej startowej pozycji do dalszego rozwoju i&nbsp;mam nadzieję, że on nastąpi już wkrótce. Europejski rynek data center to jest ok. 14 GW mocy w&nbsp;całości, a Polska ma tylko 250 MW. Biorąc pod uwagę pozycję naszego kraju jako piątej gospodarki Unii Europejskiej, jest pewne niedoszacowanie w&nbsp;tym sektorze&nbsp;</i>– wskazuje w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Krystian Pypłacz, ekspert Polskiego Związku Centrów Danych (PLDCA).</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Centrów Danych (EUDCA), na które powołują się autorzy raportu „Napędzając gospodarkę: gospodarczy wpływ sektora Data Center w&nbsp;Polsce”, całkowita moc centrów danych w&nbsp;kraju może przekroczyć 550 MW do 2031 roku. To oznaczałoby ponad dwukrotny wzrost względem poziomów z&nbsp;2025 roku. W bardziej optymistycznym scenariuszu do 2040 roku potencjał rynku może sięgnąć ok. 5 GW, na co wskazują plany inwestycyjne Polskich Sieci Elektroenergetycznych.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Zachodni rynek data center jest już mocno wysycony. Występują tam pewne ograniczenia w&nbsp;zakresie mocy przyłączeniowych. W takich miastach jak Dublin czy Amsterdam wręcz są moratoria na budowę nowych, dużych ośrodków data center. Pod tym względem Polska jest dobrze pozycjonowana do przejęcia dużych mocy, podłączenia i&nbsp;zasilania. Infrastruktura energetyczna to jest nasz główny atut&nbsp;</i>– wyjaśnia Krystian Pypłacz.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Eksperci oceniają, że jeśli inwestycje w&nbsp;sieci i&nbsp;nowe moce przełożą się na realną dostępność infrastruktury, Polska może przejąć część projektów, które nie&nbsp;mogą być lokowane w&nbsp;przeciążonych hubach europejskich.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Mocna pozycja Polski związana z&nbsp;dostępnością energii pozwala nam przyłączyć duże moce obliczeniowe. Mamy lokalizację, gdzie możemy wybudować kampusy, które mają po 1 GW albo i&nbsp;więcej. To jest cztero–pięciokrotne zwiększenie obecnej mocy. Takie moce też przewiduje PSE w&nbsp;swoich planach rozbudowy, więc w&nbsp;tym zakresie mamy duże możliwości&nbsp;</i>– podkreśla ekspert PLDCA.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W planach są m.in. Baltic Data Center Campus na Pomorzu o&nbsp;mocy 3,2 GW, Stargard z&nbsp;infrastrukturą skalowalną do 960 MW oraz&nbsp;Bełchatów Data Center Campus o&nbsp;skali 500 MW. Te projekty wykraczają poza&nbsp;klasyczne centra danych i&nbsp;wpisują się w&nbsp;logikę dużych kampusów hyperscale oraz&nbsp;infrastruktury gotowej pod AI.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Polska może także skorzystać&nbsp;na unijnej strategii rozbudowy mocy obliczeniowej centrów danych. Komisja Europejska proponuje potrojenie mocy centrów danych w&nbsp;UE w&nbsp;ciągu najbliższych pięciu–siedmiu lat. Jednocześnie zwraca uwagę na potrzebę bardziej zrównoważonego geograficznie rozmieszczenia mocy obliczeniowych w&nbsp;Europie i&nbsp;zmniejszenia koncentracji infrastruktury w&nbsp;dotychczasowych hubach. Polska została wskazana jako jeden z&nbsp;kluczowych europejskich rynków – obok Hiszpanii, Włoch i&nbsp;krajów nordyckich&nbsp;– na których już teraz koncentruje się rosnący popyt na nowe inwestycje cyfrowe w&nbsp;Unii.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Nowa strategia Unii Europejskiej dotycząca między innymi lokalizacji gigafabryk AI przewiduje ich geograficzne rozproszenie. Powinno ono również obejmować Europę Środkowo-Wschodnią i&nbsp;w tym zakresie Polska jest wiodącym rynkiem. Mam nadzieję, że to pomoże w&nbsp;ulokowaniu tej znaczącej infrastruktury dla&nbsp;Europy w&nbsp;naszym kraju –</i>&nbsp;zaznacza Krystian Pypłacz.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Gigafabryki sztucznej inteligencji to wielkoskalowe obiekty przeznaczone do obsługi najbardziej wymagających zastosowań AI, m.in. trenowania i&nbsp;wdrażania zaawansowanych modeli. Obiekty łączą moc obliczeniową, ponad 100 tys. zaawansowanych procesorów sztucznej inteligencji, a także kładą duży nacisk na moc, niezawodne łańcuchy dostaw, zaawansowane sieci, efektywność energetyczną i&nbsp;automatyzację opartą na AI.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Pod koniec lipca br. EuroHPC JU ogłosiło przetarg na wybór projektów budowy europejskiej infrastruktury obliczeniowej nowej generacji dla&nbsp;sztucznej inteligencji. Polska uczestniczy w&nbsp;tej inicjatywie i&nbsp;chce się ubiegać&nbsp;o&nbsp;lokalizację jednej z&nbsp;europejskich&nbsp;Gigafabryk&nbsp;AI.&nbsp;Planowany projekt, jak informuje resort cyfryzacji, będzie mieć znaczenie nie&nbsp;tylko dla&nbsp;naszego kraju, ale też całego regionu. Gotowość do zakupu usług obliczeniowych z&nbsp;przyszłej infrastruktury zadeklarowały m.in.&nbsp;Litwa, Węgry, Chorwacja i&nbsp;Słowacja.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Ważnym atutem Polski jest również nasz klimat. Poza krajami skandynawskimi mamy najniższą temperaturę średnioroczną, więc to obniża koszty chłodzenia takich ośrodków –</i>&nbsp;wyjaśnia ekspert PLDCA.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Umiarkowany klimat kontynentalny i&nbsp;stosunkowo niskie średnie temperatury otoczenia stwarzają dobre warunki do korzystania z&nbsp;systemów free-coolingu przez&nbsp;znaczną część roku. Według ekspertów PLDCA i&nbsp;PwC stanowi to przewagę operacyjną w&nbsp;porównaniu z&nbsp;cieplejszymi rynkami Europy Południowej, takimi jak Madryt, Mediolan czy Lizbona, gdzie zapotrzebowanie na chłodzenie jest strukturalnie wyższe.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Głównym elementem ograniczającym wzrost rynku są procedury administracyjne związane z&nbsp;budową data center. Rynek w&nbsp;obecnej fazie jest na etapie szybkiego dostarczania inwestycji, wprowadzania ich do produkcji. Mówimy o&nbsp;tzw. time to market, czyli czasie dostarczenia inwestycji na rynek, który jest dziś ważniejszy niż pieniądze, więc musimy go skrócić, aby być bardziej konkurencyjnymi na rynku europejskim&nbsp;</i>– tłumaczy Krystian Pypłacz.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Ten aspekt znalazł się w&nbsp;projektowanej unijnej regulacji CADA, czyli Cloud and AI Development Act. Komisja Europejska proponuje wyznaczenie przez&nbsp;państwa członkowskie specjalnych stref przyspieszonego rozwoju data center, w&nbsp;których będą obowiązywać uproszczone procedury, m.in. jedno okienko administracyjne koordynujące cały proces inwestycyjny i&nbsp;ograniczenie czasu na uzyskanie decyzji do maksymalnie 12 miesięcy.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;W tym momencie procesy administracyjne związane z&nbsp;uzyskaniem pozwoleń środowiskowych czy pozwoleń na budowę trwają ponad dwa lata. To jest główny bloker do rozwoju tego rynku –</i>&nbsp;wskazuje&nbsp;ekspert PLDCA..</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Według danych Polskiego Związku Centrów Danych całkowity pipeline mocy IT w&nbsp;Polsce sięga 500 MW. Sektor centrów danych w&nbsp;Polsce przyczynia się do utrzymania niemal 41 tys. miejsc pracy w&nbsp;przeliczeniu na pełne etaty. Nieco ponad 27 tys. etatów jest związanych&nbsp;z&nbsp;codziennymi operacjami centrów danych. Są to m.in. inżynierowie IT, technicy data center, specjaliści sieciowi, facility managerowie, pracownicy ochrony, zespoły administracyjne, finansowe i&nbsp;sprzedażowe. 4,3 tys. miejsc pracy powstaje w&nbsp;łańcuchach dostaw, które obejmują firmy budowlane, energetyczne, dostawców systemów chłodzenia i&nbsp;instalacji elektrycznych, logistykę oraz&nbsp;usługi profesjonalne. Kolejne 9,5 tys. etatów wynika z&nbsp;wydatków pracowników i&nbsp;ich gospodarstw domowych, które wspierają zatrudnienie m.in. w&nbsp;handlu, usługach lokalnych, mieszkalnictwie czy ochronie zdrowia.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Polska w tyle w wyścigu o suwerenność cyfrową. To może zagrozić bezpieczeństwu państwa]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15215,polska-w-tyle-w-wyscigu-o-suwerennosc-cyfrowa-to-moze-zagrozic-bezpieczenstwu-panstwa</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15215,polska-w-tyle-w-wyscigu-o-suwerennosc-cyfrowa-to-moze-zagrozic-bezpieczenstwu-panstwa</guid>
            <pubDate>Tue, 18 Aug 2026 10:32:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-polska-w-tyle-w-wyscigu-o-suwerennosc-cyfrowa-to-moze-zagrozic-bezpieczenstwu-panstwa-1787042068.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Polska wchodzi w cyfrową zależność od zagranicznych dostawców szybciej, niż buduje własne zabezpieczenia. Raport „Cyfrowa racja stanu” ostrzega, że brak suwerennej infrastruktury i regulacji może zagrozić bezpieczeństwu państwa oraz kosztować budżet dziesiątki miliardów złotych.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Suwerenność cyfrowa to nie&nbsp;tylko kwestia budowania silnego sektora technologicznego, ale głównie bezpieczeństwa państwa. Raport „Cyfrowa racja stanu” Polskiej Sieci Ekonomii przygotowany z&nbsp;inicjatywy Polskiej Chmury – Związku Pracodawców wskazuje, że Polska nie&nbsp;poświęca temu tematowi tyle uwagi, ile potrzeba. Skala zależności od dostawców z&nbsp;krajów trzecich rośnie wraz z&nbsp;cyfryzacją gospodarki i&nbsp;administracji. Deficyt handlowy w&nbsp;obszarze produktów cyfrowych przekroczył w&nbsp;2025 roku 60 mld zł.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;Jesteśmy w&nbsp;tej chwili w&nbsp;punkcie zwrotnym. Naszą suwerenność cyfrową możemy obronić, ale też bardzo łatwo&nbsp;ją&nbsp;stracić. To jest zagrożenie, które Związek Polska Chmura dostrzegł dawno temu. Temat był przez&nbsp;nas wielokrotnie podnoszony na forum publicznym. Teraz jest w&nbsp;końcu omawiany i&nbsp;bardzo intensywnie nad nim pracują m.in. Francja i&nbsp;Niemcy&nbsp;</i>– mówi agencji Newseria Wiesław Wilk, przewodniczący Związku Polska Chmura.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W kwietniu 2026 roku francuska Międzyresortowa Dyrekcja ds. Cyfryzacji ogłosiła rozpoczęcie największej w&nbsp;historii Europy migracji administracji publicznej z&nbsp;systemu operacyjnego Windows na Linux. Celem jest ograniczenie zależności państwa od amerykańskich technologii i&nbsp;wzmocnienie suwerenności cyfrowej. Migracja ma objąć 2,5 mln stanowisk w&nbsp;administracji, z&nbsp;czego 500 tys. do końca 2027 roku.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W 2025 roku duńskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapowiedziało migrację z&nbsp;Microsoft 365 na LibreOffice. W tym samym czasie decyzje o&nbsp;odejściu od ekosystemu Microsoftu ogłosiły Kopenhaga i&nbsp;Aarhus. W debacie publicznej wskazywano m.in. na rosnące ryzyka geopolityczne i&nbsp;kwestie bezpieczeństwa danych w&nbsp;kontekście m.in. kwestii Grenlandii i&nbsp;obaw o&nbsp;potencjalne szpiegostwo.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Podobne inicjatywy widać także na forum Unii Europejskiej. W kwietniu 2026 roku Komisja Europejska rozstrzygnęła przetarg o&nbsp;wartości 180 mln euro na dostawę suwerennej chmury obliczeniowej dla&nbsp;instytucji, organów, urzędów i&nbsp;agencji UE. W przetargu wybrano czterech europejskich dostawców. Został on ogłoszony w&nbsp;ramach działań Komisji mających na celu wzmocnienie suwerenności cyfrowej podmiotów unijnych, a także zachęcenie rynku do oferowania suwerennych rozwiązań cyfrowych.&nbsp;Z danych Synergy Research Group wynika, że amerykańskie firmy kontrolują dziś ok. 70 proc. europejskiej infrastruktury chmurowej, a europejscy dostawcy – ok. 15 proc.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Kwestia suwerenności cyfrowej jest tematem podobnym do bezpieczeństwa cyfrowego, ale nie&nbsp;tożsamym czy zamiennym. Bezpieczeństwo cyfrowe to jest bezpieczeństwo systemów, które można zostawić fachowcom, informatykom, administratorom systemów, żeby ktoś nieuprawniony nie&nbsp;dostał się do danych&nbsp;</i>– wyjaśnia Wiesław Wilk.<i>&nbsp;– Suwerenność cyfrowa to jest temat znacznie szerszy, który dotyczy nawet bezpieczeństwa państwa.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Zgodnie z&nbsp;definicją przedstawioną w&nbsp;raporcie Polskiej Chmury i&nbsp;PSE suwerenność cyfrowa to zdolność państwa i&nbsp;jego instytucji do egzekwowania swoich praw oraz&nbsp;interesów, w&nbsp;tym bezpieczeństwa narodowego, w&nbsp;kontekście infrastruktury cyfrowej przy jednoczesnym zachowaniu konkurencyjnego poziomu produktów i&nbsp;usług.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;Przy tym stopniu ucyfrowienia usług publicznych i&nbsp;naszego zaangażowania w&nbsp;całą infosferę kontrola nad tym, gdzie są dane, kto ma dostęp do systemów, kto może zablokować ich działanie, jest tematem priorytetowym w&nbsp;Unii Europejskiej. W Polsce na razie ten temat nie&nbsp;jest podnoszony z&nbsp;taką atencją, na jaką zasługuje&nbsp;</i>– uważa przewodniczący Związku Polska Chmura.<i>&nbsp;–&nbsp;Państwo nie&nbsp;może ignorować faktu, że oddaje kontrolę nad systemami, a nie&nbsp;ma pewności, kto je kontroluje. Tak w&nbsp;rzeczywistości w&nbsp;tej chwili jest, a my, którzy zależymy od usług państwa, będziemy ofiarami tego, gdy ktoś to wyłączy.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jednym z&nbsp;przykładów przywoływanych w&nbsp;raporcie Polskiej Chmury dotyczy działania Międzynarodowego Trybunału Karnego w&nbsp;Hadze. W maju 2025 roku, po tym, gdy administracja Donalda Trumpa objęła sankcjami głównego prokuratora MTK Karima Khana, utracił on dostęp do swojej służbowej poczty elektronicznej hostowanej przez&nbsp;Microsoft. Trybunał zdecydował się ostatecznie na przejście z&nbsp;amerykańskiego systemu na alternatywny zestaw usług opartych na wolnym lub otwartym oprogramowaniu.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Mamy też głośno omawianą sprawę z&nbsp;Holandii udostępnienia danych urzędników odpowiedzialnych za kontrolę danych organom, które o&nbsp;nie wystąpiły. Nie nastąpiło żadne przestępstwo, przynajmniej w&nbsp;myśl tamtejszej jurysdykcji, ale dla&nbsp;urzędników państwa holenderskiego budzi to pytanie, czy oni mogą w&nbsp;tej sytuacji czuć się chronieni przez&nbsp;suwerenne państwo. Nie do końca&nbsp;–</i>&nbsp;uważa Wiesław Wilk.&nbsp;<i>–&nbsp;Apelujemy o&nbsp;to, żeby takie przykłady uświadomiły naszym decydentom odpowiedzialność, którą na siebie biorą.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jak podkreślają autorzy raportu, przekazywanie kluczowych usług cyfrowych podmiotom funkcjonującym poza&nbsp;polską i&nbsp;europejską jurysdykcją wiąże się z&nbsp;szeregiem zagrożeń dla&nbsp;bezpieczeństwa państwa. Zagrożenie wynika z&nbsp;możliwości sprawowania kontroli nad danymi i&nbsp;usługami przez&nbsp;podmiot podlegający jurysdykcji państwa trzeciego, niezależnie od fizycznej lokalizacji infrastruktury. Według ekspertów Polska nie&nbsp;posiada wystarczających regulacji, które gwarantowałyby bezpieczeństwo kluczowej infrastruktury cyfrowej państwa. Zwracają uwagę m.in. na brak ustawy chmurowej, niewiążący charakter obowiązujących wytycznych czy też luki w&nbsp;systemie certyfikacji.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– To już nawet nie&nbsp;jest kwestia technologii, tylko przepisów, które egzekwują władze. Zresztą utrata integralności to jest dostęp osób, których nie&nbsp;upoważniliśmy do danych. Już sam fakt, że ktoś, kto nie&nbsp;miał naszego upoważnienia, miał dostęp do danych, jest traktowany jako utrata ich integralności. Nawet jeśli dane nie&nbsp;zostały zmienione –</i>&nbsp;wyjaśnia przewodniczący Związku Polska Chmura. –<i>&nbsp;To jest właśnie ta cienka granica, gdzie cały ten stos technologiczny musi być kontrolowany, ponieważ nad tym elementem ministerstwo nie&nbsp;ma nadzoru. Dostawca na pewno może z&nbsp;tych danych skorzystać. Nie&nbsp;twierdzę, że ma złe intencje, natomiast przezorne podejście polega na tym, że zapobiegamy nieuprawnionemu dostępowi.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Według specjalnego badania Eurobarometr z&nbsp;2026 roku 82 proc. obywateli Unii Europejskiej uważa, że Unia powinna zmniejszyć swoją zależność od technologii z&nbsp;państw trzecich. Jeszcze więcej wskazuje, że UE powinna priorytetowo traktować inwestycje w&nbsp;usługi cyfrowe, które są opracowywane i&nbsp;kontrolowane w&nbsp;Europie. Blisko sześciu na 10 Europejczyków podkreśla, że byłoby skłonnych przejść na dostawcę usług cyfrowych z&nbsp;siedzibą w&nbsp;UE, nawet jeśli oznaczałoby to nieco wyższe koszty.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W opinii ekspertów Związku Polska Chmura i&nbsp;PSE Polska potrzebuje ambitnej polityki suwerenności cyfrowej jako koła zamachowego nowego modelu rozwoju gospodarczego, budującego local content, czyli krajowe kompetencje, miejsca pracy i&nbsp;przewagi konkurencyjne w&nbsp;gospodarce cyfrowej. Wśród proponowanych rozwiązań jest wprowadzenie testu suwerenności jako standardu w&nbsp;zamówieniach publicznych. Test powinien obejmować takie kryteria jak: ocena operacyjna wpływu infrastruktury na funkcje państwa, interoperacyjność, podległość jurysdykcyjna, wpływ na ekonomię i&nbsp;demokrację czy warunki środowiskowe. Wśród rekomendacji znajduje się m.in. edukacja cyfrowa dzieci i&nbsp;dorosłych. Według raportu państwo musi przeznaczyć środki na systemowe szkolenia pracowników administracji publicznej zarówno przed wdrożeniem nowych rozwiązań, jak i&nbsp;w trakcie procesu migracji.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Suwerenność cyfrowa nie&nbsp;jest tematem wewnętrznym działu informatyki w&nbsp;instytucji. Jest zagadnieniem, którym powinno się zająć w&nbsp;pierwszej kolejności jej kierownictwo. Ono ponosi odpowiedzialność za wszystkie uchybienia. Ustawa o&nbsp;krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, która weszła w&nbsp;życie parę miesięcy temu, wyraźnie to wskazuje, ale tej świadomości na razie nie&nbsp;ma&nbsp;–</i>&nbsp;uważa Wiesław Wilk.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Zamówienia publiczne i&nbsp;ustawa o&nbsp;krajowym systemie certyfikacji cyberbezpieczeństwa powinny być głównymi narzędziami budowania bezpieczeństwa, tworząc realne zachęty do wyboru suwerennych rozwiązań i&nbsp;eliminując z&nbsp;postepowań dostawców, którzy nie&nbsp;spełniają kryteriów jurysdykcyjnych.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Zdaniem autorów raportu, jeśli Polska nie&nbsp;podejmie działań na rzecz zwiększania suwerenności cyfrowej, a tym samym budowania odporności i&nbsp;sprawczości państwa, może to doprowadzić do pogłębiania katastrofalnej w&nbsp;skutkach zależności technologicznej od globalnych dostawców, a tym samym zwiększenia zagrożeń dla&nbsp;bezpieczeństwa państwa. Koszty ekonomiczne tej zależności także będą rosły. W publikacji wskazano, że w&nbsp;2025 roku deficyt handlowy Polski w&nbsp;obszarze produktów cyfrowych przekroczył 60 mld zł. Eksperci szacują, że do 2030 roku wydatki na import produktów cyfrowych mogą przewyższyć łączne koszty importu wszystkich surowców energetycznych.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– To jest poważna kwota, która wypływa z&nbsp;budżetu Polski i&nbsp;w ogromnej większości nie&nbsp;trafia na polski rynek. Wymieniamy atomy za bity, czyli sprzedajemy konkretne produkty, które ktoś musiał wytworzyć, zużyć energię, materiały, surowce, zostawić ślad w&nbsp;środowisku, za bity, czyli za rzeczy niematerialne&nbsp;–</i>&nbsp;podkreśla przewodniczący Związku Polska Chmura.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W 2024 roku łączne roczne nakłady na wytworzenie i&nbsp;utrzymanie systemów teleinformatycznych w&nbsp;administracji publicznej przekroczyły 7 mld zł. Ministerstwo Cyfryzacji nie&nbsp;podało jednak danych na temat tego, czy i&nbsp;jaką część stanowi zakup usług chmurowych i&nbsp;licencji na oprogramowanie.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Mając takie systemy, nie&nbsp;jesteśmy w&nbsp;stanie powiedzieć, ile wydaliśmy na licencje podstawowe, utrzymywanie systemów oraz&nbsp;infrastruktury, zakup, serwisowanie. To są informacje, które jako podatnicy powinniśmy znać. W tej chwili cierpimy z&nbsp;powodu pewnej resortowości. Każdy resort te dane ma w&nbsp;swoim bilansie. My za to płacimy i&nbsp;wiemy na pewno, że te pieniądze opuszczają nasz kraj, ale&nbsp;nie wiemy&nbsp;już,&nbsp;jaka to jest skala i&nbsp;dynamika zmian przepływów. Nikt tego nie&nbsp;mierzy i&nbsp;jest to trochę przerażająca perspektywa –</i>&nbsp;zaznacza Wiesław Wilk.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[NASK podczas Olsztyn Green Festival uczył bezpiecznego korzystania z technologii]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15203,nask-podczas-olsztyn-green-festival-uczyl-bezpiecznego-korzystania-z-technologii</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15203,nask-podczas-olsztyn-green-festival-uczyl-bezpiecznego-korzystania-z-technologii</guid>
            <pubDate>Mon, 17 Aug 2026 20:28:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-nask-podczas-olsztyn-green-festival-uczyl-bezpiecznego-korzystania-z-technologii-1786991419.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Podczas Olsztyn Green Festival NASK prowadził trzydniową strefę edukacyjną, w której uczył dzieci i dorosłych bezpiecznego korzystania z technologii. Eksperci rozmawiali o cyberbezpieczeństwie, AI, dezinformacji i prywatności, a także prezentowali EZD RP i zasady cyfrowej higieny.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#212121;"><strong>Eksperci NASK podczas festiwalu muzycznego przeprowadzili wiele rozmów o cyberbezpieczeństwie, sztucznej inteligencji, oszustwach w sieci, prywatności i bezpieczeństwie w internecie. „Obecność na festiwalach to świetna okazja, żeby przekazać młodszym i starszym wiedzę z zakresu cyberbezpieczeństwa” - mówiła Klaudia Dobińska, ekspertka CERT Polska w NASK.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Olsztyn Green Festival odbywał się od 14 do 16 sierpnia na plaży nad jeziorem Ukiel. W słońcu i przy dźwiękach najlepszej polskiej muzyki publiczność bawiła się już po raz 12. Według organizatorów w zeszłorocznej edycji wzięło udział 45 tys. osób, w tegorocznej prawdopodobnie było jeszcze więcej uczestników.</span></p><p><span style="color:#212121;">Paradzie polskich gwiazd na olsztyńskim festiwalu towarzyszyły rozmowy z artystami, aktywistami i naukowcami o ratowaniu planety, warsztaty ekologiczne. NASK miał swoją strefę edukacyjną poświęconą m.in.: cyberbezpieczeństwu, sztucznej inteligencji, oszustwom w sieci, prywatności i bezpiecznemu korzystaniu z nowych technologii.</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>„Obecność na festiwalach to świetna okazja, żeby porozmawiać z ludźmi, żeby przekazać im wiedzę i poznać ich potrzeby, dowiedzieć się, jakich informacji szukają. Opowiadamy o: cyberbezpieczeństwie, o higienie cyfrowej, o systemie elektronicznego zarządzania dokumentacją, o dezinformacji, a także o tym, jak chronić się w sieci i jak nie dać się cyberprzestępcom. Przygotowaliśmy bardzo dużo aktywności. Mamy gry i zabawy dla dzieci, ale też bardzo dużo ciekawych zajęć dla dorosłych” - wyliczała Klaudia Dobińska, ekspertka CERT Polska w NASK.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Eksperci NASK byli obecni nad jeziorem Ukiel przez trzy dni festiwalu. Prowadzili wykłady, w tym m.in.: „Bezpieczny internet zaczyna się od Ciebie. Najważniejsze wskazówki od CERT Polska”, „Roboty tańczą, Partia czuwa, a ludziom żyje się dostatniej - czyli jak nie wpaść w &gt;&gt;paszczę smoka&lt;&lt; chińskiej propagandy”, „Jak zadbać o prywatność dzieci w internecie?”.</span></p><p><span style="color:#212121;">W strefie CERT Polska organizowane były konkursy dla dzieci i dorosłych, np. „Kto pierwszy, ten cyberbezpieczniejszy” - pojedynek na wiedzę i refleks. Phishing, ransomware, MFA i inne pojęcia ze świata cyberbezpieczeństwa trzeba było rozpoznać po krótkiej definicji - zanim zrobi to przeciwnik. Z kolei „Cyber Tabu - jak wyjaśnić phishing bez słów &gt;&gt;oszustwo&lt;&lt;, &gt;&gt;wiadomość&lt;&lt; i &gt;&gt;link&lt;&lt;?” - to gra sprawdzająca wiedzę, szybkość skojarzeń i kreatywność.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#212121;">W Strefie Cyberprofilaktyki można było sprawdzić swoją wiedzę w grach „AI czy rzeczywistość? - trzy poziomy trudności i próba rozpoznania, które obrazy stworzył człowiek, a które wygenerowała sztuczna inteligencja” czy „Jaką cyberkicią jesteś?” - retro-psychotest o hasłach, prywatności, czasie przed ekranem i codziennych zachowaniach w sieci. Wynik prowadził do jednego z kocich profili i dopasowanych wskazówek.</span></p><p><span style="color:#212121;">Prowadzone też były konsultacje z ekspertami CERT Polska. Rodzicom był dedykowany punkt konsultacyjny poświęcony bezpieczeństwu dzieci i młodzieży w sieci oraz konkurs o sharentingu - okazja, żeby sprawdzić swoją wiedzę o publikowaniu wizerunku dzieci w sieci i bezpiecznym dzieleniu się rodzinnymi treściami online.</span></p><p><span style="color:#212121;">Z kolei w strefie interaktywnej i technologicznej dla dzieci toczyła się Minecraft Education: Cybertown - „Złap hakera” - gra edukacyjna, w której można poznać zasady tworzenia bezpiecznych haseł, nauczyć się rozpoznawać podejrzane linki i spróbować podstaw kodowania. Można było zagrać także w „Password Race” - wyścigi robotów - im lepsze hasło, tym większe szanse na rozpędzenie swojego robota. Najmłodsi mogli też budować i programować roboty z klocków.</span></p><p><span style="color:#212121;">Olsztyn Green Festiwal to nie tylko zabawa. To też konkretne informacje w Strefie EZD RP. EZD RP to bezpłatny system do elektronicznego zarządzania dokumentacją, którego możliwości, budowa i oferowane funkcje realizują rzeczywiste potrzeby polskiej administracji publicznej.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>„EZD RP pozwala na zminimalizowanie, a docelowo zredukowanie papierowego dokumentu w urzędach. NASK we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji w ramach projektu KPO wdrożył system w ponad trzech tysiącach podmiotów publicznych. Natomiast Ministerstwo Cyfryzacji we współpracy z Centralnym Ośrodkiem Informatyki udostępniło nową infrastrukturę chmurową dla ponad 300 tysięcy nowych użytkowników” - informowała Magdalena Sawicka, dyrektor Pionu Wdrożeń i Utrzymania EZD w NASK. „Zarządzamy informacją szybciej, co zauważają obywatele” - dodała.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Podczas festiwalu przeprowadzano interaktywne quizy o EZD RP, cyfryzacji administracji, KPO, e-Doręczeniach i elektronicznym obiegu dokumentów. Miało miejsce przeciąganie liny, które w formie zabawy rozstrzygnęło spór pomiędzy zwolennikami tradycyjnych teczek i cyfrowego obiegu dokumentów.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#212121;">Odbyło się również spotkanie z ekspertką NASK - „Cyfrowa transformacja polskiej administracji. Wyzwania i szanse podczas wdrażania EZD RP", a także quiz z wiedzy o cyberbezpieczeństwie i NASK.</span></p><p><span style="color:#212121;">NASK wypracował trzy proste zalecenia, rekomendacje, które pozwolą internautom uniknąć zmanipulowania przez różne fałszywe lub nie do końca wiarygodne informacje.&nbsp;</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>„Po pierwsze zalecamy krytyczne myślenie, weryfikację treści i to dotyczy zarówno dezinformacji, jak i propagandy. Drugie to weryfikacja źródła, czyli sprawdzamy, skąd dana informacja pochodzi, a trzy to też patrzenie na szerszy kontekst. Jeśli chodzi tu na przykład o przekazy z takich krajów, jak Rosja i Chiny, na sytuację geopolityczną” - podsumowała Patrycja Krzyśpiak, ekspertka Ośrodka Analizy Dezinformacji w NASK.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Źródło informacji: PAP MediaRoom</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Cyfryzacja zmienia polskie rolnictwo. Coraz większą rolę odgrywają AI i cyfrowe usługi dla rolników]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15190,cyfryzacja-zmienia-polskie-rolnictwo-coraz-wieksza-role-odgrywaja-ai-i-cyfrowe-uslugi-dla-rolnikow</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15190,cyfryzacja-zmienia-polskie-rolnictwo-coraz-wieksza-role-odgrywaja-ai-i-cyfrowe-uslugi-dla-rolnikow</guid>
            <pubDate>Sat, 15 Aug 2026 12:55:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-cyfryzacja-zmienia-polskie-rolnictwo-coraz-wieksza-role-odgrywaja-ai-i-cyfrowe-uslugi-dla-rolnikow-1786791478.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Cyfryzacja coraz mocniej zmienia polskie rolnictwo: AI, satelity i aplikacje usprawniają uprawy, hodowlę oraz obsługę dopłat. Eksperci wskazują, że kolejnym krokiem będzie rolnictwo 5.0, lepiej przygotowane na klimat i kryzysy produkcyjne.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Cyfrowe technologie coraz wyraźniej zmieniają sposób funkcjonowania rolnictwa – od prowadzenia upraw i&nbsp;hodowli po obsługę dopłat oraz&nbsp;kontakt rolników z&nbsp;administracją. W tegorocznej kampanii o&nbsp;płatności bezpośrednie złożono ponad 1,16 mln wniosków, których weryfikację wspiera monitoring satelitarny. Zdaniem ekspertów kolejnym etapem rozwoju będzie rolnictwo 5.0, oparte na jeszcze szerszym wykorzystaniu nowoczesnych technologii, które mają zwiększyć odporność produkcji na zmiany klimatu i&nbsp;wzmocnić bezpieczeństwo żywnościowe.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Technologie to dzisiaj praktycznie podstawa. Gospodarstwa towarowe korzystają w&nbsp;szerokim stopniu z&nbsp;nowoczesnych technologii. To nie&nbsp;tylko GPS i&nbsp;obsługa upraw, bo technologia też jest w&nbsp;oborach czy&nbsp;chlewniach. Mówimy o&nbsp;rolnictwie 4.0, które w&nbsp;gospodarstwach typowo rynkowych, które konkurują z&nbsp;gospodarstwami unijnymi, wdrażają najnowocześniejsze technologie i&nbsp;doskonale sobie z&nbsp;tym radzą. Polskie gospodarstwa są liderem w&nbsp;tym zakresie</i>&nbsp;– podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Wojciech Pomajda, wiceprezes Agro Aplikacji.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Cyfrowe technologie coraz mocniej wchodzą do codziennej pracy gospodarstw. Nowe badanie przeprowadzone dla&nbsp;Komisji Europejskiej pokazuje, że dwie trzecie europejskich rolników korzysta na co dzień z&nbsp;narzędzi cyfrowych, takich jak czujniki IoT, systemy naprowadzania maszyn, telematyka, drony czy platformy do zarządzania gospodarstwem. Ponad czterech na pięciu respondentów uznało dostęp do łączności za kluczowy dla&nbsp;funkcjonowania gospodarstwa, choć jednocześnie ponad jedna trzecia oceniła zasięg sieci na terenach wiejskich jako słaby lub bardzo słaby.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">OECD wskazuje, że sztuczna inteligencja ma pomagać łagodzić skutki niedoboru pracowników, przejmując część powtarzalnych zadań, a dzięki analizie danych wspierać decyzje podejmowane na każdym etapie produkcji. Rozwiązania oparte na AI mogą zwiększać plony, ograniczać zużycie środków produkcji oraz&nbsp;umożliwiać precyzyjniejsze stosowanie nawozów i&nbsp;środków ochrony roślin, zmniejszając jednocześnie wpływ rolnictwa na środowisko. Przykłady takich rozwiązań OECD opisuje w&nbsp;opublikowanym w&nbsp;lutym 2026 roku raporcie „Progress in Implementing the European Union Coordinated Plan on Artificial Intelligence (Volume 2)”. Wśród nich znalazły się projekt STELLA wykorzystujący modele AI do wczesnego wykrywania chorób i&nbsp;szkodników w&nbsp;uprawach, system MagicTrap automatycznie rozpoznający i&nbsp;zliczający szkodniki na podstawie obrazów z&nbsp;inteligentnych pułapek oraz&nbsp;opracowany w&nbsp;Polsce system Cropler. Łączy on kamery, czujniki i&nbsp;algorytmy AI do monitorowania rozwoju roślin oraz&nbsp;wspierania decyzji agronomicznych.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Również weryfikacja wszystkich płatności prowadzona przez&nbsp;Agencję Restrukturyzacji i&nbsp;Modernizacji Rolnictwa opiera się na najnowocześniejszych technologiach. Ułatwia to pracę zarówno po stronie urzędników, jak i&nbsp;rolników, wymaga mniejszego zaangażowania, aby przejść weryfikację&nbsp;</i>– ocenia Wojciech Pomajda.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W kampanii dopłat bezpośrednich za 2026 rok rolnicy złożyli ponad 1,16 mln wniosków. ARiMR wykorzystuje do ich weryfikacji monitoring satelitarny w&nbsp;ramach Systemu Monitorowania Obszaru (AMS), który pozwala potwierdzać prowadzenie działalności rolniczej oraz&nbsp;wykrywać potencjalne niezgodności w&nbsp;deklaracjach bez konieczności przeprowadzania części kontroli w&nbsp;terenie. W przypadku wykrycia rozbieżności rolnik otrzymuje informację o&nbsp;możliwych błędach, dzięki czemu może wyjaśnić sytuację lub skorygować deklarację jeszcze przed zakończeniem procesu weryfikacji.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;Agro Aplikacje uruchomiło 1 lipca nowe narzędzie dla&nbsp;rolników, czyli Portal Rolnika. Będzie pełnił takie funkcje dla&nbsp;rolników jak mObywatel dla&nbsp;całego społeczeństwa. To taka bramka, przez&nbsp;którą rolnicy będą mogli się logować i&nbsp;korzystać z&nbsp;doradztwa, załatwiać sprawy urzędowe, składać wnioski o&nbsp;różne instrumenty pomocowe, którym dysponuje zarówno ARiMR, jak i&nbsp;KOWR oraz&nbsp;inne instytucje pod nadzorem ministra rolnictwa&nbsp;</i>– wskazuje wiceprezes Agro Aplikacji.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Portal Rolnika 2.0 w&nbsp;przyszłości ma być uzupełniany o&nbsp;nowe funkcjonalności analityczne i&nbsp;integrowany z&nbsp;narzędziami wspierającymi rolnictwo precyzyjne. To jeden z&nbsp;elementów programu cyfryzacji usług ARiMR realizowanego przez&nbsp;Agro Aplikacje. Spółka rozwija także Platformę Usług Elektronicznych (PUE), projekt LIDER&nbsp;zapewniający cyfrową obsługę wniosków o&nbsp;wsparcie od ich złożenia do wypłaty środków, Zintegrowany System Kontroli (ZSK) oraz&nbsp;aplikację Mobilny Inspektor Terenowy wykorzystywaną podczas kontroli w&nbsp;gospodarstwach. Docelowo cały proces – od złożenia wniosku przez&nbsp;beneficjenta do wypłaty środków – ma się odbywać w&nbsp;pełni elektronicznie.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Kiedy rozmawiamy o&nbsp;perspektywie wspólnej polityki rolnej na lata 2028–2034, to mówimy już nawet o&nbsp;rolnictwie 5.0. To kolejny postęp, który na pewno będzie miał wpływ zarówno na jakość, jak i&nbsp;stan produkcji&nbsp;–</i>&nbsp;mówi Wojciech Pomajda. –<i>&nbsp;Innowacje charakteryzują się tym, że cały czas szukamy nowych rozwiązań i&nbsp;technologii. Dziś powinny być one w&nbsp;większym stopniu ukierunkowane na rozwój hodowli roślin, które będą lepiej odpowiadały na wyzwania związane ze zmianami klimatu. Od wielu miesięcy, a nawet lat obserwuję dyskusję na forum Unii Europejskiej o&nbsp;nowych technikach genomowych.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W czerwcu 2026 roku Parlament Europejski i&nbsp;Rada przyjęły przepisy dotyczące nowych technik genomowych (NGT), które mają ułatwić hodowlę roślin odporniejszych na suszę, choroby i&nbsp;szkodniki oraz&nbsp;wymagających mniejszego zużycia środków ochrony roślin. Dla części roślin uzyskanych z&nbsp;wykorzystaniem NGT przewidziano uproszczone zasady dopuszczania do obrotu. Będą one stosowane od 17 lipca 2028 roku.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;To jest kierunek, który pozwoli na uodpornienie naszej produkcji na zmienne warunki klimatyczne, na duże wahania klimatu, ale także da uodpornienie na szkodniki i&nbsp;pasożyty.&nbsp;W obecnym stanie wiedzy wiele stosowanych dziś metod ochrony nie&nbsp;jest już tak skutecznych jak jeszcze kilkanaście lat temu&nbsp;</i>– podkreśla wiceprezes Agro Aplikacji.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Polski model AI wspiera pracę z europejskimi językami. Konkuruje z podobnymi rozwiązaniami z USA i Chin]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15177,polski-model-ai-wspiera-prace-z-europejskimi-jezykami-konkuruje-z-podobnymi-rozwiazaniami-z-usa-i-chin</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15177,polski-model-ai-wspiera-prace-z-europejskimi-jezykami-konkuruje-z-podobnymi-rozwiazaniami-z-usa-i-chin</guid>
            <pubDate>Fri, 14 Aug 2026 10:32:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-polski-model-ai-wspiera-prace-z-europejskimi-jezykami-konkuruje-z-podobnymi-rozwiazaniami-z-usa-i-c-1786696590.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Polski model EuroDense, opracowany przez OPI-PIB, ma wzmocnić europejską AI w dziewięciu językach, także po polsku. Open source’owe rozwiązanie wspiera wyszukiwanie informacji i systemy RAG, konkurując z modelami z USA i Chin.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Modele sztucznej inteligencji są nadal znacznie lepiej dostosowane do języka angielskiego niż do wielu języków europejskich.&nbsp;EuroDense, czyli model opracowany przez&nbsp;OPI-PIB, który specjalizuje się w&nbsp;wyszukiwaniu informacji, ma pomóc zmniejszyć tę lukę. Obsługuje dziewięć europejskich języków, a w&nbsp;siedmiu z&nbsp;nich osiąga lepsze wyniki niż inne modele wielojęzyczne porównywalnej wielkości. Rozwiązanie powstało w&nbsp;ramach europejskiego projektu LLMs4EU i&nbsp;ma wspierać wdrażanie lokalnych narzędzi AI m.in. w&nbsp;administracji, energetyce czy telekomunikacji.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Modele językowe sztucznej inteligencji są przede wszystkim anglocentryczne, czyli rozwijają je państwa anglosaskie, które skupiają się na najlepszym działaniu w&nbsp;domenie języka angielskiego, natomiast w&nbsp;innych językach są mniej skuteczne, na przykład francuskim, niemieckim czy hiszpańskim. Naszym celem przy budowaniu EuroDense było wypełnienie tej luki, aby powstał model, który w&nbsp;zakresie języków kontynentalnych miał jakość modeli anglocentrycznych&nbsp;</i>– podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr inż. Marek Kozłowski, kierownik AI Lab OPI-PIB.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">AI Lab działający w&nbsp;Ośrodku Przetwarzania Informacji (OPI) opracował i&nbsp;udostępnił model EuroDense, przeznaczony do wyszukiwania informacji w&nbsp;dziewięciu językach. To pierwsze wielojęzyczne rozwiązanie tego typu stworzone przez&nbsp;zespół badawczy OPI. Model został zaprojektowany z&nbsp;myślą o&nbsp;wyszukiwarkach, systemach RAG (Retrieval Augmented Generation), chatbotach oraz&nbsp;asystentach AI, które wymagają skutecznego przeszukiwania dużych zbiorów dokumentów.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Model EuroDense obsługuje dziewięć języków: niemiecki, francuski, hiszpański, portugalski, włoski, holenderski, rosyjski, angielski i&nbsp;polski. We wszystkich językach, poza&nbsp;portugalskim i&nbsp;angielskim, przebija wszystkie inne modele porównywalnej wielkości, które były do tej pory znane, inne modele multijęzyczne amerykańskie czy chińskie&nbsp;</i>– podkreśla dr inż. Marek Kozłowski.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">EuroDense jest modelem typu dense retriever, czyli narzędziem, które wyszukuje informacje na podstawie znaczenia treści, a nie&nbsp;tylko dopasowania słów kluczowych. Liczy 435 mln parametrów, a do jego treningu wykorzystano wielojęzyczny korpus obejmujący ok. 200 mln tekstów.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;EuroDense powstał w&nbsp;ramach projektu LLMs4EU, inicjatywy Unii Europejskiej, której celem jest stworzenie koalicji na rzecz rozwoju technologii językowych w&nbsp;UE. Projekt jest współfinansowany przez&nbsp;Unię oraz&nbsp;Ministerstwo Cyfryzacji. Jego celem jest walka z&nbsp;luką kompetencyjną i&nbsp;tworzenie rozwiązań LLM-owych na rzecz UE</i>&nbsp;– tłumaczy kierownik AI Lab OPI-PIB.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">LLMs4EU jest częścią szerszych działań Unii na rzecz rozwoju własnych modeli językowych. Jedną z&nbsp;barier jest niedobór danych w&nbsp;językach europejskich potrzebnych do trenowania LLM-ów.&nbsp;UE rozwija w&nbsp;tym obszarze m.in. Alliance for Language Technologies (ALT-EDIC) oraz&nbsp;European Language Data Space (LDS).&nbsp;Ten ostatni ma zwiększyć dostępność wielojęzycznych danych oraz&nbsp;ułatwić ich gromadzenie, wymianę i&nbsp;ponowne wykorzystanie na potrzeby rozwoju europejskich modeli AI.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Obecnie wdrażanie LLM-ów to nie&nbsp;jest tylko postawienie LLM-a, jak ChatGPT, ale budowanie wokół niego wielu usług. Teraz najpopularniejsze są wdrożenia typu RAG, gdzie mamy wyszukiwarkę na naszej lokalnej bazie i&nbsp;dopiero te informacje przepływają do LLM-a, który na ich podstawie podejmuje decyzje lub generuje odpowiedź w&nbsp;języku naturalnym. Dlatego nie&nbsp;tylko stworzenie samego LLM-a, ale też budowa wokół niego narzędzi, które będą go wspierały, gwarantuje nam skuteczne wdrożenie w&nbsp;Unii Europejskiej czy w&nbsp;krajach członkowskich różnych rozwiązań&nbsp;–</i>&nbsp;przekonuje dr inż. Marek Kozłowski.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Retrieval Augmented Generation (RAG) pozwala połączyć duży model językowy z&nbsp;zewnętrznymi źródłami wiedzy, np. dokumentami i&nbsp;bazami danych organizacji. Dzięki temu odpowiedzi mogą się opierać&nbsp;na aktualnych i&nbsp;zweryfikowanych informacjach, których model nie&nbsp;miał w&nbsp;swoich danych treningowych. Jak wskazuje Komisja Europejska, takie rozwiązanie może zwiększać dokładność odpowiedzi, ograniczać generowanie treści niepopartych źródłami i&nbsp;umożliwiać wskazywanie źródeł bez konieczności ponownego trenowania modelu.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;EuroDense jest narzędziowym modelem, który wspiera inne LLM-y, żeby jak najlepiej działały i&nbsp;mogły być wdrażane w&nbsp;krajach Unii Europejskiej w&nbsp;różnych zastosowaniach: w&nbsp;energetyce, telekomunikacji, sektorze publicznym czy ochronie zdrowia, czyli tam, gdzie&nbsp;są&nbsp;potrzebne modele AI, które muszą przeszukiwać warstwę danych. Stąd wysokie kompetencje EuroDense w&nbsp;wyszukiwaniu informacji w&nbsp;siedmiu językach gwarantują, że będziemy jak najlepiej wyszukiwali informacje w&nbsp;lokalnych zbiorach danych i&nbsp;zwracali je do LLM-ów, które będą je dalej przetwarzały na potrzeby różnych zastosowań&nbsp;</i>– wyjaśnia ekspert.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">EuroDense został udostępniony bezpłatnie jako rozwiązanie open source na platformie Hugging Face. Dzięki temu może być wykorzystywany przez&nbsp;instytucje naukowe, administrację publiczną i&nbsp;przedsiębiorstwa do budowy m.in. wielojęzycznych systemów wyszukiwania informacji, baz wiedzy i&nbsp;aplikacji stosujących AI. Model wykorzystuje doświadczenia zdobyte przez&nbsp;zespół OPI-PIB przy tworzeniu rodziny PolDense, przeznaczonej do wyszukiwania informacji w&nbsp;języku polskim, i&nbsp;rozszerza je na środowisko wielojęzyczne.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;Planujemy rozwijać model o&nbsp;kolejne języki. Potrzeby w&nbsp;zakresie rozwoju tych technologii językowych są olbrzymie. Staraliśmy się adresować ten model pod kątem tych języków, które są najczęściej używane w&nbsp;kontynentalnej Europie&nbsp;–</i>&nbsp;wskazuje kierownik AI Lab OPI-PIB.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Rozwój własnych modeli językowych jest częścią szerszych działań Europy na rzecz zmniejszenia dystansu do światowych liderów AI. Według Stanford AI Index 2026 w&nbsp;2025 roku prywatne inwestycje w&nbsp;generatywną AI w&nbsp;Stanach Zjednoczonych sięgnęły 285,9 mld dol., wobec 20,9 mld dol. w&nbsp;Europie. Z danych za 2024 rok wynika, że amerykańskie instytucje stworzyły 40 znaczących modeli AI, podczas gdy europejskie łącznie trzy.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Unia Europejska rozbudowuje własną infrastrukturę obliczeniową – pod koniec lipca Komisja Europejska rozpoczęła nabór ofert na utworzenie do siedmiu gigafabryk AI. Na ich rozwój przewidziano do 10 mld euro środków unijnych i&nbsp;krajowych, które mają uruchomić co najmniej 20 mld euro inwestycji prywatnych. Skala amerykańskich przedsięwzięć infrastrukturalnych jest jednak znacznie większa – sam projekt Stargate zakłada inwestycje do 500 mld dol. w&nbsp;infrastrukturę AI w&nbsp;USA w&nbsp;ciągu czterech lat.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Zdolność Unii Europejskiej do zbudowania konkurencji dla&nbsp;amerykańskich czy chińskich koncernów technologicznych zależy tylko od niej. Żeby zbudować konkurencję dla&nbsp;big techów, trzeba zbudować swojego big techa w&nbsp;Unii, czyli trzeba mieć EU techa, który będzie w&nbsp;stanie dostarczyć usługi porównywalne z&nbsp;Gmailem, Google Docs, czyli wszystkimi chmurowymi aplikacjami, jakich używamy regularnie. Żeby to się udało, Unia Europejska musi zbudować jeden duży podmiot, który będzie dostarczał usługi dla&nbsp;całej UE. Według mnie kwestie polityczne i&nbsp;interesy polityczne różnych członków Unii nie&nbsp;pozwolą na zbudowanie takiego podmiotu&nbsp;</i>– ocenia dr inż. Marek Kozłowski.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Chłodzenie pompą ciepła – co warto wiedzieć przed wyborem takiego rozwiązania?]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15170,chlodzenie-pompa-ciepla-co-warto-wiedziec-przed-wyborem-takiego-rozwiazania</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15170,chlodzenie-pompa-ciepla-co-warto-wiedziec-przed-wyborem-takiego-rozwiazania</guid>
            <pubDate>Thu, 13 Aug 2026 21:24:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-chlodzenie-pompa-ciepla-co-warto-wiedziec-przed-wyborem-takiego-rozwiazania-1786649284.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Chłodzenie pompą ciepła może skutecznie poprawić komfort w domu, ale tylko wtedy, gdy urządzenie i cała instalacja są do tego przygotowane. O efekcie decydują m.in. rodzaj odbiorników, wilgotność powietrza, izolacja i automatyka sterująca.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>Pompy ciepła od lat pełnią funkcję efektywnego źródła ogrzewania budynków. Coraz częściej wykorzystuje się je również do chłodzenia pomieszczeń, poprawiając komfort użytkowania domu w cieplejszych miesiącach. Nie działają jednak tak samo jak klasyczna klimatyzacja i wymagają odpowiednio zaprojektowanej instalacji. Od czego zależy skuteczność chłodzenia pompą ciepła i o czym warto pamiętać jeszcze przed wyborem urządzenia?</strong></p><p style="text-align:justify;"><strong>Jak działa chłodzenie pompą ciepła?</strong></p><p style="text-align:justify;">Podstawowym zadaniem pompy ciepła jest transportowanie energii cieplnej pomiędzy budynkiem a jego otoczeniem. W trybie ogrzewania urządzenie pobiera energię z powietrza, gruntu lub wody i przekazuje ją do instalacji grzewczej. Podczas chłodzenia proces zostaje odwrócony – pompa odbiera ciepło z wnętrza budynku i przekazuje je na zewnątrz. Schłodzona woda trafia następnie do instalacji odbiorczej przystosowanej do pracy w trybie chłodzenia. W budynkach jednorodzinnych najczęściej jest to instalacja płaszczyznowa – podłogowa, ścienna lub sufitowa, a w niektórych rozwiązaniach także klimakonwektory. Odbiorniki te przejmują nadmiar ciepła z pomieszczeń, dzięki czemu temperatura we wnętrzu stopniowo się obniża. Możliwość chłodzenia nie zależy jednak wyłącznie od samej pompy ciepła. O końcowym efekcie decyduje cały system: urządzenie, instalacja odbiorcza, hydraulika oraz automatyka sterująca.</p><p style="text-align:justify;"><i>„Funkcja chłodzenia coraz częściej jest jednym z kryteriów wyboru pompy ciepła. Trzeba jednak pamiętać, że o końcowym efekcie decyduje cały system – urządzenie, instalacja odbiorcza, układ hydrauliczny i sterowanie. Dlatego możliwość chłodzenia warto uwzględnić już na etapie projektu lub modernizacji instalacji”</i> – mówi Andrzej Dragan, Manager Działu Pomp Ciepła w KERMI.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Czy każda pompa ciepła może chłodzić?</strong></p><p style="text-align:justify;">Nie. Możliwość pracy w trybie chłodzenia zależy od konstrukcji urządzenia oraz zastosowanej automatyki. Przed wyborem pompy warto upewnić się, czy dany model został przystosowany do takiego sposobu pracy. Równie ważna jest instalacja odbiorcza. Samo urządzenie nie zapewni skutecznego chłodzenia, jeśli cały system nie został do tego odpowiednio przygotowany. Dotyczy to między innymi rodzaju odbiorników, izolacji przewodów, sterowania oraz zabezpieczenia przed kondensacją.</p><p style="text-align:justify;">W budownictwie jednorodzinnym funkcję chłodzenia najczęściej realizuje się za pomocą instalacji płaszczyznowych. W przypadku ogrzewania podłogowego efekt chłodzenia ma zwykle charakter wspomagający, ponieważ temperatura powierzchni nie może zostać nadmiernie obniżona. Typowe grzejniki nie są projektowane do pracy w trybie chłodzenia i nie zapewniają oczekiwanego efektu. Wyjątek stanowią urządzenia zaprojektowane specjalnie do pracy zarówno w trybie ogrzewania, jak i chłodzenia, takie jak klimakonwektory.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Czym jest chłodzenie aktywne?</strong></p><p style="text-align:justify;">W powietrznych pompach ciepła najczęściej stosowane jest chłodzenie aktywne. Polega ono na odwróceniu obiegu chłodniczego – sprężarka nadal pracuje, jednak zamiast dostarczać energię do budynku, odbiera z niego ciepło i przekazuje je do otoczenia. Proces ten wymaga energii elektrycznej, podobnie jak podczas ogrzewania budynku. Jeżeli dom wyposażony jest w instalację fotowoltaiczną, część zapotrzebowania na energię może zostać pokryta z bieżącej produkcji, która przypada właśnie na okres największego nasłonecznienia. Warto dodać, że w przypadku niektórych gruntowych pomp ciepła możliwe jest również chłodzenie pasywne, wykorzystujące niską temperaturę gruntu bez konieczności ciągłej pracy sprężarki. W powietrznych pompach ciepła stosuje się natomiast chłodzenie aktywne.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Dlaczego chłodzenie pompą ciepła nie jest klasyczną klimatyzacją?</strong></p><p style="text-align:justify;">Choć oba rozwiązania pozwalają obniżyć temperaturę w pomieszczeniach, działają w zupełnie inny sposób.&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">Klimatyzator chłodzi i osusza powietrze, a efekt jego działania jest odczuwalny stosunkowo szybko. Pompa ciepła współpracująca z instalacją płaszczyznową odbiera natomiast ciepło poprzez podłogę, ściany lub sufit. Proces przebiega wolniej, ale temperatura zmienia się bardziej równomiernie i bez intensywnego nawiewu chłodnego powietrza.</p><p style="text-align:justify;">Nie należy więc oczekiwać identycznego efektu jak w przypadku klasycznej klimatyzacji. Chłodzenie pompą ciepła najlepiej sprawdza się tam, gdzie celem jest utrzymanie stabilnej temperatury i ograniczenie przegrzewania budynku, a nie gwałtowne schłodzenie pomieszczeń o kilka stopni.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Wilgotność i punkt rosy – najważniejsze ograniczenie</strong></p><p style="text-align:justify;">Jednym z najważniejszych czynników wpływających na pracę instalacji jest wilgotność powietrza. Podczas chłodzenia temperatura wody w instalacji jest niższa od temperatury otoczenia. Jeżeli powierzchnia przewodów lub elementów instalacji osiągnie temperaturę niższą od punktu rosy, może dojść do wykraplania się pary wodnej. Dlatego nowoczesne systemy wykorzystują czujniki temperatury i wilgotności oraz odpowiednią automatykę sterującą. Ich zadaniem jest utrzymanie takich parametrów pracy, które zapewniają komfort użytkowania, a jednocześnie eliminują ryzyko kondensacji.</p><p style="text-align:justify;"><i>„W chłodzeniu płaszczyznowym nie chodzi o uzyskanie możliwie najniższej temperatury zasilania. Istotne jest zachowanie równowagi pomiędzy komfortem użytkowników a ochroną instalacji przed kondensacją. Dlatego sterowanie powinno uwzględniać zarówno temperaturę, jak i wilgotność powietrza oraz punkt rosy”</i> – podkreśla Andrzej Dragan.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Jakie znaczenie mają bufor i hydraulika?</strong></p><p style="text-align:justify;">Skuteczność chłodzenia zależy nie tylko od samej pompy ciepła, ale również od sposobu zaprojektowania całej instalacji hydraulicznej.</p><p style="text-align:justify;">W zależności od przyjętej koncepcji instalacja może wykorzystywać zbiornik buforowy lub pracować bez niego. O sposobie wykonania układu decyduje projekt instalacji oraz wymagania producenta urządzenia. Jeżeli w systemie zastosowano bufor, powinien on być przystosowany do pracy zarówno w trybie ogrzewania, jak i chłodzenia oraz odpowiednio zaizolowany. W przypadku modernizacji istniejącej instalacji warto zweryfikować, czy zastosowane rozwiązania hydrauliczne są przygotowane do pracy z wodą o obniżonej temperaturze.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Dlaczego izolacja hydrauliki jest tak ważna?</strong></p><p style="text-align:justify;">Podczas chłodzenia izolacja przewodów pełni znacznie ważniejszą funkcję niż podczas ogrzewania. Jej zadaniem jest nie tylko ograniczenie strat energii, ale przede wszystkim ochrona instalacji przed wykraplaniem się wilgoci. Szczególnie istotna jest izolacja wszystkich elementów, przez które przepływa schłodzona woda – nie tylko przewodów, ale również zaworów, rozdzielaczy oraz pozostałych elementów armatury. Niewłaściwie wykonana izolacja może prowadzić do zawilgocenia pomieszczeń technicznych, korozji elementów instalacji oraz uszkodzenia materiałów wykończeniowych.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Sterowanie decyduje o komforcie</strong></p><p style="text-align:justify;">Nowoczesna automatyka zarządza temperaturą wody, pracą obiegów oraz przełączaniem systemu pomiędzy ogrzewaniem i chłodzeniem. Może również współpracować z czujnikami temperatury, wilgotności oraz punktu rosy. Nowoczesne regulatory automatycznie przełączają pompę pomiędzy trybem ogrzewania i chłodzenia oraz na bieżąco kontrolują parametry pracy całej instalacji. Dzięki temu system reaguje na zmieniające się warunki pogodowe i ogranicza ryzyko zbyt intensywnego schładzania powierzchni.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Komfort zależy od budynku</strong></p><p style="text-align:justify;">Najlepsze efekty chłodzenia osiąga się w dobrze zaizolowanych budynkach o niewielkich zyskach ciepła. Równie ważne są rolety zewnętrzne, żaluzje, wielkość przeszkleń i ich ekspozycja na słońce. Chłodzenie pompą ciepła najlepiej odpowiada potrzebom użytkowników, którzy oczekują równomiernego obniżenia temperatury bez przeciągów i intensywnego nawiewu chłodnego powietrza. Osoby oczekujące bardzo szybkiego schłodzenia pojedynczych pomieszczeń lub intensywnego osuszania powietrza mogą rozważyć uzupełnienie systemu o klasyczną klimatyzację.</p><p style="text-align:justify;">Dlatego możliwość chłodzenia warto uwzględnić już na etapie projektowania lub modernizacji instalacji. Dobrze zaprojektowany system może skutecznie poprawiać komfort nie tylko podczas największych upałów, ale również w cieplejszych okresach późnego lata.&nbsp;</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Zdecydowana większość patentów trafia na półkę, a nie na rynek. Zwłaszcza te z sektora nauki]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15150,zdecydowana-wiekszosc-patentow-trafia-na-polke-a-nie-na-rynek-zwlaszcza-te-z-sektora-nauki</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15150,zdecydowana-wiekszosc-patentow-trafia-na-polke-a-nie-na-rynek-zwlaszcza-te-z-sektora-nauki</guid>
            <pubDate>Wed, 12 Aug 2026 09:10:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-zdecydowana-wiekszosc-patentow-trafia-na-polke-a-nie-na-rynek-zwlaszcza-te-z-sektora-nauki-1786519264.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Tylko co czwarty patent w Polsce trafia na rynek, a w nauce komercjalizacja jest szczególnie słaba. Badanie SGH, GUS i UPRP pokazuje ogromną przepaść między uczelniami a biznesem i wskazuje, że innowacje trzeba mierzyć nie liczbą patentów, lecz ich zyskiem.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#555555;"><strong>Co czwarty przyznany patent jest komercjalizowany, co oznacza, że chronione rozwiązanie jest wykorzystane gospodarczo – wynika z&nbsp;pilotażowego badania SGH, GUS i&nbsp;UPRP. Chociaż pod względem liczby patentów przodują uczelnie i&nbsp;instytuty badawcze, to ich wynalazki rzadziej niż w&nbsp;przypadku patentów przedsiębiorców trafiają na rynek. Największą dysproporcję między światem nauki i&nbsp;biznesem widać jednak w&nbsp;średnich przychodach uzyskiwanych z&nbsp;jednego patentu. Eksperci oceniają, że wskazuje to na kierunek potrzebnych zmian w&nbsp;polityce wspierającej innowacje.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Badanie Szkoły Głównej Handlowej w&nbsp;Warszawie, Głównego Urzędu Statystycznego i&nbsp;Urzędu Patentowego RP objęło 11,5 tys. patentów przypisanych do ponad 2,5 tys. podmiotów i&nbsp;udzielonych w&nbsp;latach 2019–2023 przez&nbsp;UPRP. Z tej puli 2,8 tys. patentów zostało skomercjalizowanych, a łączne przychody z&nbsp;tego tytułu sięgnęły 3,93 mld zł.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Fakt, że tylko co czwarty przyznany patent podlegał komercjalizacji, nie&nbsp;jest najgorszym wynikiem na tle świata, bo również w&nbsp;krajach, które patentują znacznie więcej, duża część patentów ostatecznie nie&nbsp;przynosi przychodów, oczekiwanych zysków&nbsp;</i>– wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr hab. Mariusz-Jan Radło, prof. SGH, kierownik Katedry Globalnych Współzależności Gospodarczych SGH, autor badania.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Patent jest ważnym narzędziem ochrony własności intelektualnej i&nbsp;sygnałem potencjału technologicznego, ale dopiero jego wprowadzenie na rynek staje się źródłem dochodów jego właściciela. Blisko 64,7 proc. analizowanych patentów nie&nbsp;jest obecnie planowanych do komercjalizacji, a nieco ponad 7 proc. jest przewidzianych do komercjalizacji w&nbsp;przyszłości. Tylko 3 proc. pełni przede wszystkim funkcję ochronną lub strategiczną, zabezpieczając przewagę konkurencyjną właścicieli, a nie&nbsp;służąc bezpośredniemu wprowadzaniu rozwiązań na rynek.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jednostki naukowe, jak wynika z&nbsp;raportu, są właścicielami ponad 2/3 analizowanych patentów, jednocześnie generują zaledwie ok. 1 proc. przychodów z&nbsp;komercjalizacji (44 mln zł). Reszta (3,9 mld zł) trafia do przedsiębiorstw, które dysponują 1/3 puli patentów. Najczęściej na patentach zarabiają przedsiębiorstwa produkcyjne, infrastrukturalne i&nbsp;budowlane – mają 25 proc. patentów i&nbsp;odpowiadają za 94 proc. przychodów z&nbsp;komercjalizacji. Eksperci dodają, że nie&nbsp;każdy patent „zarabia” tak samo – samo wejście na ścieżkę komercjalizacji nie&nbsp;gwarantuje wysokich efektów ekonomicznych.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Przedsiębiorstwa komercjalizują 40 proc. swoich patentów, a sektor nauki niecałe 18 proc.&nbsp;</i>– mówi prof. Mariusz-Jan Radło. –&nbsp;<i>Gdy spojrzymy na przychód przeliczony na jeden patent, to widzimy, że w&nbsp;przedsiębiorstwach produkcyjnych wynosi on prawie 3 mln zł, w&nbsp;przedsiębiorstwach usługowych prawie 900 tys., w&nbsp;instytutach naukowych 230 tys., a w&nbsp;szkolnictwie wyższym 1,7 tys. zł. Widzimy ogromne dysproporcje w&nbsp;potencjale komercjalizacji. Widzimy też, że jeśli w&nbsp;sektorze nauki na grant na pewno przyznano dziesiątki, jeśli nie&nbsp;miliony złotych, i&nbsp;jeśli on skutkuje patentem, z&nbsp;którego przychody z&nbsp;komercjalizacji wynoszą 1,7 tys. zł, to jest to nieporozumienie, marnowanie pieniędzy.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Wyniki pilotażowego badania wskazują, że samo zwiększenie liczby patentów nie&nbsp;wystarczy, by poprawić sytuację. Zdaniem autorów raportu polityka innowacyjna powinna silniej wspierać przechodzenie od ochrony&nbsp;wynalazku&nbsp;do jego gospodarczego wykorzystania.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Często się zdarza, że patent jest ostatnim punktem w&nbsp;projekcie grantowym i&nbsp;na tym się kończy życie projektu, a to powinien być początek komercjalizacji, przychodów, rozwoju biznesu –</i>&nbsp;ocenia kierownik Katedry Globalnych Współzależności Gospodarczych SGH.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Eksperci w&nbsp;raporcie podkreślają, że polityka wspierania komercjalizacji powinna być różnicowana –<i>&nbsp;</i>inne instrumenty są potrzebne uczelniom i&nbsp;instytutom badawczym, a inne przedsiębiorstwom. Wśród postulatów na rzecz poprawy potencjału patentowego, które formułują autorzy badania, znajduje się przede wszystkim większa współpraca sektora nauki i&nbsp;biznesu. Chodzi przede wszystkim o&nbsp;to, by opracowywane przez&nbsp;naukowców rozwiązania odpowiadały na zapotrzebowanie przedsiębiorców i&nbsp;miały szanse trafić do praktycznego zastosowania w&nbsp;firmach.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Polska jest w&nbsp;takiej fazie rozwoju, w&nbsp;której musimy stawiać na innowacje, generować przychody z&nbsp;nowoczesnych rozwiązań, bo tam jest duża marża, ale tej marży ktoś w&nbsp;systemie nie&nbsp;wyrabia. Widać, że przedsiębiorstwa sobie radzą, ale sektor nauki sobie mniej radzi i&nbsp;musimy połączyć te dwa potencjały&nbsp;</i>– podkreśla prof. Mariusz-Jan Radło<i>. – Zdolność przedsiębiorstw do komercjalizacji wynika z&nbsp;komplementarnych zasobów, z&nbsp;tego, że mają marketing, rozpoznanie rynku, kanały dystrybucji, dotarcie do klienta i&nbsp;wiedzą, po co opatentowali. Natomiast w&nbsp;sektorze nauki&nbsp;wyraźnie&nbsp;widać, że brakuje tej wiedzy.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Badani przedstawiciele uczelni&nbsp;najczęściej&nbsp;podkreślali, że barierą w&nbsp;komercjalizacji wynalazków jest brak popytu na dane rozwiązanie (81 proc.) i&nbsp;brak zainteresowania inwestorów (60 proc.). Podobny, choć nieco mniej jednostronny obraz widać w&nbsp;instytutach badawczych.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;To znaczy, że ktoś na początku projektu grantowego nie&nbsp;zadbał o&nbsp;to, żeby zbadać rynek, czy jest na to zapotrzebowanie, czy ktoś to kupi, czy ten patent wygeneruje jakieś dochody. W przedsiębiorstwach znaczenie małego popytu czy zainteresowania inwestorów jest mniejsze, a pojawiają się czynniki strategiczne, jak zmiana na rynku, zmiana strategii przedsiębiorstwa czy brak zasobów finansowania dla&nbsp;komercjalizacji. Zatem było tu pewne rozpoznanie rynku, intencjonalnie ten patent stworzono i&nbsp;oczekiwano przychodów z&nbsp;komercjalizacji, natomiast te zmiany spowodowały, że nie&nbsp;było tego zainteresowania</i>&nbsp;– wyjaśnia ekspert SGH.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jego zdaniem polityka grantowa i&nbsp;innowacyjna w&nbsp;Polsce powinna w&nbsp;większym stopniu uwzględniać potrzebę rozpoznania potrzeb rynkowych, premiować współpracę jednostek naukowych z&nbsp;biznesem oraz&nbsp;oceniać wynik ostateczny, jakim są dochody z&nbsp;komercjalizacji patentów. Eksperci wskazują także na potrzebę wzmacniania mechanizmów transferu technologii, finansowania wdrożeń, wyceny własności intelektualnej oraz&nbsp;kompetencji komercjalizacyjnych po stronie właścicieli patentów.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– W tym może być ogromna rola Urzędu Patentowego RP czy instytucji otoczenia biznesu polegająca chociażby na tworzeniu rynków dla&nbsp;komercjalizacji patentu, żeby pojawiały się informacje o&nbsp;tym, co się patentuje i&nbsp;co można kupić na rynku, żeby inwestorzy mogli do tego trafiać</i>&nbsp;– mówi prof. Mariusz-Jan Radło.&nbsp;<i>– Jest też ogromna rola instytucji takich jak Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Narodowe Centrum Badań i&nbsp;Rozwoju, które powinny&nbsp;się&nbsp;zainteresować tym, jak wspierać komercjalizację, jak łączyć przedsiębiorstwa i&nbsp;stymulować ich współpracę z&nbsp;uczelniami, weryfikować, czy te granty skutkują patentami, które są komercjalizowane, tak konstruować projekty, żeby premiować komercjalizację, a nie&nbsp;tylko&nbsp;same&nbsp;patenty jako ich zwieńczenie.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Pełna wersja badania SGH, GUS i&nbsp;UPRP będzie opublikowana pod koniec roku. Jak zapowiada jego autor, w&nbsp;przyszłości statystyki dotyczące komercjalizacji i&nbsp;przychodów z&nbsp;patentów można połączyć także z&nbsp;informacjami o&nbsp;rodzajach patentów i&nbsp;komercjalizowanych technologii. W ten sposób rynek zyska informację o&nbsp;perspektywicznych obszarach technologicznych oraz&nbsp;związanych z&nbsp;nimi przewagach i&nbsp;potencjalnych dochodach.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Firmy coraz częściej wymagają kompetencji związanych z AI. Liczy się nie tylko znajomość narzędzi]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15136,firmy-coraz-czesciej-wymagaja-kompetencji-zwiazanych-z-ai-liczy-sie-nie-tylko-znajomosc-narzedzi</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15136,firmy-coraz-czesciej-wymagaja-kompetencji-zwiazanych-z-ai-liczy-sie-nie-tylko-znajomosc-narzedzi</guid>
            <pubDate>Tue, 11 Aug 2026 10:33:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-firmy-coraz-czesciej-wymagaja-kompetencji-zwiazanych-z-ai-liczy-sie-nie-tylko-znajomosc-narzedzi-1786437331.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>W polskich firmach rośnie popyt na kompetencje AI: liczba ofert pracy z odniesieniami do sztucznej inteligencji wzrosła w 2025 roku do 5,7 tys. w MŚP i do 80 tys. w skali kraju. Pracodawcy szukają już nie tylko znajomości narzędzi, ale też krytycznego myślenia, analizy danych i umiejętności oceniania wyników pracy AI.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>W polskich firmach rośnie popyt na kompetencje związane ze sztuczną inteligencją. Liczba ofert pracy z&nbsp;sektora MŚP, zawierających odniesienia do AI, wzrosła z&nbsp;około 3,2 tys. w&nbsp;2024 roku do 5,7 tys. w&nbsp;2025 roku – wskazuje raport Google na podstawie danych z&nbsp;Pracuj.pl. Wśród kompetencji pożądanych przez&nbsp;pracodawców znajdują się nie&nbsp;tylko znajomość konkretnych narzędzi, ale też krytyczne myślenie czy umiejętność analizowania danych.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Jeśli chodzi o&nbsp;umiejętności, których rynek pracy oczekuje od pracowników, to bardzo mocno zależy od branży&nbsp;</i>– mówi agencji Newseria Paweł Tkaczyk, ekspert ds. marketingu i&nbsp;budowania marek. –&nbsp;<i>Zakładam, że minimalną umiejętnością jest rozumienie, w&nbsp;jaki sposób AI działa, i&nbsp;korzystanie z&nbsp;czatów do wyszukiwania i&nbsp;syntezy informacji. Poziom wyżej są rzeczy związane z&nbsp;automatyzacją powtarzalnych zadań, natomiast jeszcze wyżej – kwestia tworzenia agentów, którzy pracują w&nbsp;tle i&nbsp;też potrafią wnioskować, syntetyzować informacje. Zakładam, że w&nbsp;większości branż większość pracodawców oczekuje tych podstawowych umiejętności, natomiast jeśli chcemy się na rynku pracy wyróżnić, to pójście tym drzewkiem coraz dalej daje nam przewagi. Właściwie w&nbsp;każdej branży jest coś do zautomatyzowania.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W ubiegłorocznym raporcie EY „Jak polskie firmy wdrażają AI?” 34 proc. średnich i&nbsp;dużych przedsiębiorstw deklaruje, że wdrożyło już rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji (o 9 pp. więcej niż rok wcześniej), a 43 proc. jest w&nbsp;trakcie tego procesu. Największymi motywatorami są: chęć usprawnienia lub automatyzacji procesów wewnętrznych (59 proc.), możliwość lepszego dotarcia do klientów (56 proc.) oraz&nbsp;wprowadzenie nowych usług lub produktów (48 proc.).</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Wzrost zainteresowania firm sztuczną inteligencją widać także w&nbsp;ofertach pracy. Globalne badanie „AI Jobs Barometer 2026 PwC”, analizujące ponad miliard ogłoszeń z&nbsp;27 państw, wskazuje, że liczba ogłoszeń wymagających kompetencji AI wzrosła w&nbsp;Polsce o&nbsp;ok. 33 tys. w&nbsp;2025 roku i&nbsp;sięgnęła 80 tys. Wciąż jednak stanowią one 3,5 proc. ogółu ofert. W analizowanych ogłoszeniach na świecie poszukiwane są osoby korzystające efektywnie z&nbsp;narzędzi do codziennej pracy oraz&nbsp;deweloperzy i&nbsp;eksperci technologiczni rozwijający dalsze możliwości ich biznesowego wykorzystania. Z kolei z&nbsp;raportu „AI w&nbsp;MŚP w&nbsp;Polsce 2026”, opracowanego przez&nbsp;Google na podstawie danych portalu Pracuj.pl, wynika, że pracodawcy coraz częściej oczekują zdolności do pracy z&nbsp;narzędziami AI, analizy danych oraz&nbsp;krytycznej oceny wyników generowanych przez&nbsp;technologię. Firmy szukają osób, które nie&nbsp;tylko wykonują zadania, ale też potrafią interpretować dane i&nbsp;podejmować na ich podstawie trafne decyzje.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Rynek pracy jest na takim etapie, że pracodawcy jeszcze nie&nbsp;wiedzą, czego oczekiwać względem umiejętności swoich pracowników z&nbsp;AI. Na pewno jest coraz więcej szefów, którzy zakładają, że pracownik będzie umiał promptować, czyli będzie umiał swoją pracę wesprzeć tym, co znajdzie w&nbsp;czacie&nbsp;</i>– uważa dr Albert Tomaszewski, dyrektor Centrum Inkubacji i&nbsp;Akceleracji Startupów Szkoły Głównej Handlowej w&nbsp;Warszawie. –<i>&nbsp;Myślę, że cenna cały czas będzie umiejętność do tego, żeby odsiać ważne i&nbsp;nieważne informacje. Narzędzia są proste w&nbsp;obsłudze, tylko to, co my robimy z&nbsp;rezultatem ich pracy, jest dużo trudniejsze, czy akceptujemy poziom tego, co ta technologia nam podaje. Wielu ludzi nie&nbsp;zadaje sobie takich pytań, cenni będą ci, którzy będą na to patrzyli i&nbsp;mówili: nie, to nie&nbsp;jest to.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Raport OECD „AI and skills: What we know so far” wskazuje, że mniej niż 1 proc. pracowników będzie potrzebować zaawansowanych kompetencji związanych z&nbsp;AI, takich jak programowanie czy rozwój modeli. Natomiast od kadr w&nbsp;większości wymagane będą kompetencje cyfrowe oraz&nbsp;umiejętność wykorzystania, analizowania i&nbsp;interpretowania danych.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Czy pracownicy posiadają kompetencje AI na odpowiednim poziomie? To bardzo mocno zależy od tego, w&nbsp;jaki sposób przykładają się do edukacji o&nbsp;AI. Ona jest w&nbsp;tej chwili dosyć powszechna i&nbsp;łatwo dostępna, natomiast nie&nbsp;wszyscy jeszcze tego bakcyla połknęli. Nie wszyscy uważają, że potrzebują tej wiedzy, a część podchodzi do tego negatywnie i&nbsp;uważa, że im to zabierze pracę</i>&nbsp;– zaznacza Paweł Tkaczyk.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Rozwijaniem kompetencji pracowników zajmują się także pracodawcy. Prognozy Google’a przedstawione pod koniec ubiegłego roku wskazują, że organizacje będą przechodzić od prostego zakupu AI do budowania kadr gotowych na jej wdrożenie, odchodząc od jednorazowych szkoleń na rzecz opracowywania elastycznych planów kształcenia.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Trzeba się przede wszystkim upewnić, że wszyscy „są na tej samej stronie”. Zwykle wdrożenie AI to jest kwestia kilku entuzjastów w&nbsp;pracy, którzy wiedzą więcej niż pozostali. Natomiast jeśli chcemy, żeby to było zrobione dobrze, zespołowo, to musimy ten poziom wyrównać, dać pracownikom podstawowe szkolenia z&nbsp;tego, jak AI działa, do czego się nadaje, a potem ewentualnie pozwolić im wyszukiwać takie rzeczy, które te narzędzie są w&nbsp;stanie zrobić&nbsp;</i>– uważa Paweł Tkaczyk.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Wielu pracowników potrafi korzystać ze sztucznej inteligencji. Problem polega na tym, że organizacje nie&nbsp;potrafią tego w&nbsp;odpowiedni sposób wykorzystać. Prawdziwy potencjał tkwi w&nbsp;tym, że nie&nbsp;ograniczamy efektów do jednego biurka, do miejsca pracy jednego pracownika, tylko przeprojektowujemy cały system pracy, przepływ zadań tak, żeby w&nbsp;tym była obecna sztuczna inteligencja&nbsp;</i>– wyjaśnia dr Albert Tomaszewski.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Dane Pracuj.pl wskazują, że kompetencje związane z&nbsp;AI przestają być domeną wyłącznie branży technologicznej. Szukają ich także bankowość, finanse i&nbsp;ubezpieczenia, produkcja FMCG i&nbsp;dóbr użytkowych oraz&nbsp;handel. Umiejętności te są coraz częściej wymagane nie&nbsp;tylko od programistów, lecz także&nbsp; specjalistów marketingu, sprzedaży czy e-commerce.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Sztuczna inteligencja zrewolucjonizuje wszystkie obszary, w&nbsp;których pracujemy, natomiast my tego nie&nbsp;będziemy zauważać. Zaczniemy się specjalizować w&nbsp;obsłudze sztucznej inteligencji związanej z&nbsp;naszą branżą czy zawodem –&nbsp;</i>uważa Paweł Tkaczyk.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Polska coraz bardziej zależna od zagranicznych technologii. Suwerenność cyfrowa staje się ważną kwestią dla bezpieczeństwa]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15134,polska-coraz-bardziej-zalezna-od-zagranicznych-technologii-suwerennosc-cyfrowa-staje-sie-wazna-kwestia-dla-bezpieczenstw</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15134,polska-coraz-bardziej-zalezna-od-zagranicznych-technologii-suwerennosc-cyfrowa-staje-sie-wazna-kwestia-dla-bezpieczenstw</guid>
            <pubDate>Tue, 11 Aug 2026 10:21:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-polska-coraz-bardziej-zalezna-od-zagranicznych-technologii-suwerennosc-cyfrowa-staje-sie-wazna-kwes-1786436661.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Polska coraz mocniej uzależnia się od zagranicznych technologii, a eksperci alarmują, że bez aktywnej polityki państwa ten trend będzie się pogłębiał. Raport „Cyfrowa racja stanu” wskazuje, że suwerenność cyfrowa staje się dziś kwestią bezpieczeństwa, rozwoju i kontroli nad infrastrukturą krytyczną.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>W Unii Europejskiej&nbsp;rozpoczął się wyścig o&nbsp;suwerenność technologiczną. Coraz więcej państw traktuje infrastrukturę cyfrową jako element bezpieczeństwa narodowego, a zamówienia publiczne – jako narzędzia do wspierania krajowych rozwiązań i&nbsp;innowacji. Autorzy raportu „Cyfrowa racja stanu” oceniają jednak, że Polska nie&nbsp;uczestniczy w&nbsp;tym wyścigu. Wskazują, że problemem nie&nbsp;jest brak technologii i&nbsp;kompetencji, ale brak woli politycznej, a bez aktywnej polityki państwa zależność od zagranicznych technologii będzie się pogłębiać.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Zarówno Polska, jak i&nbsp;Unia Europejska są w&nbsp;tej chwili głęboko uzależnione od dostawców usług, rozwiązań i&nbsp;produktów cyfrowych z&nbsp;krajów pozaeuropejskich. Dokładnego poziomu tego uzależnienia nie&nbsp;znamy, bo nikt go kompleksowo nie&nbsp;bada. Wiemy jednak, że jako kraj znacznie więcej produktów cyfrowych kupujemy, niż eksportujemy&nbsp;</i>– podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Maria Świetlik, dyrektorka zarządzająca Polskiej Sieci Ekonomii, współautorka raportu „Cyfrowa racja stanu”.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Raport „Cyfrowa racja stanu. Suwerenność cyfrowa jako narzędzie bezpieczeństwa, rozwoju i&nbsp;polityki przemysłowej państwa”, przygotowany przez&nbsp;Polską Sieć Ekonomii z&nbsp;inicjatywy Polskiej Chmury – Związku Pracodawców, wskazuje, że deficyt Polski w&nbsp;handlu produktami cyfrowymi w&nbsp;2025 roku przekroczył 60 mld zł. Do 2030 roku wydatki na import technologii cyfrowych mają przewyższyć łączne koszty importu wszystkich surowców energetycznych.&nbsp;Z danych Ministerstwa Cyfryzacji przywołanych w&nbsp;raporcie wynika również, że tylko w&nbsp;2024 roku administracja publiczna przeznaczyła ponad 7 mld zł na rozwój i&nbsp;utrzymanie systemów teleinformatycznych. Państwo nie&nbsp;analizuje jednak, jaka część tych środków trafia do krajowych przedsiębiorstw, a jaka zasila zagranicznych dostawców technologii. Przy założeniu wzrostu cen licencji i&nbsp;usług chmurowych o&nbsp;12 proc. rocznie wydatki na takie zakupy mogą się&nbsp;zwiększyć o&nbsp;76 proc. w&nbsp;ciągu pięciu lat.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;O&nbsp;uzależnieniu cyfrowym wiemy to, że&nbsp;będzie&nbsp;się&nbsp;ono&nbsp;pogłębiać, jeśli państwo nie&nbsp;będzie prowadzić aktywnej polityki na rzecz suwerenności cyfrowej. Komisja Europejska i&nbsp;wiele państw UE już takie polityki prowadzi. W ciągu ostatnich dwóch lat wyraźne działania w&nbsp;tym kierunku podjęły m.in. Francja, Dania i&nbsp;Niemcy, przestawiając administrację publiczną na rozwiązania oparte na wolnym oprogramowaniu. Polska również mogłaby prowadzić podobną politykę&nbsp;–</i>&nbsp;ocenia Maria Świetlik.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Eksperci wskazują, że cyfrowa zależność to ryzyko dla&nbsp;państwa. Chmura, rejestry i&nbsp;systemy administracji są infrastrukturą krytyczną państwa, równie ważną jak sieć energetyczna, od nich zależy bowiem funkcjonowanie administracji, ochrony zdrowia, finansów czy usług publicznych. Ewentualna awaria albo eksterytorialny dostęp do nich może prowadzić do utraty zdolności państwa. Nadal jednak inwestycje w&nbsp;ten obszar w&nbsp;Polsce są w&nbsp;dużej mierze oceniane według standardowych zasad zamówień publicznych.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Premier Donald Tusk w&nbsp;czerwcu zapowiedział wprowadzenie tzw. testu suwerenności dla&nbsp;zakupów technologicznych państwa, który miałby być obligatoryjny dla&nbsp;inwestycji powyżej określonego progu kosztów: dla&nbsp;zakupów technologicznych powyżej 5 mln zł oraz&nbsp;inwestycji infrastrukturalnych powyżej 15 mln zł. Eksperci Polskiej Chmury podkreślają, że nie&nbsp;próg kwotowy, tylko krytyczność systemu powinna być decydująca – im większe znaczenie danej infrastruktury dla&nbsp;państwa, tym wyższy powinien być reżim kontroli. Autorzy raportu proponują, by test obejmował ocenę operacyjną wpływu infrastruktury na funkcje państwa, podległość jurysdykcyjną, wpływ ekonomiczny, poziom poznawczy i&nbsp;demokratyczny oraz&nbsp;warunki środowiskowe.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– W Polsce nie&nbsp;brakuje wybitnych informatyków i&nbsp;informatyczek, doskonałych administratorów, ekspertów od wdrażania nowej infrastruktury, szkoleniowców. Nie brakuje nam też lokalnego kapitału, żeby inwestować w&nbsp;rozwój tego typu usług czy produktów. Mamy świetne polskie firmy. Polska jest znana z&nbsp;takich innowacji jak na przykład BLIK, potrafimy wprowadzić zupełnie nowe rozwiązania, które są szybko przyjmowane i&nbsp;bezpieczne. Pytanie, czego nam brakuje? Nasza odpowiedź jest taka: brakuje wyłącznie woli politycznej</i>&nbsp;– ocenia Maria Świetlik.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Rozszerzenie testu suwerenności mogłoby wpłynąć nie&nbsp;tylko na kwestie bezpieczeństwa, ale także na wzmocnienie krajowego potencjału technologicznego. Wybór dostawcy strategicznych systemów cyfrowych może decydować o&nbsp;tym, gdzie rozwijane są kompetencje, powstają miejsca pracy i&nbsp;pozostaje wartość dodana. Państwa europejskie coraz częściej wykorzystują zamówienia publiczne jako narzędzie wzmacniania własnego sektora technologicznego. W kwietniu 2026 roku Francja ogłosiła zamiar szerokiej migracji administracji publicznej z&nbsp;rozwiązań amerykańskich na oprogramowanie open source, w&nbsp;tym Linux. Docelowo ma ona objąć 2,5 mln stanowisk. Rok wcześniej decyzję o&nbsp;migracji z&nbsp;ekosystemu Microsoftu na wolne oprogramowanie ogłosiły największe miasta Danii i&nbsp;jej Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Na rozwiązania open source w&nbsp;urzędach zdecydował się również rząd kraju związkowego Szlezwik-Holsztyn.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;Wyścig suwerennościowy trwa, kraje Unii Europejskiej już konkurują nie&nbsp;tylko z&nbsp;dostawcami spoza UE, ale też między sobą. Jeżeli państwa takie jak Francja dostarczają własnemu rynkowi wielkiego impulsu zakupowego, bo zamawiają miliony punktów oprogramowania biurowego, to tworzą silne podmioty francuskie. Jeżeli Polska ma zmierzać w&nbsp;kierunku suwerenności cyfrowej, musi również inwestować w&nbsp;rozwój tego typu kompetencji w&nbsp;kraju&nbsp;</i>– tłumaczy dyrektorka zarządzająca PSE.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Komisja Europejska opracowała Schemat suwerennej chmury (Cloud Sovereignty Framework), czyli zestaw zasad określających wymagania dla&nbsp;zamówień publicznych dotyczących usług chmurowych. Obejmuje on m.in. ocenę jurysdykcji dostawcy, bezpieczeństwa łańcucha dostaw, możliwości migracji do innego rozwiązania oraz&nbsp;wykorzystania otwartych standardów. Na jego podstawie przeprowadzono już pierwsze postępowanie zakupowe. Autorzy raportu wskazują, że kolejnym krokiem ma być rozporządzenie CADA (Cloud and AI Development Act), które ma wprowadzić jednolite unijne ramy oceny suwerenności usług chmurowych i&nbsp;AI. Projekt został przedstawiony przez&nbsp;KE na początku czerwca 2026 roku.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;Przygotowany został projekt rozporządzenia CADA, który traktuje infrastrukturę cyfrową jako infrastrukturę krytyczną państwa, co oznacza, że rozwiązania powinny być oceniane także pod względem geopolitycznym. Tworzy on bardziej konkretną ramę tego, czym jest suwerenność cyfrowa i&nbsp;jak ją należy budować, wskazuje znaczenie oceny jurysdykcji eksterytorialnej, czyli czy firma i&nbsp;świadczone przez&nbsp;nią usługi podlegają prawu innemu niż europejskie</i>&nbsp;– podkreśla Maria Świetlik.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Projekt rozporządzenia CADA odchodzi od dotychczasowego podejścia, w&nbsp;którym bezpieczeństwo usług cyfrowych oceniano głównie przez&nbsp;pryzmat lokalizacji centrum danych.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Nie wystarczy, że centrum danych znajduje się na terytorium Unii Europejskiej. Należy badać także, kto jest właścicielem i&nbsp;jakiego rodzaju oprogramowanie jest używane, kto ma prawo do jego aktualizacji, czyli to, co w&nbsp;języku ekonomicznym nazywa się zbadaniem całego łańcucha dostaw. Do tej pory Unia Europejska działała w&nbsp;takim dogmacie, że kluczowa jest lokalizacja centrum danych. Dzisiaj wiemy, i&nbsp;mamy na to liczne przykłady, że samo zlokalizowanie fizycznej części infrastruktury to za mało</i>&nbsp;– tłumaczy dyrektorka zarządzająca Polskiej Sieci Ekonomii.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Eksperci Polskiej Chmury dodają, że jeśli dostawca podlega prawu państwa trzeciego, może zostać zobowiązany do przekazania danych bez wiedzy administratora, a szyfrowanie i&nbsp;izolacja nie&nbsp;muszą temu zapobiec.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Gdy temperatura rośnie, rosną też wyzwania dla sieci. Jak lato testuje energetykę?]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15080,gdy-temperatura-rosnie-rosna-tez-wyzwania-dla-sieci-jak-lato-testuje-energetyke</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15080,gdy-temperatura-rosnie-rosna-tez-wyzwania-dla-sieci-jak-lato-testuje-energetyke</guid>
            <pubDate>Wed, 05 Aug 2026 21:36:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-gdy-temperatura-rosnie-rosna-tez-wyzwania-dla-sieci-jak-lato-testuje-energetyke-1785959073.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Upały i fotowoltaika coraz mocniej testują polską energetykę. Eksperci Multiconsult Polska wskazują, że kluczem do bezpieczeństwa nie jest brak mocy, lecz elastyczna sieć, kontrola napięcia i magazyny energii.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><strong>Polska doświadcza kolejnej fali upałów tego lata. Temperatury miejscami znów zbliżają się do 40°C, klimatyzatory pracują intensywniej, a wysokie nasłonecznienie sprzyja dużej produkcji energii z fotowoltaiki.&nbsp; Latem system elektroenergetyczny coraz częściej musi reagować na zmienne warunki pogodowe, lokalne przeciążenia i wahania produkcji energii. Dlatego tak ważne stają się elastyczność sieci, stabilność napięcia i szybka reakcja – wskazują eksperci Multiconsult Polska.</strong></p><p style="text-align:justify;"><strong>&nbsp;„Brak prądu” to niejedyne wyzwanie</strong></p><p style="text-align:justify;">Doświadczenia Hiszpanii i Portugalii z kwietnia 2025 roku stały się ważnym punktem odniesienia w europejskiej dyskusji o bezpieczeństwie energetycznym. Nie dlatego, że identyczny scenariusz można pisać dla Polski, ale dlatego, że pokazały one, jak złożone są dziś wyzwania związane z pracą systemu elektroenergetycznego. Jak wynika z raportu końcowego dotyczącego awarii na Półwyspie Iberyjskim, problemem nie był klasyczny niedobór mocy, lecz gwałtowny wzrost napięcia, utrata kontroli napięciowej i kaskadowe odłączanie źródeł wytwórczych.</p><p style="text-align:justify;">– <i>Awaria iberyjska stała się punktem odniesienia w dyskusji o bezpieczeństwie energetycznym w Europie. Nie oznacza to jednak, że w Polsce należy spodziewać się identycznego scenariusza. Ryzyko poważnej awarii systemowej zawsze istnieje, ale natura zagrożenia w Polsce jest inna niż w Hiszpanii i Portugalii. Tam mieliśmy do czynienia z kryzysem napięciowym, a nie klasycznym blackoutem wynikającym z braku energii. Problemem był gwałtowny wzrost napięcia, utrata kontroli nad jego poziomem i kaskadowe odłączanie się kolejnych źródeł</i> – wyjaśnia dr inż. Łukasz Adrian, audytor energetyczny, Multiconsult Polska.</p><p style="text-align:justify;">To ważna lekcja, bo pokazuje, że bezpieczeństwo systemu elektroenergetycznego nie zależy wyłącznie od tego, czy w kraju jest wystarczająco dużo mocy. Równie istotne stają się kontrola napięcia, zarządzanie mocą bierną, praca falowników, automatyka sieciowa oraz bieżąca wymiana danych między operatorem systemu przesyłowego i operatorami sieci dystrybucyjnych.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Nie OZE są problemem</strong></p><p style="text-align:justify;">Rozwój odnawialnych źródeł energii zmienia sposób pracy sieci, ale nie oznacza automatycznie większego ryzyka blackoutu. Problemem nie jest sama fotowoltaika, lecz tempo, w jakim przybywa źródeł zależnych od pogody, przy jednoczesnej potrzebie modernizacji sieci, rozwoju magazynów energii i automatyki.</p><p style="text-align:justify;">W słoneczne dni system elektroenergetyczny działa dziś według zupełnie innego rytmu niż jeszcze kilkanaście lat temu. W południe produkcja z fotowoltaiki może być bardzo wysoka, podczas gdy zapotrzebowanie nie zawsze rośnie w tym samym tempie. Z kolei późnym popołudniem i wieczorem sytuacja szybko się zmienia: produkcja z PV spada, budynki są nadal nagrzane, klimatyzatory pracują, a mieszkańcy wracają do domów i uruchamiają kolejne urządzenia. To zjawisko, określane w energetyce jako „krzywa kaczki”, coraz wyraźniej pokazuje, że dla systemu liczy się nie tylko ilość energii, ale też moment, w którym jest ona produkowana i zużywana.</p><p style="text-align:justify;">Przez lata największe obciążenia systemu elektroenergetycznego kojarzono przede wszystkim z zimą. Dziś coraz większe znaczenie mają letnie fale upałów. Klimatyzacja staje się dla sieci tym, czym ogrzewanie było zimą – źródłem wysokiego, powtarzalnego i coraz bardziej masowego poboru energii.</p><p style="text-align:justify;">– <i>Sama fotowoltaika nie zwiększa ryzyka blackoutu. Zwiększa natomiast złożoność zarządzania systemem. Jeśli za szybkim przyrostem źródeł odnawialnych idą inwestycje w sieci, magazyny energii i automatykę, system może być bezpieczniejszy i bardziej elastyczny. Ryzyko pojawia się wtedy, gdy transformacja jest niesymetryczna: przybywa źródeł zależnych od pogody, ale sieć nadal pracuje według klasycznej logiki systemowej </i>– mówi dr inż. Łukasz Adrian, ekspert Multiconsult Polska. - <i>W praktyce największym wyzwaniem w słoneczne dni może być więc nie tyle niedobór energii, co jej chwilowy nadmiar w określonych godzinach oraz zdolność sieci do jego przyjęcia. Później, gdy produkcja z PV spada, kluczowe staje się utrzymanie rezerw na wieczorny wzrost zapotrzebowania</i> – dodaje.</p><p style="text-align:justify;">To rozróżnienie ma znaczenie. Blackout oznacza wielkoobszarową awarię systemową. Lokalna awaria może dotyczyć ulicy, osiedla lub gminy. Stopnie zasilania obejmują przede wszystkim dużych odbiorców przemysłowych, natomiast redysponowanie OZE, czyli czasowe ograniczanie produkcji z farm fotowoltaicznych lub wiatrowych, jest narzędziem operacyjnym operatora i dla odbiorcy końcowego zwykle pozostaje niezauważalne.</p><p style="text-align:justify;"><strong>Co trzeba zrobić, żeby ograniczyć ryzyko?</strong></p><p style="text-align:justify;">Odpowiedzią nie jest jedno rozwiązanie, ale cały zestaw działań: modernizacja sieci, rozwój magazynów energii, cyfryzacja, automatyka oraz większa elastyczność po stronie odbiorców.</p><p style="text-align:justify;">– <i>Kluczowe są magazyny energii, zarówno wielkoskalowe, jak i lokalne. Pozwalają przechować energię z godzin południowych i wykorzystać ją wtedy, gdy system najbardziej jej potrzebuje. Drugim filarem jest modernizacja sieci dystrybucyjnych, które muszą być przygotowane na dwukierunkowy przepływ energii. Trzecim elementem są taryfy dynamiczne i elastyczność popytu, czyli zachęcanie odbiorców do przesuwania części zużycia na godziny, w których energii z OZE jest najwięcej</i> – zauważa dr inż. Łukasz Adrian, ekspert Multiconsult Polska.</p><p style="text-align:justify;">Znaczenia nabiera także szybka wymiana danych. Operator krajowy musi wiedzieć nie tylko, co dzieje się w dużych elektrowniach i sieci przesyłowej, ale również na poziomie lokalnych sieci niskiego i średniego napięcia. To tam pracują prosumenckie instalacje fotowoltaiczne, pompy ciepła, klimatyzatory i ładowarki samochodów elektrycznych. Nowoczesna energetyka to system naczyń połączonych, w którym każdy element ma znaczenie.</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;">&nbsp;</p><p style="text-align:justify;"><strong>Multiconsult Polska</strong> to multidyscyplinarna firma świadcząca usługi projektowe, nadzorowe oraz doradcze w zakresie projektów technicznych i ochrony środowiska, działająca w następujących branżach: transport i infrastruktura, budownictwo oraz przemysł, w tym sektor ropy naftowej i gazu. Filozofia firmy to utrzymanie najwyższej jakości realizowanych usług, z jednoczesnym zapewnieniem najwyższych standardów etycznych, poszanowaniem środowiska naturalnego oraz utrzymaniem wysokiego standardu bezpieczeństwa i higieny pracy.</p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Kategoria składanych smartfonów rośnie szybciej niż cały rynek. Napędzają ją większe ekrany i nowe formy urządzeń]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/15003,kategoria-skladanych-smartfonow-rosnie-szybciej-niz-caly-rynek-napedzaja-ja-wieksze-ekrany-i-nowe-formy-urzadzen</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/15003,kategoria-skladanych-smartfonow-rosnie-szybciej-niz-caly-rynek-napedzaja-ja-wieksze-ekrany-i-nowe-formy-urzadzen</guid>
            <pubDate>Tue, 28 Jul 2026 18:33:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-kategoria-skladanych-smartfonow-rosnie-szybciej-niz-caly-rynek-napedzaja-ja-wieksze-ekrany-i-nowe-f-1785256544.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Składane smartfony rosną szybciej niż cały rynek, a według Counterpoint Research ich globalne dostawy w tym roku wzrosną o 21 proc. W Polsce udział foldables w segmencie premium może w dwa lata przekroczyć 10 proc., napędzany większymi ekranami, nowymi formami i Galaxy AI.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Segment składanych smartfonów, tzw. foldables, rozwija się znacznie szybciej niż klasycznych telefonów. Z przytaczanych przez&nbsp;firmę Counterpoint Research&nbsp;szacunków&nbsp;wynika, że w&nbsp;tym roku globalne dostawy urządzeń foldables mają wzrosnąć o&nbsp;21 proc. Składane modele umacniają swoją pozycję w&nbsp;segmencie premium. Przedstawiciele firmy Samsung, odpowiadającej za stworzenie tej kategorii urządzeń, oceniają, że za dwa lata będą one stanowić 10 proc. sprzedaży smartfonów z&nbsp;wyższej półki w&nbsp;Polsce.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Składane telefony, czyli kategoria foldables, zarówno w&nbsp;Polsce, jak i&nbsp;na świecie rośnie bardzo dynamicznie. Już teraz w&nbsp;Polsce stanowi ponad 2 proc. sprzedanych telefonów, a w&nbsp;kategorii premium – blisko 6 proc. Liczymy, że w&nbsp;ciągu kolejnych dwóch lat przekroczy 10 proc. udziału w&nbsp;części premium na rynku telefonów&nbsp;</i>– podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Marcin Garbarczyk, VP Head of Mobile Experience w&nbsp;Samsung Electronics Polska.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Z przytaczanych przez&nbsp;firmę Counterpoint Research szacunków wynika, że w&nbsp;tym roku globalne dostawy urządzeń foldables mają wzrosnąć o&nbsp;21 proc. w&nbsp;ujęciu rocznym. W ubiegłym roku osiągnęły one poziom 19,6 mln sztuk. Prognozy zakładają, że w&nbsp;2028 roku wzrosną do 40,6 mln sztuk.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Kategoria urządzeń składanych rośnie zdecydowanie szybciej niż reszta rynku z&nbsp;dwóch powodów. Po pierwsze, bardzo dynamicznie rośnie premium, czyli wszystkie urządzenia powyżej 600 euro w&nbsp;cenie detalicznej, a składane telefony należą do tej kategorii. Po drugie, rosną one szybciej niż cała kategoria premium ze względu na swoje funkcjonalności. Po rozłożeniu telefonu uzyskujemy zupełnie nowe funkcje i&nbsp;możliwości korzystania z&nbsp;treści, a po złożeniu mamy bardzo kompaktową formę, którą można schować do kieszeni czy torebki –</i>&nbsp;podkreśla Marcin Garbarczyk.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Analizy GfK wskazują, że udział segmentu premium (powyżej 600 euro) w&nbsp;polskim rynku smartfonów wzrósł z&nbsp;11 proc. w&nbsp;2020 roku do 30 proc. w&nbsp;2026 roku. Średnia cena smartfona sprzedawanego w&nbsp;Polsce niemal się podwoiła w&nbsp;ciągu ostatnich sześciu lat – z&nbsp;290 euro w&nbsp;2020 roku do 523 euro w&nbsp;2026 roku.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Samsung jest liderem kategorii foldables. Jako pierwsi wprowadziliśmy ją na rynek w&nbsp;2019 roku i&nbsp;cały czas ją dynamicznie rozwijamy. W zeszłym roku, wprowadzając serię siódmą Z Fold, zdecydowanie zmieniliśmy produkt, bo stał się on znacznie smuklejszy –</i>&nbsp;mówi VP Head of Mobile Experience w&nbsp;Samsung Electronics Polska.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Licząc najnowszą premierę, od 2019 roku Samsung wypuścił osiem generacji urządzeń i&nbsp;pozostaje kluczowym graczem w&nbsp;tej kategorii. Składają się na nią modele Flip (otwierane jak telefony z&nbsp;klapką) oraz&nbsp;Fold (otwierane jak książki). Modele typu Fold, dzięki większemu ekranowi, coraz częściej zastępują tablet lub dodatkowy monitor podczas pracy.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– W tym roku wraz z&nbsp;serią ósmą do naszego line-upu wprowadzamy również trzeci produkt.&nbsp;Bardzo wierzymy, że ta nowa forma będzie dominująca i&nbsp;spotka się z&nbsp;największym zainteresowaniem konsumentów. Ona jest bardzo kompaktowa, po złożeniu paszportowa, a po rozłożeniu mamy format 4:3, który umożliwia na przykład wygodne oglądanie filmów –&nbsp;</i>wyjaśnia Marcin Garbarczyk. –<i>&nbsp;Telefony są smuklejsze i&nbsp;wydajniejsze, mają nowe procesory i&nbsp;większe pamięci. Wszystko po to, by jeszcze bardziej poprawić doświadczenie użytkownika.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jak podkreśla, nowa propozycja kształtu składanych urządzeń to też nowy rozdział dla&nbsp;całej kategorii. Nowością składanych smartfonów ósmej generacji jest również zastosowana technologia wyświetlaczy – Flex Titanium dzięki użyciu dwóch tytanowych komponentów zwiększa trwałość i&nbsp;elastyczność wyświetlaczy, ograniczając widoczność zagięcia.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Składane telefony to jest zupełnie inna liga, bo to jest bardzo wciągające narzędzie, które zmienia sposób, w&nbsp;jaki pracujemy na tych urządzeniach i&nbsp;w jaki z&nbsp;nich korzystamy –</i>&nbsp;mówi Magda Sielachowicz-Nowakowska, Head of Marketing w&nbsp;Samsung Electronics Polska. –<i>&nbsp;Możliwości, które drzemią w&nbsp;tych urządzeniach, powodują, że musimy się nauczyć trochę inaczej z&nbsp;nich korzystać. Chodzi o&nbsp;to, w&nbsp;jaki sposób na co dzień oglądamy, czytamy, rejestrujemy treści wideo, robimy i&nbsp;oglądamy zdjęcia. To jest coś zupełnie innego i&nbsp;jest to doceniane przez&nbsp;coraz większą rzeszę Polaków.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jedną z&nbsp;głównych zalet składanych smartfonów jest większy ekran, który nie&nbsp;tylko ułatwia oglądanie filmów czy seriali, ale też pracę z&nbsp;dokumentami i&nbsp;arkuszami kalkulacyjnymi.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Możesz też zupełnie inaczej rejestrować wideo, bo stawiasz &nbsp;telefon i&nbsp;nagrywasz, chociażby prowadząc wywiad czy wideokonferencję&nbsp;</i>– mówi Magda Sielachowicz-Nowakowska. –&nbsp;<i>Polacy są super otwarci na wszelkie nowości technologiczne, takie jak na przykład sztuczna inteligencja w&nbsp;telefonach.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Samsung wdraża rozwiązania Galaxy AI od kilku generacji produktów, również w&nbsp;pełni w&nbsp;języku polskim. Jak podkreśla ekspertka, sztuczna inteligencja dla&nbsp;znaczącej części konsumentów, zwłaszcza młodszych, to obecnie jeden z&nbsp;głównych czynników decydujących o&nbsp;wyborze urządzenia.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Jest chociażby funkcja Now nudge, która mówi: „nie&nbsp;umawiaj się na tę godzinę, ponieważ masz już spotkanie” albo „wyjdź z&nbsp;domu, ponieważ musisz zdążyć na pociąg lub samolot”&nbsp;</i>– mówi szefowa marketingu w&nbsp;Samsung Electronics Polska. –<i>&nbsp;Galaxy AI jest także przewagą składanych smartfonów w&nbsp;kontekście biznesowym, bo przykładowo pomaga redagować maile. Szczególnie gdy jesteśmy w&nbsp;biegu, a szybko musimy odpowiedzieć na coś ważnego, to mamy pomocnika, który nam coś zredaguje, nawet jeżeli potem to modyfikujemy.</i></span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Artur Smoleński z XIV LO im. Stanisława Staszica w Warszawie zwycięzcą Środkowoeuropejskiej Olimpiady Informatycznej. Trzy medale dla Polski]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/14985,artur-smolenski-z-xiv-lo-im-stanislawa-staszica-w-warszawie-zwyciezca-srodkowoeuropejskiej-olimpiady-informatycznej-trzy</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/14985,artur-smolenski-z-xiv-lo-im-stanislawa-staszica-w-warszawie-zwyciezca-srodkowoeuropejskiej-olimpiady-informatycznej-trzy</guid>
            <pubDate>Mon, 27 Jul 2026 19:23:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-artur-smolenski-z-xiv-lo-im-stanislawa-staszica-w-warszawie-zwyciezca-srodkowoeuropejskiej-olimpiad-1785173211.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Artur Smoleński z XIV LO w Warszawie wygrał CEOI 2026 w Lublanie, zdobywając najwyższy wynik wśród 59 uczestników z 15 krajów. Polska wraca z zawodów z trzema medalami: dwoma złotymi i srebrnym.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#212121;">LUBLANA, 9 lipca 2026 r. - Artur Smoleński zwyciężył w 33. Środkowoeuropejskiej Olimpiadzie Informatycznej (Central European Olympiad in Informatics, CEOI 2026,&nbsp;</span><a href="https://ceoi2026.acm.si/"><span style="color:#3F51B5;">https://ceoi2026.acm.si/</span></a><span style="color:#212121;">) rozgrywanej w Lublanie w Słowenii. Polska drużyna zdobyła w zawodach trzy medale: dwa złote i jeden srebrny.</span></p><p><span style="color:#212121;">CEOI to międzynarodowe zawody informatyczne dla najlepszych uczniów szkół średnich z krajów Europy Środkowej. Tegoroczna edycja odbyła się w dniach 5-10 lipca 2026 r. W końcowej klasyfikacji zawodów znalazło się 59 uczestników z 15 krajów.</span></p><p><span style="color:#212121;">Polskę reprezentowali: Stanisław Lada, Artur Smoleński, Krzysztof Witkowski z XIV LO im. Stanisława Staszica w Warszawie oraz Franciszek Szymula z z V LO im. Augusta Witkowskiego w Krakowie - laureaci czterech pierwszych miejsc krajowej Olimpiady Informatycznej (</span><a href="https://oi.edu.pl/"><span style="color:#3F51B5;">oi.edu.pl</span></a><span style="color:#212121;">). Opiekunem polskiej reprezentacji był prof. Krzysztof Stencel, a jego zastępcą Adam Gąsienica-Samek.</span></p><p><span style="color:#212121;">Artur Smoleński uzyskał łącznie 535 punktów, najlepszy wynik w całych zawodach. Po pierwszym dniu prowadził z dorobkiem 235 punktów, a w drugim dniu jako jedyny zdobył komplet 300 punktów. Złoty medal dla Polski zdobył także Krzysztof Witkowski, który zajął 5. miejsce ex aequo z dwoma innymi zawodnikami zdobywając 430 punktów. Srebrny medal wywalczył Franciszek Szymula, 11. w klasyfikacji końcowej z dorobkiem 359 punktów. Blisko medalu był również czwarty reprezentant Polski, Stanisław Lada. Zajął 31. miejsce, czyli pierwsze poza strefą medalową. Zdobył 240 punktów, o dwa mniej od ostatniego wyniku premiowanego brązowym medalem. Z pełnymi wynikami zawodów można zapoznać się na stronie https://putka-ceoi.acm.si/contests/-/group/ceoi-2026/.</span></p><p><span style="color:#212121;">Środkowoeuropejska Olimpiada Informatyczna jest jednym z ważniejszych międzynarodowych sprawdzianów dla młodych programistów i stanowi element przygotowań uczniów do startów w najważniejszych zawodach informatycznych, w tym w Międzynarodowej Olimpiadzie Informatycznej, która w tym roku będzie miała miejsce w Uzbekistanie w dniach od 9 do 16 sierpnia. Olimpiada Informatyczna, która wyłania reprezentację Polski na te zawody, jest organizowana przez Fundację Rozwoju Informatyki i finansowana ze środków Ministra Edukacji. Przyszłoroczna Środkowoeuropejska Olimpiada Informatyczna CEOI 2027 odbędzie się na przełomie sierpnia i września 2027 r. w Poznaniu.</span></p><p><span style="color:#212121;">Źródło informacji: Fundacja Rozwoju Informatyki</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Ogłoszono laureatów trzeciej dorocznej edycji nagród Stevie® Awards za Doskonałość Technologiczną]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/14967,ogloszono-laureatow-trzeciej-dorocznej-edycji-nagrod-stevie-r-awards-za-doskonalosc-technologiczna</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/14967,ogloszono-laureatow-trzeciej-dorocznej-edycji-nagrod-stevie-r-awards-za-doskonalosc-technologiczna</guid>
            <pubDate>Fri, 24 Jul 2026 11:13:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-ogloszono-laureatow-trzeciej-dorocznej-edycji-nagrod-stevie-r-awards-za-doskonalosc-technologiczna-1784885241.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Ogłoszono laureatów Stevie Awards za Doskonałość Technologiczną 2026. Spośród ponad 700 zgłoszeń z 37 krajów najwyżej oceniono m.in. IBM, które zdobyło dziewięć nagród, a zwycięzców uhonorują 28 października podczas gali w Paryżu.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#212121;"><strong>W ramach najważniejszego na świecie konkursu biznesowego poświęconego innowacjom technologicznym oceniono ponad 700 zgłoszeń z 37 krajów i terytoriów; IBM znalazło się na czele organizacji, zdobywając dziewięć nagród Stevie Awards.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">FAIRFAX, Wirginia, 23 lipca 2026 r. /PRNewswire/ -- Ogłoszono dziś laureatów nagród&nbsp;</span><a href="https://tech.stevieawards.com/"><span style="color:#3F51B5;">Stevie® Awards za Doskonałość Technologiczną 2026</span></a><span style="color:#212121;">. Program nagród, organizowany po raz trzeci, wyróżnia wybitne osiągnięcia technologiczne organizacji, zespołów i osób opracowujących innowacyjne produkty, usługi i rozwiązania dla wszystkich branż.</span></p><p><span style="color:#212121;">Nagrody Stevie® Awards za Doskonałość Technologiczną wyróżniają doskonałość w takich obszarach jak sztuczna inteligencja (AI), technologie informatyczne, technologie finansowe (fintech), technologie medyczne, technologie dla biznesu, technologie komunikacyjne, zielone technologie, technologie produkcyjne, technologie dla handlu detalicznego, przemysł lotniczy i kosmiczny, biotechnologia oraz wielu innych branżach. Do udziału w konkursie uprawnione są organizacje każdej wielkości - zarówno publiczne, jak i prywatne, komercyjne i non profit – z całego świata.</span></p><p><span style="color:#212121;">W tym roku ponad 180 specjalistów z dziedziny technologii i biznesu, pełniących funkcję jurorów, oceniło ponad 700 zgłoszeń nadesłanych przez organizacje z 37 krajów i terytoriów. Laureatów wyłoniono na podstawie średniej liczby punktów przyznanych przez jurorów w ramach niezależnego procesu oceny.</span></p><p><span style="color:#212121;">Organizacje z największą liczbą zdobytych nagród Stevie Awards</span></p><p><span style="color:#212121;">Organizacje, które zdobyły pięć lub więcej nagród Stevie w konkursie w 2026 roku, to:</span></p><ul><li data-list-item-id="e4a0e039374487ad731c63babafeb1a81">IBM, Singapur i USA (9)</li><li data-list-item-id="e13388f16562ee5497236a2ea4f1f086b">Architecht, Stambuł, Turcja (6)</li><li data-list-item-id="e16cefc801fcb2343a36be37f2b388be6">ValueLabs, Indie i USA (6)</li><li data-list-item-id="edfcec12924395b58b24fb44ff72f5294">Asiacell, Bagdad, Irak (5)</li><li data-list-item-id="ee8c4973a0dcc899eaff3d8ddd39f0239">Dubai Digital Authority, Dubaj (Zjednoczone Emiraty Arabskie) (5)</li><li data-list-item-id="e522d779a536f55f93194b365772a94f0">Epsilon3, El Segundo, Kalifornia (USA) (5)</li></ul><p><span style="color:#212121;">Pełną listę laureatów nagród Stevie Awards 2026 w poszczególnych kategoriach można znaleźć&nbsp;</span><a href="https://tech.stevieawards.com/awards/2026-stevie-award-winners"><span style="color:#3F51B5;">tutaj</span></a><span style="color:#212121;">.</span></p><p><span style="color:#212121;">Wyróżnione kategorie technologiczne</span></p><p><span style="color:#212121;">Nagrody Stevie Awards za Doskonałość Technologiczną wyróżniają osiągnięcia w 23 sektorach technologicznych, w tym w następujących obszarach:</span></p><ul><li data-list-item-id="e8671bdc35727a81373ac8410596c4535">Technologia reklamowa, marketingowa i public relations</li><li data-list-item-id="eb0cc77a275f458f83181035350dae7a8">Technologie dla przemysłu lotniczego i kosmicznego</li><li data-list-item-id="ed3e5f7d3b5d294457bd295e04b148045">Technologie dla rolnictwa</li><li data-list-item-id="e1ab8aa458663b56d1c5504ffee71924e">Technologie architektoniczne</li><li data-list-item-id="eb4c5ea8cf617bb3910698a8265dd0b4a">Sztuczna inteligencja (AI)</li><li data-list-item-id="e83623e35fe7f6cccea191c917dfedd6c">Technologie wspomagające</li><li data-list-item-id="e199249aeadc764727ec428d49140ae0b">Biotechnologia</li><li data-list-item-id="e508e6ea2304201e7ee3123c65c180eea">Technologie dla biznesu</li><li data-list-item-id="e52f241ec98c9cc5faf34b714080fcbcf">Technologie komunikacyjne</li><li data-list-item-id="efa0f5a8a22e2b767505cb7dd596b24ae">Technologie dla budownictwa i inżynierii lądowej</li><li data-list-item-id="edbdef38b397c5e08199758a2e9feeaf3">Technologie edukacyjne</li><li data-list-item-id="e9c29fde55e3b099d94ca8f02121d0279">Technologie energetyczne</li><li data-list-item-id="e08209ebddcac155ef18494ad3cffe86c">Technologie dla branży rozrywkowej</li><li data-list-item-id="e074a9df3c07c10f2dcf8f36a9d6bcc43">Technologie finansowe (FinTech)</li><li data-list-item-id="ef55e70bfc681abfc2f2823a915179f8e">Technologie dla sektora publicznego</li><li data-list-item-id="e2166e695a5e2e76d921a7d82594419ba">Zielone i czyste technologie</li><li data-list-item-id="eec1ddfee751322ad4c5fe9f5823e4f72">Technologie medyczne</li><li data-list-item-id="e689484f4389068c8f6058d17a8adb359">Technologie informatyczne</li><li data-list-item-id="e4e881a9135762400201d38baa8567d54">Technologie produkcyjne</li><li data-list-item-id="e57db221fbf0748579e278fb815d1433c">Technologie morskie</li><li data-list-item-id="ed12c44294c6f77fe9dbc8180a10fe6c0">Technologie dla handlu detalicznego i e-commerce</li><li data-list-item-id="ea8646e65f459119944650757ab2c3dcd">Technologie dla sportu, fitnessu i rekreacji</li><li data-list-item-id="e22249e92dae27e031b22926b7c3faea6">Technologie transportowe i rozwiązania w zakresie mobilności</li></ul><p><span style="color:#212121;"><strong>Ceremonia wręczenia nagród w Paryżu</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Laureaci zostaną uhonorowani podczas uroczystej gali wręczenia nagród z czerwonym dywanem, która odbędzie się w środę, 28 października 2026 r., w hotelu Pullman Paris Montparnasse w Paryżu we Francji. Podczas wydarzenia świętowane będą również sukcesy laureatów nagród Stevie Awards dla Najlepszych Pracodawców 2026, The International Business Awards® oraz Stevie Awards Niemiec. Ceremonia będzie transmitowana na żywo na całym świecie, a&nbsp;</span><a href="https://tech.stevieawards.com/tickets/awards-banquet/"><span style="color:#3F51B5;">bilety są już dostępne w sprzedaży</span></a><span style="color:#212121;">.</span></p><p><span style="color:#212121;">„Gratulujemy wszystkim laureatom trzeciej edycji Stevie Awards za Doskonałość Technologiczną ich wybitnych osiągnięć” – powiedziała Maggie Miller, prezes Stevie Awards. „Innowacje nieustannie zmieniają każdą branżę, a tegoroczni laureaci pokazują, w jaki sposób technologie przyczyniają się do rozwoju przedsiębiorstw i organizacji oraz poprawy jakości życia ludzi na całym świecie. Z niecierpliwością czekamy na możliwość uhonorowania ich osiągnięć podczas październikowej gali w Paryżu”.</span></p><p><span style="color:#212121;">Stevie Awards za Doskonałość Technologiczną są przyznawane przez organizację Stevie Awards, organizatora dziewięciu czołowych na świecie programów nagród biznesowych, w tym The International Business Awards® oraz The American Business Awards®.</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>Stevie Awards</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Od 2002 roku Stevie Awards są powszechnie uznawane za najbardziej prestiżowe na świecie programy nagród biznesowych, wyróżniające wybitne osiągnięcia w miejscu pracy na całym świecie. Nazwa „Stevie” pochodzi od greckiego słowa stephanos, oznaczającego „ukoronowany”.</span></p><ul><li data-list-item-id="e91f41d37f0461405f26df71cf38086de">Stevie Awards obejmują dziewięć międzynarodowych programów nagród biznesowych:</li><li data-list-item-id="e8b8a3adee4b9830b308b7d0adf9b88cf">Stevie Awards Azji i Pacyfiku</li><li data-list-item-id="e966097ba050e3f2a264f39279dbbb6db">Stevie Awards Niemiec</li><li data-list-item-id="eab8218886cd00e1cd4470b62c6f2f1eb">Stevie Awards Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej</li><li data-list-item-id="edcb269d90a75876df42b7fd9dc5fcfe7">The American Business Awards®</li><li data-list-item-id="e98af6ff22fd1b5ad3056a316931f2284">The International Business Awards®</li><li data-list-item-id="ed0b9f5bbe3f7b767488d92761160370b">Stevie Awards dla Najlepszych Pracodawców</li><li data-list-item-id="e91dc3e5a93c1289685c93a68d3847593">Stevie Awards dla Kobiet w Biznesie</li><li data-list-item-id="ef3d55c614d2875dedb919e37ab7a0103">Stevie Awards za Doskonałość Technologiczną</li><li data-list-item-id="e6db8a033d91a44b9de388abb3ce90e1b">Stevie Awards dla Działów Sprzedaży i Obsługi Klienta</li></ul><p><span style="color:#212121;">Każdego roku do Stevie Awards zgłaszanych jest ponad 12 000 nominacji przez organizacje z ponad 70 krajów i terytoriów, wyróżniających organizacje każdej wielkości oraz specjalistów stojących za ich sukcesem.</span></p><p><span style="color:#212121;">Więcej informacji można znaleźć na stronie&nbsp;</span><a href="https://stevieawards.com/"><span style="color:#3F51B5;">www.StevieAwards.com</span></a><span style="color:#212121;">.</span></p><p><span style="color:#212121;">Źródło: Stevie Awards&nbsp;</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Polska wzmacnia kompetencje w sektorze kosmicznym. Misja IGNIS przynosi pierwsze efekty]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/14960,polska-wzmacnia-kompetencje-w-sektorze-kosmicznym-misja-ignis-przynosi-pierwsze-efekty</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/14960,polska-wzmacnia-kompetencje-w-sektorze-kosmicznym-misja-ignis-przynosi-pierwsze-efekty</guid>
            <pubDate>Thu, 23 Jul 2026 16:45:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-polska-wzmacnia-kompetencje-w-sektorze-kosmicznym-misja-ignis-przynosi-pierwsze-efekty-1784818052.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Misja IGNIS daje Polsce pierwsze wymierne korzyści: od zainteresowania wojska testowanymi technologiami po wzrost kompetencji sektora kosmicznego. Dzięki lotowi Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego nasz kraj zyskał też mocniejszą pozycję w programach ESA.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Misja IGNIS przynosi pierwsze wymierne efekty. Technologiami testowanymi podczas lotu Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na Międzynarodową Stację Kosmiczną interesuje się m.in. wojsko. Proces przygotowań do misji i&nbsp;jej organizacja przyczyniły się do rozwoju kompetencji polskiego sektora kosmicznego. Dzięki temu Polska ma dziś większe szanse na udział w&nbsp;ambitnych programach realizowanych przez&nbsp;Europejską Agencję Kosmiczną. Wzrosło także zainteresowanie młodych ludzi naukami technicznymi.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;Ta misja była ogromnym sukcesem zarówno pod kątem technologicznym, naukowym, jak i&nbsp;edukacyjnym. Już mamy pierwsze wymierne efekty tej misji, związane z&nbsp;większym zainteresowaniem młodzieży i&nbsp;osób dorosłych naukami technicznymi, a także z&nbsp;wykorzystaniem wyników eksperymentów, na przykład przez&nbsp;Siły Zbrojne RP&nbsp;</i>– podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria dr Aleksandra Bukała, szefowa misji IGNIS i&nbsp;ekspertka PIAP Space.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Misja IGNIS była pierwszą polską misją technologiczno-naukową na Międzynarodową Stację Kosmiczną, realizowaną w&nbsp;ramach komercyjnej misji Axiom Mission 4 (Ax-4) Europejskiej Agencji Kosmicznej. Polski astronauta dr Sławosz Uznański-Wiśniewski spędził na orbicie blisko trzy tygodnie, poświęcając ponad 105 godzin na realizację polskiego programu badawczego. W tym czasie przeprowadził 13 eksperymentów przygotowanych przez&nbsp;krajowe uczelnie, instytuty badawcze i&nbsp;przedsiębiorstwa. Obejmowały one różne dziedziny: od medycyny, biologii i&nbsp;psychologii po materiałoznawstwo i&nbsp;nowe technologie. Konkretne projekty dotyczyły m.in. wpływu mikrograwitacji na układ odpornościowy, mikrobiom jelitowy, aktywność mózgu oraz&nbsp;tkanki mięśniowo-szkieletowe, badania odporności organizmów na promieniowanie kosmiczne, a także testowania miniaturowych monitorów promieniowania, systemów sztucznej inteligencji, technologii fotonicznych i&nbsp;nowoczesnych nanomateriałów. Część tych rozwiązań może znaleźć zastosowanie podczas przyszłych misji załogowych na Księżyc i&nbsp;Marsa.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;W tej chwili możemy mówić o&nbsp;jeszcze fragmentarycznych korzyściach, ponieważ dwa z&nbsp;13 eksperymentów cały czas są na orbicie, więc na ich wyniki jeszcze będziemy czekać. Ale na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej&nbsp;zostały już opracowane i&nbsp;przetestowane&nbsp;dozymetry, czyli czujniki badające promieniowanie, którymi zainteresowani są piloci wojskowi. Oni też są narażeni na wyższe promieniowanie z&nbsp;racji przebywania w&nbsp;powietrzu bardzo wysoko, jak w&nbsp;przypadku pilotów myśliwców, albo bardzo długo w&nbsp;przypadku pilotów samolotów transportowych. Równie ważne są eksperymenty psychologiczne związane z&nbsp;tym, w&nbsp;jaki sposób zachowują się&nbsp;ciało i&nbsp;umysł w&nbsp;warunkach odosobnienia, silnej presji i&nbsp;dużego stresu</i>&nbsp;– wskazuje dr Aleksandra Bukała.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jednym z&nbsp;istotnych rezultatów misji jest zdobycie przez&nbsp;polskie instytucje naukowe i&nbsp;przedsiębiorstwa tzw. flight heritage, czyli potwierdzenia, że opracowane technologie zostały przetestowane w&nbsp;warunkach kosmicznych. Taki dorobek zwiększa wiarygodność zespołów badawczych i&nbsp;firm przy ubieganiu się o&nbsp;kolejne kontrakty realizowane przez&nbsp;Europejską Agencję Kosmiczną i&nbsp;partnerów międzynarodowych. Możliwość praktycznego zweryfikowania technologii w&nbsp;kosmosie może być decydująca dla&nbsp;ich dalszego rozwoju i&nbsp;komercjalizacji.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Nigdy nie&nbsp;mielibyśmy aż&nbsp;tylu eksperymentów i&nbsp;105 godzin pracy astronauty na orbicie poświęconych wyłącznie polskim eksperymentom&nbsp;</i>– ocenia kierowniczka misji IGNIS. –&nbsp;<i>Misja oznacza też ogromny postęp we współpracy międzynarodowej zarówno z&nbsp;Europejską Agencją Kosmiczną, jak i&nbsp;innymi agencjami, partnerami, ze Stanami Zjednoczonymi, ale też z&nbsp;Indiami czy Węgrami.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Równie ważnym efektem misji jest zdobycie doświadczenia organizacyjnego. Polska po raz pierwszy przygotowała i&nbsp;zrealizowała tak rozbudowany program badań kosmicznych, angażując ponad 500 osób z&nbsp;uczelni, instytutów badawczych, administracji, przedsiębiorstw oraz&nbsp;partnerów zagranicznych.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;Na pewno w&nbsp;tej chwili mamy większą szansę na to, żeby uczestniczyć w&nbsp;innych misjach załogowych i&nbsp;bezzałogowych, bo dużo lepiej rozumiemy, jak taką misję się organizuje i&nbsp;co w&nbsp;niej jest trudnego. Mamy wykształcone kadry, które pracowały przy misji, mamy też polskiego astronautę&nbsp;</i>– mówi dr Aleksandra Bukała. –&nbsp;<i>Polska – częściowo dzięki misji, a częściowo poprzez dojrzałość technologiczną – wkroczyła do klubu krajów już dojrzałych kosmicznie. Jesteśmy już ich równoprawnym partnerem, żeby brać udział w&nbsp;najambitniejszych przedsięwzięciach Europejskiej Agencji Kosmicznej czy misjach międzynarodowych związanych z&nbsp;eksploracją Księżyca, takich jak program Artemis. Mamy już dojrzały przemysł i&nbsp;naukę oraz&nbsp;duże zainteresowanie społeczne, tak że zdecydowanie jest na czym budować.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W lipcu ESA poinformowała o&nbsp;planach utworzenia centrum technologii kosmicznych w&nbsp;Warszawie. Będzie to pierwsza w&nbsp;historii organizacji placówka tego typu zlokalizowana poza&nbsp;państwami założycielskimi agencji. Jej działalność skoncentruje się na bezpieczeństwie, odporności oraz&nbsp;technologiach podwójnego zastosowania (dual-use). Zadaniem centrum jest wzmocnienie potencjału ESA poprzez rozwój niszowych i&nbsp;nowatorskich obszarów, a główne filary jego działalności to zarządzanie kryzysowe, czyli tworzenie innowacyjnych rozwiązań na potrzeby ochrony ludności, operacje na orbicie, czyli prowadzenie symulacji zaawansowanych misji kosmicznych, oraz&nbsp;monitorowanie usług satelitarnych, czyli analiza zakłóceń wpływających na ich poprawne funkcjonowanie.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Josef Aschbacher, dyrektor generalny ESA, podkreślił, że centrum przyczyni się do realizacji europejskich ambicji kosmicznych, bazując na rosnącej wiedzy eksperckiej i&nbsp;zaangażowaniu Polski w&nbsp;obszarze technologii kosmicznych. Jak dodał, nasz kraj w&nbsp;szybkim tempie stał się jedną z&nbsp;sił napędowych europejskiego sektora kosmicznego.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Technologie rozwijane na potrzeby sektora kosmicznego coraz częściej znajdują zastosowanie także w&nbsp;medycynie, przemyśle, transporcie, ochronie środowiska oraz&nbsp;systemach opartych na sztucznej inteligencji.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– To wciąż jest obszar nie&nbsp;do końca wykorzystany, zarówno przez&nbsp;AWF, jak i&nbsp;inne uczelnie, zarówno techniczne, jak i&nbsp;ekonomiczne. Wymaga on doskonalenia i&nbsp;zacieśnienia współpracy. Generalnie musimy zmienić mentalność i&nbsp;przestawić nasze wartościowanie, że badania kosmiczne to nie&nbsp;tylko przygotowanie astronauty do lotu w&nbsp;kosmos, ale to są badania, które mają służyć społeczeństwu tutaj na Ziemi –</i>&nbsp;podkreśla prof. dr hab. Bartosz Molik, rektor AWF.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Skillcation. Co drugi Polak zapłaci więcej, by nauczyć się czegoś nowego]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/14955,skillcation-co-drugi-polak-zaplaci-wiecej-by-nauczyc-sie-czegos-nowego</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/14955,skillcation-co-drugi-polak-zaplaci-wiecej-by-nauczyc-sie-czegos-nowego</guid>
            <pubDate>Thu, 23 Jul 2026 13:08:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-skillcation-co-drugi-polak-zaplaci-wiecej-by-nauczyc-sie-czegos-nowego-1784805155.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Coraz więcej Polaków wybiera wakacje, podczas których można nauczyć się czegoś nowego. Na „skillcation” 46% z nas zapłaci więcej, a najchętniej uczymy się gotowania, języków i rzemiosła.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#212121;"><strong>Ponad połowa Polaków (55%) lubi uczyć się nowych rzeczy podczas wakacji. To nieco więcej więcej niż średnia europejska (48%) [1]. Pieczenie chleba, ceramika, zielarstwo, fotografia czy stolarka stają się dla podróżnych równie ważnym powodem wyjazdu jak piękne widoki. Trend ma już własną nazwę: „skillcation”, czyli połączenie słów skill (umiejętność) i vacation (wakacje).</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Jeszcze kilka lat temu, planując urlop, zastanawialiśmy się co możemy zwiedzić, zjeść i zobaczyć, a dziś zastanawiamy się czego nowego możemy się nauczyć. Z najnowszego badania Mastercard Economics Institute, przeprowadzonego wśród ponad 27 tysięcy respondentów w 28 krajach Europy (w tym na próbie 1000 Polaków), wynika, że zmienia się nasze podejście do wakacji. Aż 40% badanych z Polski weźmie w tym roku udział w wyjeździe skoncentrowanym właśnie na nauce nowej umiejętności lub rzemiosła, a 46% jest gotowych zapłacić za taki wyjazd więcej niż za tradycyjny urlop (co ciekawe, w Europie te wskaźniki wynoszą odpowiednio mniej, bo 37% i 42%).[1] W Polsce ten trend może mieć jeszcze jedno, bardziej praktyczne wytłumaczenie: kapryśną pogodę. Gdy prognozy na wakacje bywają nieprzewidywalne, a plaża odpada, to warsztaty pod dachem albo aktywność niezależna od słońca stają się dobrą alternatywą.</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>Bogatsi w umiejętności i doświadczenia</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Zmienia się nie tylko sposób podróżowania, ale i definicja udanego urlopu. Dla 57% Polaków nauka od lokalnych ekspertów sprawia, że podróż nabiera większego znaczenia, a 51% przyznaje, że nowa umiejętność przywieziona z wakacji ma dla nich większą wartość niż tradycyjna pamiątka. W obu przypadkach to więcej niż średnia europejska (51% i 48%). Co drugi badany w Polsce (50%) deklaruje też, że podczas wakacji szuka praktycznych, angażujących doświadczeń, a nie tylko biernego wypoczynku.</span></p><p><span style="color:#212121;">Na szczycie listy umiejętności, których najchętniej uczyliby się Polacy, znajdują się (z takim samym wynikiem, czyli 34%) podstawy nowego języka oraz gotowanie i warsztaty kulinarne z lokalnymi szefami kuchni. Tuż za nimi plasuje się poznawanie produkcji lokalnego jedzenia i napojów, jak wino, sery czy piwo (30%). Blisko jedna czwarta badanych chciałaby spróbować sportów takich jak narciarstwo, surfing czy wspinaczka (22%) oraz sztuk kreatywnych: fotografii, malarstwa, pisania (również 22%). Popularne są też wellness i ruch: joga, medytacja, taniec czy sztuki walki (21%), a także tradycyjne rzemiosło: ceramika, tkactwo, obróbka drewna (20%). Na dalszych miejscach są umiejętności związane ze zrównoważonym stylem życia, jak permakultura (16%), survival i zbieractwo (14%) oraz warsztaty muzyczne (12%) [2].</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>Największą atrakcją stają się gospodarze</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">To, co jeszcze kilka lat temu było dodatkiem do pobytu, dziś coraz częściej staje się głównym powodem wyboru konkretnego miejsca. Na Slowhopie rośnie liczba gospodarzy, którzy zapraszają gości nie tylko do nocowania, ale i do wspólnego działania: można nauczyć się wypieku chleba na zakwasie, zrobić własny ser, ulepić ceramiczne naczynie na kole garncarskim, poznać tajniki zielarstwa i pszczelarstwa, spróbować fotografii przyrodniczej, stolarki czy tworzenia naturalnych kosmetyków, a także wziąć udział w warsztatach jogi, medytacji czy lokalnego rzemiosła.</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>„Jeszcze kilka lat temu goście pytali przede wszystkim o dostęp do jeziora, szlaki czy dobrą restaurację. A dziś szukają ciekawych wydarzeń podczas których mogą coś przeżyć, czegoś się nauczyć. Największą wartością stają się ludzie i ich pasje. Gospodarze pokazują, jak zrobić chleb na zakwasie, ulepić kubek z gliny, rozpoznać dzikie rośliny, zrobić własny ser czy pracować z drewnem. Organizują uczty w lesie, spacery botaniczne, wyjazdy jogowe, tenisowe, czy rzemieślnicze. Goście wracają do domu nie tylko wypoczęci, ale bogatsi o doświadczenie, które zostaje z nimi na lata” – mówi Aleksandra Klonowska-Szałek, współtwórczyni Slowhopa.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>Łatwiej poznać ludzi, gdy robi się coś razem</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Rosnąca popularność wyjazdów z różnymi warsztatami, wykładami czy zajęciami ma także wymiar społeczny. Coraz więcej osób podróżuje solo lub w małych grupach, a wspólna aktywność pomaga szybciej przełamać pierwsze lody, poznać nowych ludzi, porozmawiać. Slowhop zauważył ten kierunek już jakiś czas temu: platforma, która początkowo służyła głównie do rezerwowania noclegów, rozbudowała się o osobną kategorię wydarzeń i lokalnych atrakcji. Dziś w katalogu można znaleźć dziesiątki propozycji w całej Polsce: od warsztatów ceramicznych na kole garncarskim, przez zajęcia pszczelarsko-zielarskie w leśnej pasiece, spływy kajakowe z przewodnikiem, po jogę czy kulinarne wycieczki z lokalną przewodniczką. To właśnie na styku noclegu i wspólnego działania rodzi się najwięcej nowych znajomości.</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>„Wspólna nauka jest jednym z najprostszych sposobów budowania relacji. Warsztaty dają naturalny pretekst do rozmowy i współpracy, dzięki czemu nie trzeba szukać tematów ani przełamywać niezręcznej ciszy. Szczególnie dla osób podróżujących samotnie to znacznie łatwiejsza forma poznawania ludzi niż klasyczny wypoczynek w hotelu czy na plaży. Wspólne doświadczenie bardzo szybko skraca dystans i buduje poczucie wspólnoty” – podsumowuje Grzegorz Mikucki, socjolog.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">[1] Mastercard Economics Institute, The Rise of the 'Skilliday': Half of Europeans now plan to learn a new skill on holiday, lipiec 2026:&nbsp;</span><a href="https://www.mastercard.com/news/europe/en/newsroom/press-releases/en/2026/the-rise-of-the-skilliday-half-of-europeans-now-plan-to-learn-a-new-skill-on-holiday/"><span style="color:#3F51B5;">https://www.mastercard.com/news/europe/en/newsroom/press-releases/en/2026/the-rise-of-the-skilliday-half-of-europeans-now-plan-to-learn-a-new-skill-on-holiday/</span></a><span style="color:#212121;">&nbsp;oraz dane dla Polski:&nbsp;</span><a href="https://brief.pl/mastercard-economics-institute-rosnie-popularnosc-skilldays-ponad-polowa-polakow-chce-wracac-z-wakacji-nie-tylko-ze-wspomnieniami-ale-tez-z-nowymi-umiejetnosciami/"><span style="color:#3F51B5;">https://brief.pl/mastercard-economics-institute-rosnie-popularnosc-skilldays-ponad-polowa-polakow-chce-wracac-z-wakacji-nie-tylko-ze-wspomnieniami-ale-tez-z-nowymi-umiejetnosciami/</span></a><span style="color:#212121;">&nbsp;</span></p><p><span style="color:#212121;">[2] Tamże.</span></p><p><span style="color:#212121;">Żródło informacji: Slowhop.com</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Kategoria składanych smartfonów rośnie szybciej niż cały rynek. Napędzają ją większe ekrany i nowe formy urządzeń]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/14954,kategoria-skladanych-smartfonow-rosnie-szybciej-niz-caly-rynek-napedzaja-ja-wieksze-ekrany-i-nowe-formy-urzadzen</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/14954,kategoria-skladanych-smartfonow-rosnie-szybciej-niz-caly-rynek-napedzaja-ja-wieksze-ekrany-i-nowe-formy-urzadzen</guid>
            <pubDate>Thu, 23 Jul 2026 10:30:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-kategoria-skladanych-smartfonow-rosnie-szybciej-niz-caly-rynek-napedzaja-ja-wieksze-ekrany-i-nowe-f-1784795680.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Składane smartfony rosną szybciej niż cały rynek i coraz mocniej wchodzą do segmentu premium. Według Samsungu i Counterpoint Research już za dwa lata mogą odpowiadać za 10 proc. sprzedaży telefonów z wyższej półki w Polsce.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Segment składanych smartfonów, tzw. foldables, rozwija się znacznie szybciej niż klasycznych telefonów. Z przytaczanych przez&nbsp;firmę Counterpoint Research&nbsp;szacunków&nbsp;wynika, że w&nbsp;tym roku globalne dostawy urządzeń foldables mają wzrosnąć o&nbsp;21 proc. Składane modele umacniają swoją pozycję w&nbsp;segmencie premium. Przedstawiciele firmy Samsung, odpowiadającej za stworzenie tej kategorii urządzeń, oceniają, że za dwa lata będą one stanowić 10 proc. sprzedaży smartfonów z&nbsp;wyższej półki w&nbsp;Polsce.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Składane telefony, czyli kategoria foldables, zarówno w&nbsp;Polsce, jak i&nbsp;na świecie rośnie bardzo dynamicznie. Już teraz w&nbsp;Polsce stanowi ponad 2 proc. sprzedanych telefonów, a w&nbsp;kategorii premium – blisko 6 proc. Liczymy, że w&nbsp;ciągu kolejnych dwóch lat przekroczy 10 proc. udziału w&nbsp;części premium na rynku telefonów&nbsp;</i>– podkreśla w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Marcin Garbarczyk, VP Head of Mobile Experience w&nbsp;Samsung Electronics Polska.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Z przytaczanych przez&nbsp;firmę Counterpoint Research szacunków wynika, że w&nbsp;tym roku globalne dostawy urządzeń foldables mają wzrosnąć o&nbsp;21 proc. w&nbsp;ujęciu rocznym. W ubiegłym roku osiągnęły one poziom 19,6 mln sztuk. Prognozy zakładają, że w&nbsp;2028 roku wzrosną do 40,6 mln sztuk.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Kategoria urządzeń składanych rośnie zdecydowanie szybciej niż reszta rynku z&nbsp;dwóch powodów. Po pierwsze, bardzo dynamicznie rośnie premium, czyli wszystkie urządzenia powyżej 600 euro w&nbsp;cenie detalicznej, a składane telefony należą do tej kategorii. Po drugie, rosną one szybciej niż cała kategoria premium ze względu na swoje funkcjonalności. Po rozłożeniu telefonu uzyskujemy zupełnie nowe funkcje i&nbsp;możliwości korzystania z&nbsp;treści, a po złożeniu mamy bardzo kompaktową formę, którą można schować do kieszeni czy torebki –</i>&nbsp;podkreśla Marcin Garbarczyk.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Analizy GfK wskazują, że udział segmentu premium (powyżej 600 euro) w&nbsp;polskim rynku smartfonów wzrósł z&nbsp;11 proc. w&nbsp;2020 roku do 30 proc. w&nbsp;2026 roku. Średnia cena smartfona sprzedawanego w&nbsp;Polsce niemal się podwoiła w&nbsp;ciągu ostatnich sześciu lat – z&nbsp;290 euro w&nbsp;2020 roku do 523 euro w&nbsp;2026 roku.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Samsung jest liderem kategorii foldables. Jako pierwsi wprowadziliśmy ją na rynek w&nbsp;2019 roku i&nbsp;cały czas ją dynamicznie rozwijamy. W zeszłym roku, wprowadzając serię siódmą Z Fold, zdecydowanie zmieniliśmy produkt, bo stał się on znacznie smuklejszy –</i>&nbsp;mówi VP Head of Mobile Experience w&nbsp;Samsung Electronics Polska.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Licząc najnowszą premierę, od 2019 roku Samsung wypuścił osiem generacji urządzeń i&nbsp;pozostaje kluczowym graczem w&nbsp;tej kategorii. Składają się na nią modele Flip (otwierane jak telefony z&nbsp;klapką) oraz&nbsp;Fold (otwierane jak książki). Modele typu Fold, dzięki większemu ekranowi, coraz częściej zastępują tablet lub dodatkowy monitor podczas pracy.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– W tym roku wraz z&nbsp;serią ósmą do naszego line-upu wprowadzamy również trzeci produkt.&nbsp;Bardzo wierzymy, że ta nowa forma będzie dominująca i&nbsp;spotka się z&nbsp;największym zainteresowaniem konsumentów. Ona jest bardzo kompaktowa, po złożeniu paszportowa, a po rozłożeniu mamy format 4:3, który umożliwia na przykład wygodne oglądanie filmów –&nbsp;</i>wyjaśnia Marcin Garbarczyk. –<i>&nbsp;Telefony są smuklejsze i&nbsp;wydajniejsze, mają nowe procesory i&nbsp;większe pamięci. Wszystko po to, by jeszcze bardziej poprawić doświadczenie użytkownika.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jak podkreśla, nowa propozycja kształtu składanych urządzeń to też nowy rozdział dla&nbsp;całej kategorii. Nowością składanych smartfonów ósmej generacji jest również zastosowana technologia wyświetlaczy – Flex Titanium dzięki użyciu dwóch tytanowych komponentów zwiększa trwałość i&nbsp;elastyczność wyświetlaczy, ograniczając widoczność zagięcia.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Składane telefony to jest zupełnie inna liga, bo to jest bardzo wciągające narzędzie, które zmienia sposób, w&nbsp;jaki pracujemy na tych urządzeniach i&nbsp;w jaki z&nbsp;nich korzystamy –</i>&nbsp;mówi Magda Sielachowicz-Nowakowska, Head of Marketing w&nbsp;Samsung Electronics Polska. –<i>&nbsp;Możliwości, które drzemią w&nbsp;tych urządzeniach, powodują, że musimy się nauczyć trochę inaczej z&nbsp;nich korzystać. Chodzi o&nbsp;to, w&nbsp;jaki sposób na co dzień oglądamy, czytamy, rejestrujemy treści wideo, robimy i&nbsp;oglądamy zdjęcia. To jest coś zupełnie innego i&nbsp;jest to doceniane przez&nbsp;coraz większą rzeszę Polaków.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jedną z&nbsp;głównych zalet składanych smartfonów jest większy ekran, który nie&nbsp;tylko ułatwia oglądanie filmów czy seriali, ale też pracę z&nbsp;dokumentami i&nbsp;arkuszami kalkulacyjnymi.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Możesz też zupełnie inaczej rejestrować wideo, bo stawiasz &nbsp;telefon i&nbsp;nagrywasz, chociażby prowadząc wywiad czy wideokonferencję&nbsp;</i>– mówi Magda Sielachowicz-Nowakowska. –&nbsp;<i>Polacy są super otwarci na wszelkie nowości technologiczne, takie jak na przykład sztuczna inteligencja w&nbsp;telefonach.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Samsung wdraża rozwiązania Galaxy AI od kilku generacji produktów, również w&nbsp;pełni w&nbsp;języku polskim. Jak podkreśla ekspertka, sztuczna inteligencja dla&nbsp;znaczącej części konsumentów, zwłaszcza młodszych, to obecnie jeden z&nbsp;głównych czynników decydujących o&nbsp;wyborze urządzenia.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Jest chociażby funkcja Now nudge, która mówi: „nie&nbsp;umawiaj się na tę godzinę, ponieważ masz już spotkanie” albo „wyjdź z&nbsp;domu, ponieważ musisz zdążyć na pociąg lub samolot”&nbsp;</i>– mówi szefowa marketingu w&nbsp;Samsung Electronics Polska. –<i>&nbsp;Galaxy AI jest także przewagą składanych smartfonów w&nbsp;kontekście biznesowym, bo przykładowo pomaga redagować maile. Szczególnie gdy jesteśmy w&nbsp;biegu, a szybko musimy odpowiedzieć na coś ważnego, to mamy pomocnika, który nam coś zredaguje, nawet jeżeli potem to modyfikujemy.</i></span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Droga do cyberpotęgi. Polska walczy o technologiczną suwerenność i bezpieczeństwo]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/14937,droga-do-cyberpotegi-polska-walczy-o-technologiczna-suwerennosc-i-bezpieczenstwo</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/14937,droga-do-cyberpotegi-polska-walczy-o-technologiczna-suwerennosc-i-bezpieczenstwo</guid>
            <pubDate>Wed, 22 Jul 2026 10:01:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-droga-do-cyberpotegi-polska-walczy-o-technologiczna-suwerennosc-i-bezpieczenstwo-1784707528.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Polska chce wzmocnić technologiczną suwerenność i bezpieczeństwo, stawiając na AI, technologie kosmiczne, kwantowe i biotechnologię. Eksperci podkreślają jednak, że bez strategii, finansowania i zmian w zamówieniach publicznych innowacje nie przełożą się na przewagę państwa.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Nowe technologie to nie&nbsp;tylko impuls dla&nbsp;rozwoju gospodarczego, ale też kluczowy czynnik dla&nbsp;bezpieczeństwa państwa. Zdaniem Magdaleny Hajduk, doradcy prezydenta RP, potrzebna jest diagnoza stanu technologicznego Polski i&nbsp;na tej podstawie&nbsp;przygotowanie odpowiedniej strategii na rzecz suwerenności technologicznej. Istotne jest znalezienie takich dziedzin, w&nbsp;których Polska może się wyspecjalizować. Eksperci widzą potencjał m.in. w&nbsp;AI, technologiach kosmicznych, kwantowych czy biotechnologii.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;W Kancelarii Prezydenta powstała Rada ds. Nowych Technologii i&nbsp;Cyfryzacji. Wśród inicjatyw podjętych przez&nbsp;jej członków od grudnia jest wysłuchanie środowiska z&nbsp;sektora nowych technologii i&nbsp;przygotowanie rekomendacji dla&nbsp;prezydenta dotyczących projektów i&nbsp;inicjatyw ustawodawczych wspierających nasz kraj w&nbsp;obszarze cyfryzacji&nbsp;</i>–&nbsp;mówi w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Magdalena Hajduk.&nbsp;<i>– Chodzi o&nbsp;to, żebyśmy&nbsp;zbliżyli się do poziomu cyberpotęgi, zachowali niezależność i&nbsp;zrobili wszystko, żeby w&nbsp;razie konkretnych niebezpieczeństw móc odtworzyć te technologie. Powinniśmy przede wszystkim mieć źródła finansowania projektów, które zapewnią nam suwerenność technologiczną.&nbsp;</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Rada Nowych Technologii i&nbsp;Cyfryzacji przy Prezydencie RP została powołana w&nbsp;grudniu 2025 roku. Jej celem jest stworzenie forum dialogu w&nbsp;sprawach istotnych dla&nbsp;technologicznego i&nbsp;gospodarczego rozwoju Polski.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Nad strategicznymi dokumentami pracuje także rząd. 10 czerwca br. przyjął Strategię Cyfryzacji Państwa, która wyznacza cele transformacji cyfrowej kraju do 2035 roku. Jak zapewnia Ministerstwo Cyfryzacji, strategia powstała w&nbsp;wyniku szerokiej współpracy międzyresortowej i&nbsp;konsultacji publicznych, a jej nadrzędnym celem jest podnoszenie jakości życia obywateli i&nbsp;ograniczanie&nbsp;negatywnych skutków&nbsp;technologii.&nbsp;Zgodnie z&nbsp;założeniami do 2030 roku 100 proc. kluczowych usług publicznych&nbsp;ma być dostępnych w&nbsp;pełni cyfrowo i&nbsp;100 proc. gospodarstw domowych&nbsp;ma się znaleźć&nbsp;w zasięgu światłowodu i&nbsp;sieci 5G.&nbsp;Z kolei do 2035 roku 85 proc. obywateli ma posiadać&nbsp;podstawowe&nbsp;kompetencje&nbsp;cyfrowe,&nbsp;a 80 proc. urzędów ma wykorzystywać sztuczną inteligencję. Strategia zakłada zwiększenie nakładów na cyfryzację do poziomu 5 proc. PKB.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W marcu br. rząd przyjął także Strategię Cyberbezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej do 2029 roku, która wyznacza kierunki rozwoju bezpieczeństwa cyfrowego państwa i&nbsp;wzmacnia Krajowy System Cyberbezpieczeństwa. Jego realizacja ma zwiększyć odporność Polski na cyberzagrożenia oraz&nbsp;poprawić bezpieczeństwo obywateli, przedsiębiorstw i&nbsp;instytucji publicznych.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Zdaniem Magdaleny Hajduk potrzebne są strategia oraz&nbsp;inicjatywy ustawodawcze, które będą wspierać suwerenność technologiczną Polski.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Zdaje się, że kolejna strategia, z&nbsp;której założeniami można się w&nbsp;pełni zgodzić, jest kolejnym dokumentem, który mało odzwierciedla naszą rzeczywistość i&nbsp;problemy polskiego biznesu czy start-upów, potencjalnych przyszłych unicornów&nbsp;–</i>&nbsp;mówi doradca prezydenta RP.&nbsp;<i>–&nbsp;Gdybyśmy wszyscy w&nbsp;tych radach dotyczących nowych technologii i&nbsp;cyfryzacji połączyli się w&nbsp;jedno konsorcjum, to bylibyśmy w&nbsp;stanie z&nbsp;tej strategii cyfryzacji wyciągnąć kilka obszarów, w&nbsp;których moglibyśmy wspólnie wypracować rekomendacje i&nbsp;dla rządu, i&nbsp;dla prezydenta. Moglibyśmy faktycznie się zgodzić i&nbsp;podpisać się pod konkretnym dokumentem, który byłby nie&nbsp;tylko strategią, ale planem działania w&nbsp;celu zapewnienia suwerenności technologicznej Polski.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Jak podkreśla, potrzebna jest analiza stanu technologicznego Polski, na podstawie której powinna powstać taka strategia. Jednym z&nbsp;obszarów zmian może być prawo zamówień publicznych, by wspierało polskich innowatorów.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>–&nbsp;Trwa już wieloletnia dyskusja na temat tego, jak budować suwerenność technologiczną w&nbsp;kontekście rozwijających się młodych przedsiębiorstw, skoro prawem zamówień publicznych uniemożliwiamy im wygrywanie przetargów. Jest duża przestrzeń do tego, żeby wypracować takie procedury zamówień publicznych, żeby w&nbsp;kryteriach ocen znalazł się kapitał polski i&nbsp;żeby zbudować pomost pomiędzy biznesem i&nbsp;nauką –</i>&nbsp;powiedziała Magdalena Hajduk podczas Kongresu Fundacji SET „Polska ambitna”.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Zdaniem dr Karoliny Grendy z&nbsp;Fundacji SET Polska powinna się koncentrować na technologiach, które spełniają kilka kryteriów. Pierwszym jest bezpieczeństwo kraju ze względu na sytuację geopolityczną.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Kolejnym jest kryterium rynku – to muszą być nowe technologie, które zostaną w&nbsp;dosyć szybki sposób zaadaptowane, w&nbsp;okresie 5–10 lat –</i>&nbsp;wymienia dr Karolina Grenda.&nbsp;<i>–&nbsp;Poza tym jest kryterium kompetencji – mamy bardzo dobrych matematyków, kryptologów, programistów. Istotny jest także poziom zaawansowania nowych technologii. Aby je wdrożyć w&nbsp;ciągu 5–10 lat, one muszą być na&nbsp;określonym etapie rozwoju.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Wśród konkretnych technologii ekspertka wymienia przede wszystkim sztuczną inteligencję. Chodzi niekoniecznie o&nbsp;budowanie fundamentalnych modeli, w&nbsp;których liderami są Stany Zjednoczone i&nbsp;Chiny, ale adaptacja istniejących rozwiązań w&nbsp;takich dziedzinach jak cyberbezpieczeństwo, logistyka, medycyna czy biotechnologia.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Skupiłabym się na generatywnej sztucznej inteligencji, ale w&nbsp;powiązaniu z&nbsp;Edge AI. Ona nie&nbsp;lokuje danych w&nbsp;chmurze, tylko w&nbsp;określonych urządzeniach. W ten sposób jest bezpieczniej –&nbsp;</i>wyjaśnia przedstawicielka Fundacji SET.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Podkreśla również znaczenie technologii kosmicznych, rozwijanych przykładowo przez&nbsp;ICEYE, polsko-fińską firmę produkującą satelity radarowe &nbsp;do obserwacji Ziemi. Firma posiada największą na świecie konstelację satelitów wyposażonych w&nbsp;radary z&nbsp;syntetyczną aperturą SAR, które mogą odwiedzać to samo miejsce nawet kilkanaście razy na dobę, tworząc obrazy niezależnie od pory i&nbsp;warunków pogodowych.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Firma wdraża swoje rozwiązania zarówno do zastosowań cywilnych, czyli np. w&nbsp;rolnictwie, jak i&nbsp;w zarządzaniu kryzysowym oraz&nbsp;w&nbsp;rozwiązaniach dual-use. Jej technologie są wykorzystywane podczas wojny w&nbsp;Ukrainie do obrazowania tego, co się dzieje na polu walki&nbsp;–</i>&nbsp;wyjaśnia dr Karolina Grenda.&nbsp;<i>–&nbsp;Kolejne są technologie kwantowe. One nie&nbsp;są jeszcze na poziomie wdrożenia, natomiast jest to luka do wykorzystania. Mamy dobrych kryptologów, matematyków i&nbsp;informatyków, więc&nbsp;jesteśmy w&nbsp;stanie tę technologię zaadaptować. Państwem, które to zrobiło, jest Finlandia, która przeznaczyła bardzo duże środki w&nbsp;latach 2020–2024 i&nbsp;teraz jest hubem rozwoju technologii kwantowych.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Zdaniem ekspertki problemem na polskim rynku jest brak skutecznej komercjalizacji innowacyjnych produktów, co jest bezpośrednio związane z&nbsp;finansowaniem. Z ubiegłorocznego raportu Zespołu ds. wzmocnienia transferu wyników badań naukowych, powołanego w&nbsp;ramach MNiSW, wynika, że transfer wiedzy i&nbsp;technologii przyjmuje w&nbsp;Polsce przede wszystkim formę świadczenia usług badawczych, a nie&nbsp;komercjalizacji własności intelektualnej. W przypadku większości rodzajów instytucji ok. 80 proc. przychodów pochodzi z&nbsp;usług badawczych, a mniej niż 20 proc. z&nbsp;komercjalizacji.&nbsp;</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Raport FinKids.pl: rodzice chcą uczyć dzieci o finansach, ale nie wiedzą jak]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/14916,raport-finkids-pl-rodzice-chca-uczyc-dzieci-o-finansach-ale-nie-wiedza-jak</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/14916,raport-finkids-pl-rodzice-chca-uczyc-dzieci-o-finansach-ale-nie-wiedza-jak</guid>
            <pubDate>Mon, 20 Jul 2026 21:48:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-raport-finkids-pl-rodzice-chca-uczyc-dzieci-o-finansach-ale-nie-wiedza-jak-1784577268.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>83% rodziców uważa edukację finansową za kluczową, ale tylko połowa uczy jej dzieci na co dzień — wynika z raportu FinKids.pl. Największą barierą nie jest brak chęci, lecz brak wiedzy i narzędzi do rozmowy o pieniądzach, inwestowaniu czy emeryturze.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p><span style="color:#212121;"><strong>Choć 83% rodziców uznaje edukację finansową za kluczową, jedynie połowa podejmuje regularne działania w tym obszarze - wynika z „Badania Edukacji Finansowej Dzieci 2026" opublikowanego przez FinKids.pl. Pełny raport dostępny jest bezpłatnie na stronie&nbsp;</strong></span><a href="https://finkids.pl/wp-content/uploads/2026/07/BEFD-2026-Raport.pdf"><span style="color:#3F51B5;"><strong>FinKids.pl/badanie-dzieci</strong></span></a></p><p><span style="color:#212121;">Z badania wyłania się wyraźna przepaść między deklaracjami a praktyką. Domowa nauka finansów koncentruje się głównie na codziennych czynnościach - wspólnych zakupach czy skanowaniu produktów przy kasie. Zagadnienia o długofalowym znaczeniu, takie jak system emerytalny, ubezpieczenia czy inwestowanie, są przez rodziców systematycznie pomijane.</span></p><p><span style="color:#212121;">Największą przeszkodą nie jest brak chęci, lecz luka kompetencyjna dorosłych. O ile 87% rodziców ufa swojej wiedzy w zakresie e-bankowości, o tyle w obszarze inwestowania wskaźnik pozytywnej samooceny spada do 50%, przy czym kobiety oceniają się w tym zakresie znacząco niżej niż mężczyźni. Strach przed błędem skutkuje odsuwaniem trudnych tematów - rodzice uważają, że o pomnażaniu kapitału należy rozmawiać dopiero około 11. roku życia. W efekcie tylko 14% badanych kiedykolwiek poruszyło z dzieckiem temat funduszy inwestycyjnych lub ETF-ów.</span></p><p><span style="color:#212121;">Raport wskazuje również, że własnymi pieniędzmi dysponuje 77% dzieci, a głównym źródłem dochodu (65%) jest kieszonkowe. Rodzice traktują je jako narzędzie nauki samodzielności (56%) i odpowiedzialności (51%), choć często nie ustalają jasnych zasad jego wydatkowania. Badanie ujawnia też różnice płciowe: dziewczynki zaczynają otrzymywać kieszonkowe wcześniej (średnio w wieku 10 lat) niż chłopcy (11 lat) i częściej dysponują budżetami promującymi długofalowe oszczędzanie.</span></p><p><span style="color:#212121;">Głównymi barierami w domowej edukacji finansowej są: brak uwagi ze strony dzieci (26%), brak wiedzy merytorycznej rodziców (17%) oraz nieznajomość metod dydaktycznych (16%).</span></p><p><span style="color:#212121;"><strong>„Kluczem do poprawy sytuacji jest wsparcie rodziców gotowymi, powszechnie dostępnymi narzędziami, atrakcyjnymi dla dzieci. Niezwykle ważna jest także edukacja finansowa samych rodziców, zwłaszcza w obszarach takich jak podatki, ubezpieczenia oraz inwestowanie" - ocenia autorka badania Dorota Wiśniewska z FinKids.pl.</strong></span></p><p><span style="color:#212121;">Pełny raport „Badanie Edukacji Finansowej Dzieci 2026” można bezpłatnie pobrać na stronie organizatora:&nbsp;</span><a href="https://finkids.pl/wp-content/uploads/2026/07/BEFD-2026-Raport.pdf"><span style="color:#3F51B5;">FinKids.pl/badanie-dzieci</span></a><span style="color:#212121;">.</span></p> ]]></content:encoded></item><item>
            <title><![CDATA[Uczelnie chcą działać w sektorze kosmicznym. To szansa na silniejszą pozycję Polski w tym przemyśle]]></title>
            <link>https://www.echomedia.info/artykul/14818,uczelnie-chca-dzialac-w-sektorze-kosmicznym-to-szansa-na-silniejsza-pozycje-polski-w-tym-przemysle</link>
            <guid>https://www.echomedia.info/artykul/14818,uczelnie-chca-dzialac-w-sektorze-kosmicznym-to-szansa-na-silniejsza-pozycje-polski-w-tym-przemysle</guid>
            <pubDate>Thu, 09 Jul 2026 23:39:00 +0200</pubDate><media:content url="https://static2.echomedia.info/data/articles/xga-16x9-uczelnie-chca-dzialac-w-sektorze-kosmicznym-to-szansa-na-silniejsza-pozycje-polski-w-tym-przemysle-1783633331.jpg" type="image/jpeg" medium="image" /><description>Pięć polskich uczelni powołuje Międzyuczelniane Centrum Ekosystemu Kosmicznego, by połączyć naukę, technologię, zdrowie i edukację w jednym projekcie. Inicjatywa ma wzmocnić udział Polski w dynamicznie rosnącym sektorze kosmicznym i przełożyć badania na realne wdrożenia.</description>
            <content:encoded><![CDATA[ <p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><strong>Polskie środowisko akademickie łączy siły, aby wspierać rozwój rodzimego sektora kosmicznego. Pięć uczelni wyższych pod koniec czerwca podpisało list intencyjny w&nbsp;sprawie utworzenia Międzyuczelnianego Centrum Ekosystemu Kosmicznego. Ma to być interdyscyplinarna platforma łącząca nie&nbsp;tylko kompetencje z&nbsp;zakresu technologii czy ekonomii, ale też zdrowia i&nbsp;kultury fizycznej.</strong></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Międzyuczelniane Centrum Ekosystemu Kosmicznego to inicjatywa, która ma zmieścić w&nbsp;sobie pewną interdyscyplinarność. Są to zarówno uczelnie techniczne, ekonomiczne, jak i&nbsp;związane z&nbsp;kulturą fizyczną i&nbsp;zdrowiem. Jest to pewne wyzwanie i&nbsp;motywacja do tego, żeby uczelnie wyższe zmobilizowały się i&nbsp;rozkruszyły temat badań kosmicznych&nbsp;</i>– mówi agencji Newseria prof. dr hab. Bartosz Molik, rektor Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w&nbsp;Warszawie.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">List intencyjny na rzecz utworzenia Międzyuczelnianego Centrum Ekosystemu Kosmicznego podpisali rektorzy Akademii Wychowania Fizycznego w&nbsp;Warszawie, Szkoły Głównej Handlowej w&nbsp;Warszawie, Politechniki Łódzkiej, Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz&nbsp;Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w&nbsp;Krakowie. Odbyło się to w&nbsp;pierwszą rocznicę startu misji IGNIS, w&nbsp;której brał udział polski astronauta, dr inż. Sławosz Uznański-Wiśniewski. Centrum ma być międzyinstytucjonalną i&nbsp;interdyscyplinarną platformą współpracy naukowej, edukacyjnej, eksperckiej i&nbsp;organizacyjnej.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Formuła tego porozumienia jest otwarta. Naszą wizją jest to, żeby włączyć nie&nbsp;tylko te pięć uczelni, ale też wiele innych uczelni oraz&nbsp;instytutów badawczych do pracy nad kosmosem</i>&nbsp;– zapowiada prof. Bartosz Molik.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Celem powołania Międzyuczelnianego Centrum Ekosystemu Kosmicznego będzie integracja uczelni wyższych, jednostek naukowych, instytutów badawczych, administracji publicznej, jak również podmiotów sektora kosmicznego. Będą w&nbsp;nim rozwijane wspólne projekty badawcze, edukacyjne i&nbsp;wdrożeniowe. Ponadto tworzone będą nowoczesne programy kształcenia odpowiadające potrzebom rynku sektora kosmicznego.&nbsp;</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Badania kosmiczne wydają się wizją przyszłości, ale gdybyśmy zajrzeli w&nbsp;historię, to były już obecne w&nbsp;latach 60., 70., m.in. za sprawą generała Hermaszewskiego –</i>&nbsp;mówi rektor AWF w&nbsp;Warszawie. –<i>&nbsp;AWF zajmowała się głównie sferą zdrowia fizycznego. Skupialiśmy się na wydolności fizycznej, tlenowej i&nbsp;beztlenowej</i>.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Gen. Mirosław Hermaszewski był pierwszym Polakiem w&nbsp;kosmosie. 27 czerwca 1978 roku jako inżynier pokładowy wystartował wraz z&nbsp;Rosjaninem Piotrem Klimukiem z&nbsp;kosmodromu Bajkonur na statku Sojuz-30. Na stacji orbitalnej Salut-6 wykonał zaplanowany program naukowy. Lot trwał osiem dni, podczas którego dokonano 126 okrążeń Ziemi. Fizyczne przygotowania do lotu odbywały się m.in. na terenie AWF i&nbsp;był w&nbsp;nie zaangażowany prof. Krzysztof Klukowski, absolwent tej uczelni i&nbsp;jej późniejszy profesor.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–&nbsp;<i>Przed misją IGNIS i&nbsp;po jej zakończeniu prowadziliśmy z&nbsp;zespołem dr. Michała Starczewskiego w&nbsp;Centralnym Laboratorium Badawczym AWF Warszawa badania wydolności tlenowej i&nbsp;beztlenowej m.in. Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. W&nbsp;tym obszarze się specjalizujemy&nbsp;</i>– podkreśla prof. dr hab. Bartosz Molik. –<i>&nbsp;Swoje badania prowadził także AWFiS w&nbsp;Gdańsku, który podejmował aspekty związane z&nbsp;psychologią.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Podczas misji IGNIS, w&nbsp;której brał udział&nbsp;polski astronauta, zrealizowano eksperyment EEG Neurofeedback autorstwa Akademii Wychowania Fizycznego i&nbsp;Sportu w&nbsp;Gdańsku. To technika treningu mózgu wykorzystująca informacje o&nbsp;aktywności elektrycznej mózgu w&nbsp;czasie rzeczywistym, która ma pomagać m.in. w&nbsp;poprawie koncentracji i&nbsp;regulacji reakcji psychicznych. Uczelnia informuje, że projekt jest na etapie szczegółowej analizy wyników, która wkrótce zostanie opublikowana. Trwają także rozmowy dotyczące wdrożenia treningu neurofeedbacku w&nbsp;środowiskach wymagających przygotowania do działania w&nbsp;sytuacjach ekstremalnego stresu.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">–<i>&nbsp;Jesteśmy uczelnią, która dba o&nbsp;zdrowie, kondycję fizyczną, wydolność beztlenową i&nbsp;tlenową. Uczelnie techniczne i&nbsp;ekonomiczne mają swoje oddzielne obszary. Teraz najważniejsze jest to, żebyśmy wypracowali platformę współpracy, w&nbsp;ramach której będziemy się&nbsp;wymieniać&nbsp;badaniami, doświadczeniami i&nbsp;prowadzić jeden wspólny instytut&nbsp;</i>– zaznacza rektor AWF w&nbsp;Warszawie.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Zadaniem Międzyuczelnianego Centrum Ekosystemu Kosmicznego ma być wspieranie udziału polskich instytucji w&nbsp;eksperymentach badawczych, lotach eksperymentalnych oraz&nbsp;przyszłych misjach kosmicznych, a także promocja osiągnięć polskiego sektora kosmicznego i&nbsp;budowanie świadomości społecznej dotyczącej znaczenia eksploracji kosmosu.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;"><i>– Rozwój technologii kosmicznych nie&nbsp;wpływa tylko na sam kosmos. Technologia przygotowana z&nbsp;myślą o&nbsp;kosmosie czy branży militarnej, z&nbsp;mojej perspektywy jako fizjoterapeuty, wpływa również na przemysł medyczny i&nbsp;zdrowie&nbsp;</i>– podkreśla prof. Bartosz Molik. –<i>&nbsp;Technologie wykorzystywane w&nbsp;kosmosie mogą jednocześnie być stosowane w&nbsp;obszarze zdrowia nie&nbsp;tylko przez&nbsp;kosmonautów, ale wszystkich ludzi w&nbsp;ramach profilaktyki i&nbsp;prewencji zdrowia fizycznego.</i></span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">W&nbsp;ramach misji IGNIS zrealizowano 13 eksperymentów opracowanych przez&nbsp;polskie instytucje i&nbsp;firmy. Projekty te łączyły różne dziedziny: naukę, inżynierię i&nbsp;praktyczne zastosowania. Poza badaniem EEG Neurofeedback obejmowały także m.in. badania mikrobioty człowieka i&nbsp;odporności organizmu, testy nowoczesnych materiałów czy algorytmów sztucznej inteligencji. Jak podczas podpisania listu intencyjnego podkreślił prof. Piotr Wachowiak, rektor SGH, misja pokazała, że Polska posiada kompetencje, ambicje i&nbsp;potencjał, aby aktywnie współtworzyć przyszłość europejskiego sektora kosmicznego. To dla&nbsp;Polski szansa, by wykorzystać te doświadczenia do budowy trwałego ekosystemu łączącego naukę, edukację, administrację rządową i&nbsp;przemysł.</span></p><p style="text-align:justify;"><span style="color:#555555;">Rektorzy podkreślali, że ich uczelnie już prowadzą szereg inicjatyw związanych z&nbsp;kosmosem. UJ realizuje projekt ERC związany z&nbsp;przygotowaniem misji HYADES – teleskop wystrzelony na orbitę ma pomóc w&nbsp;rozpoznaniu pochodzenia wody na Ziemi. Na AGH od ubiegłego roku działa Wydział Technologii Kosmicznych, z&nbsp;kolei Politechnika Łódzka, której absolwentem jest Sławosz Uznański-Wiśniewski, prowadzi prace nad zabezpieczeniami dla&nbsp;Wielkiego Zderzacza Hadronów w&nbsp;CERN i&nbsp;bierze udział w&nbsp;budowie „sztucznego słońca” (ITER) we Francji.</span></p> ]]></content:encoded></item></channel>
</rss>
